(15)
„Nie zostawiaj mnie...”
-Cassie szykuj się. Jedziemy na akcję-do biura blondynki wpadł Tom
-Że co?-spytała wyrwana z amoku.
Brunet podszedł do biurka.
-Nie pamiętasz że dzisiaj jedziemy zatrzymać tego handlarza narkotyków?
-Aa..no tak. Wypadło mi z głowy.
-Cassie co się z Tobą dzieję? Ostatnimi czasy w ogóle Cię nie poznaje? Martwię się o Ciebie.-powiedział brunet po czym usiadł naprzeciwko blondynki
-Tom nie teraz. Nie chce o tym gadać. Chodźmy lepiej na akcję.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł żebyś Ty w tym stanie jechała na akcję.
-Nie przesadzaj-odpowiedziała dziewczyna po czym wstała z krzesła i ruszyła w stronę drzwi.
Zatrzymała się przed nimi i odwróciła w stronę bruneta -Idziesz?
Brunet pokiwał tylko głową po czym ruszył za dziewczyną.
Ubrana w kamizelkę kuloodporną i uzbrojona w pistolet Cassie wraz z kilkoma agentami otoczyła wielką bogatą wille w której znajdował się ich cel.
Tom pokazał ruchem ręki żeby Cassie zaczekała i że jego grupa wejdzie.
Blondynka pokiwała tylko głową na znak że zrozumiała.
Tak naprawdę w ogóle nie umiała skupić się na pracy, w jej głowie panował jeden wielki chaos. Ciągle myślała o blondynie.
Tak bardzo tęskniła..
Tak strasznie chciała być teraz z nim.
Z zamyślenia wyrwał dziewczynę odgłos wystrzału.
Blondynka bez zastanowienia i bez zachowania jakichkolwiek zasad szybko wbiegła do posiadłości.
Zobaczyła że na podłodze leży jeden z ich ludzi.
Szybko podbiegła do niego i przykucnęła kładąc pistolet na podłogę.
To był błąd, naglę poczuła że ktoś przystawia jej pistolet do głowy.
Jej serce biło z potrójną siłą.
Myślała że to już koniec, przymknęła oczy i wtedy usłyszała strzał.
Szybko otworzyła oczy i odwróciła się.
Zobaczyła Toma który zabił jej napastnika.
-Cassie! Twoje zachowanie było nieodpowiedzialne! Kazałem Ci przecież zostać! Nie wykonałaś mojego rozkazu narażając swoje życie a także niepowodzenie akcji. Zostajesz zawieszona. Oddaj broń i odznakę.
Blondynka tylko spojrzała zimnym wzrokiem na bruneta po czym położyła na jego biurku odznakę i broń.
-Myślałam że jesteś moim przyjacielem.
-Cassie jestem. Ale z Tobą dzieje się coś niedobrego. Nie mogę pozwolić żeby coś się stało-powiedział już łagodniejszym głosem
-Nie zawieszaj mnie. Zwariuje w domu-prosiła
-Niestety to polecenie odgórne.
Blondynka odwróciła się na pięcie po czym chwyciła swoje rzeczy i szybko opuściła budynek swojej pracy.
Wsiadła do samochodu, a z jej oczu popłynęło kilka słonych łez.
Jeszcze nigdy nie została zawieszona, a teraz wszystko w jej życiu się pieprzy.
-Niech to szlag!-krzyknęła po czym mocno uderzyła w kierownicę.
Wytarła ręką łzy po czym odpaliła samochód.
Kiedy podjechała pod dom zauważyła że światło w sypialni jest zapalone.
-Chris-szepnęła po czym prędko wysiadła z samochodu i wbiegła do domu.
Szybko weszła po schodach i weszła do sypialni.
Zauważyła na łóżku wielką walizkę i jej blndyna który wrzuca pośpiesznie do niej ubrania.
-Chris-powiedziała po cichu, prawie że niedosłyszalnie
Blondyn wzdrygnął się na dźwięk tego głosu.
Powoli odwrócił się a jego wzrok spotkał się ze wzrokiem dziewczyny.
Cassie bez namysłu rzuciła się na Niego, przytulając mocno do siebie.
-Wiedziałam że wrócisz-wyszeptała
Chłopak stał bez ruchu.
Bił się z myślami.
Chwycił dziewczynę za ramiona po czym delikatnie odsunął ją od siebie.
-Cassie to koniec. Przyszedłem tylko po swoje rzeczy-mówił te słowa powoli patrząc prosto w oczy dziewczyny.
Oczy blondynki automatycznie się zaszkliły a w jej gardle pojawiła się wielka gula która utrudniała jej nawet przełknięcie śliny.
-Ale...ale jak to? Ja Ci Chris wybaczyłam rozumiesz?! Wszytsko Ci wybaczyłam! -blondynka wpadła w szał.
-Dlaczego Ty mi to do cholery robisz! Kocham Cię! Nie mogę żyć bez Ciebie rozumiesz?!
Blondyn spuścił wzrok na podłogę. Nie mógł patrzeć Jej w oczy, czuł się strasznie. Serce go bolało ale nie mógł postąpić inaczej. Teraz musi stworzyć rodzinę dla swojego dziecka.
Blondynka dalej wpatrywała się w chłopaka który milczał. Ta cisza sprawiała że czuła się że w jej serce ktoś wbija tysiące małych szpilek.
Ta cisza była najgorsza...
-Powiedz coś proszę..-wyszeptała blondynka
-To koniec Cassie. Nas już nie ma-blondyn spojrzał na dziewczynę po czym wrócił do pakowania swoich rzeczy.
Blondynka przygryzła mocno wargi tak aby nie wybuchnąć płaczem przy nim.
Odwróciła się po czym wyszła z sypialni.
Powolnym ruchem zeszła na dół i usiadła bezwładnie na ostatnim stopniu.
Zakryła dłońmi twarz próbując się uspokoić.
Znowu przygryzła dolną wargę a ręcę zacisnęła w pięści.
Przestała dopiero wtedy gdy poczuła pod językiem nieprzyjemny smak krwi.
Po chwili usłyszała że blondyn schodzi po schodach.
Wstała ze stopnia przepuszczając go.
Blondyn mijając ją nawet na Nią nie spojrzał.
-Chris...
Chłopak zatrzymał się na chwilę nawet się nie odwracając.
Dziewczyna podeszła do Niego po czym przytuliła się do jego pleców.
-Nie poradzę sobie bez Ciebie-wyszeptała wprost do Jego ucha.
Chłopak zacisnął powieki by łzy które zgromadziły się pod nimi nie wypłynęły.
Jego też to bolało. Kochał ją...
-Nie zostawiaj mnie...proszę Chris-wyszeptała jeszcze mocniej wtulając się w jego plecy.
Blondyn przygryzł dolną wargę po czym wyswobodził się z uścisku i ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
Odwrócił się na moment -Żegnaj Cassie-powiedział i wyszedł zostawiając blondynkę samom.
Sunęła się bezwładnie na podłogę po czym zaczęła szlochać.
Poczuła że jej serce w tym momencie zostało rozszarpane na milion małych kawałeczków, a jedyny klej który mógłby je poskładać właśnie wyszedł.
Dziewczyna leżała na podłodze aż za oknami zrobiło się ciemno.
Nie płakała już, teraz leżała tępo wpatrując się w podłogę.
Wyglądała jak szmaciana lalka którą ktoś się znudził po zabawię i zostawił.
Z amoku wyrwał Ją dopiero dzwonek do drzwi.
Powoli wstała po czym podeszła do drzwi gdy je otworzyła światło z lampy oślepiło ją co sprawiło że widziała tylko kształt postaci.
-Chris-krzyknęła w euforii i gdy miała się już do owego osobnika przytulić ten podszedł do Niej bliżej i jej oczom ukazał się Tom.
-Cassie wszystko w porządku?
Blondynka gdy zobaczyła że to niej ukochany ponownie zaczęła płakać. Z bezsilności przykucnęła i zakryła dłońmi twarz.
Zaniepokojony brunet szybko podszedł do blondynki po czym kucnął przy niej i bez słowa mocno ją przytulił.
Dziewczyna potrzebowała teraz tego.
Mocno wtuliła się w swojego przyjaciela, z jej oczy ciągle płynęły łzy.
Chłopak wziął Ja na ręce i wniósł do domu zamykając drzwi wejściowe nogą. Usiadł na sofie w salonie a Ją posadził sobie na kolanach Ciągle przytulając.
-Ci...nie płacz maleńka-głaskał ją po głowie
Cała sytuacja trwała aż do momentu gdy Cassie zasnęła z wyczerpania. Brunet pomału i delikatnie wziął ją na ręce po czym zaniósł blondynkę do sypialni na piętrze.
Pomału położył na łóżko i okrył kocem.
Sam zszedł na dół.
Usiadł na sofie.
Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie.
Postanowił że zostanie z nią w razie czego.
Ściągnął buty i położył się na sofie okrywając się kocem.
Cdn...
Przepraszam że tak długo nie pisałam. Wszystko prze szkołę :/
Pozdrawiam;*