(23)
„ stara miłość nie rdzewieje”
W całym domu unosił się zapach świątecznych potraw, a za oknem panował już mrok który był oświetlany przez milion kolorowych światełek porozwieszanych na domach. W domu Watrinów panowała magiczna atmosfera. To miał być ich wieczór. Dzisiaj mieli zapomnieć o wszystkich nieszczęściach jakie ich spotkały w ostatnim czasie. Stół czekał nakryty na gości, pod choinką było pełno prezentów a w oddali było słychać ciche kolędy. Cassie poprawiała usta czerwoną szminką kiedy po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Popsikała się perfumami po czym ruszyła przywitać gości. Chris właśnie otwierał drzwi. Goście weszli do środka. Kiedy Chris spojrzał na osobę towarzyszącą Toma, nie mógł uwierzyć w to co widzi. Znał ją.
-Tom cieszę się że przyszliście-Cassie podjechała bliżej gości
-Cassie, Chris to jest..
-Anna-dokończył Chris. Wszyscy spojrzeli na niego
-Chris?-spytała wysoka niebieskooka blondynka-Jejku to naprawdę Ty-powiedziała dziewczyna po czym przytuliła się do Niego-Tyle lat..
Cassie wraz z Tomem patrzyli się na tą sytuację z osłupieniem. Oboje nie wiedzieli co to ma znaczyć.
-Znacie się?-spytała Cassie
-Tak i to bardzo dobrze-odpowiedziała jej blondynka odrywając się od jej męża.
-Yhymm świetnie, może opowiecie nam o tym później, a teraz zapraszam do stołu bo wszystko wystygnie-powiedziała Cassie wskazując ręką drogę do salonu.
Tom chwycił swoją towarzyszkę i poprowadził ją do salonu. Cassie spojrzała na Chrisa, który stał zamyślony i nieobecny.
-Chris-powiedziała lecz blondyn nawet tego nie usłyszał, po jego głowie plątało się milion myśli.
Blondynka podjechała bliżej niego po czym szturchnęła go. Chłopak wyrwał się z amoku w którym trwał i spojrzał na swoją ukochaną.
-Co się stało?
-Nic głuptasie tylko nasi goście czekają-dziewczyna zaśmiała się cicho po czym ruszyła do swoich gości.
…
Cała kolacja minęła w dość dziwnej atmosferze. Chris siedział nieobecny, prawie w ogóle się nie odzywał. Przez całą kolacje wpatrywał się w Anne. Wyglądała przepięknie, jej oczy miały w sobie ten blask co zawsze, a na twarzy był ten dziecinny uśmiech który rozpromieniał jej twarz. Sam nie mógł uwierzyć w to że znowu ją spotkał, był przekonany że już nigdy jej nie zobaczy, a tu nagle ona pojawia się w jego domu.
-A może opowiecie nam teraz skąd się znacie?-wypalił Tom pijąc kolejną lampkę wina. Nie w smak mu było to że kolejna kobieta która mu się podoba zna Watrina.
Chris chciał coś powiedzieć ale uprzedziła go Anna-A więc znamy się z Chrisem od dzieciństwa. Razem wychowywaliśmy się. Byliśmy sąsiadami-blondynka spojrzała na chłopaka który wpatrywał się w nią. Ich spojrzenia skrzyżowały się, a na ustach obojga pojawił się uśmiech na samą myśl o przeszłości. Cassie patrzyła na tą sytuacje z małym zaniepokojeniem, czuła że to spotkanie nie przyniesie nic dobrego.
-Świat jest mały-wypaliła Cassie- Chris kochanie a może zaśpiewasz nam jakieś kolędy?
-Nie, nie mam ochoty-odpowiedział nawet nie patrząc na ukochaną
-O właśnie Chris, przecież Ty zawsze nam śpiewałeś. Zaśpiewaj, tak dawno nie słyszałam twojego głosu-Anna zrobiła maślane oczy
-No ok, poczekajcie tylko pójdę po gitarę- Cassie nie mogła uwierzyć w to co przed chwilą usłyszała. Jej odmówił a dla tej dziewczyny od razu poleciał. Coś zaczęło się w niej gotować. Nie chcąc pokazać swojego niezadowolenia, wzięła do ręki lampkę z winem i zatopiła w niej swoje usta. Po chwili wrócił Chris trzymając w ręce instrument. Usiadł na sofie i zaczął grać. Kiedy doszedł do odpowiedniej nuty z jego gardła wydobył się śpiew. Jego głos zawsze brzmiał jak najwspanialsza muzyka. Przypominał głos anioła. Cassie mimo złości, przymknęła oczy delektując się śpiewem męża. Uwielbiała jego śpiew. Anna natomiast wpatrywała się w chłopaka jak zaczarowana. Nie mogła uwierzyć że na jej drodze znowu stanął Watrin. Wsłuchiwała się w kolejne słowa kolędy a wszystkie wspomnienia zaczęły powracać.
-Jeszcze wina?-spytał Tom siedząc obok Cassie. Oboje bowiem siedzieli na uboczu patrząc jak ich partnerzy bawią się doskonale bez nich.
-Chyba mam już dość-wycedziła Cassie która była już lekko wstawiona- Pójdę się już położyć, myślisz że Anna będzie zła jeśli się z nią nie pożegnam?-spytała ironicznie
-Szczerze, to myślę że nawet nie zauważą tego że wyszłaś.
-Też tak myślę. No więc dziękuję że przyszliście-blondynka wymusiła uśmiech
-Taa to była po prostu kolacja doskonała-odpowiedział z przekąsem
-Następnym razem sprawdzaj życiorysy swoich dziewczyn-blondynka puściła mu oczko
-Dobra rada-brunet uśmiechnął się
-Więc dobranoc Panu-blondynka pożegnała się z chłopakiem po czym ruszyła w stronę sypialni.
Tak jak myślała Chris nawet nie zauważył że wyszła. Była trochę zła na niego. To miała być ich kolacja, ich wspólne święta, a tu on przez cały wieczór ma ją gdzieś. Dziewczyna pomału przebrała się, zmyła makijaż i z niewielką trudnością wdrapała się na łóżko. Była zmęczona, a procenty z wina wirowały jej w głowie. Przymknęła oczy po czym odpłynęła.
Obudziło ją łóżko które zaskrzypiało pod ciężarem blondyna który położył się. Dziewczyna spojrzała na zegarek który wskazywał 02.00 -Pięknie Panie Watrin-pomyślała blondynka po czym z powrotem przymknęła oczy.
…
Kolejne dni nie była najlepsze dla Cassie. Chris codziennie spotykał się z Anną tłumacząc tym że dawno się nie widzieli. Blondynka chodziła wściekła i nabuzowana. Teraz gdy myślała że wszystko będzie już doskonale pojawiła się jakaś niebieskooka blondynka. W duchu modliła się tylko by ta dziewczyna nie przyniosła ze sobą jakichś problemów. Nie chciała znowu stracić Chrisa. By nie myśleć tyle o tym Cassie ćwiczyła. Wylewała z siebie siódme poty co i tak nie przynosiło żadnych efektów. Miała dość.
W jednej z przytulnych kawiarni w rogu siedział Chris z Anną. Oboje śmiali się wniebogłosy. Wspominali stare czasy kiedy to byli razem. To był jeden z ich szczęśliwych etapów w życiu. Przez te kilka dni zaczynały wracać ich stare uczucia. W końcu stara miłość nie rdzewieje, a tą pierwszą pamięta się do końca życia. Blondynka nagle wstała ze swojego miejsca po czym usiadła obok chłopaka.
-Wiesz Chris, strasznie tęskniłam za Tobą-dziewczyna spojrzała mu w oczy.
Blondyn chciał coś odpowiedzieć lecz dziewczyna przyłożyła mu palec do ust każąc nic nie mówić.
Przybliżyła się do niego po czym delikatnie musnęła jego usta. Chłopak nie sprzeciwiał się temu. Czuł się bowiem jak za dawnych lat kiedy to był nastolatkiem.
-Nigdy nie przestałam Cię kochać-wyszeptała po pocałunku
Chłopak na dźwięk tych słów oprzytomniał. Zdał sobie sprawę z tego co przed chwilą się stało.
-Anno..nie rób tego nigdy więcej..
-Przecież Ci się podobało-blondynka przerwała mu
-Tak, ale..
-Chris nie ma żadnego ale. Doskonale wiem że Ty też mnie kochasz...Pamiętasz jak byliśmy razem? Nie widzieliśmy świata poza sobą. Każdą chwilę spędzaliśmy razem..Było nam tak dobrze-blondynka mówiła to wszystko patrząc chłopakowi prosto w oczy. Ręką gładziła jego policzek. Chłopak przymknął oczy pod wpływem jej dotyku. Sam nie wiedział co się z nim dzieje. Otworzył oczy a niebieskie tęczówki przeszyły go na wskroś. To były te same tęczówki które kilkanaście lat temu zawróciły mu w głowę. Chłopak wziął dłonie blondynki po czym spojrzał jej w oczy.
-Anno, kiedyś łączyło nas wielkie uczucie. To było coś wyjątkowego..ale teraz jestem z Cassie. Kocham ją i nie chcę jej ranić. Przepraszam...-chłopak puścił dłonie blondynki po czym pospiesznie wstał z miejsca i biorąc swoją kurtkę z oparcia wyszedł bez pożegnania. Chłodne powietrze od razu uderzyło w niego. Od razu ubrał kurtkę i zapiął ją po samą szyje. Ręce wsadził do kieszeni i ruszył przed siebie. Musiał się przejść. Jego myśli biły się ze sobą. Sam już nie wiedział co czuje. Kochał Cassie i to całym sobą, ale z drugiej strony te kilka dni które spędził z Anną, a do tego ten pocałunek rozbudziły w nim zastygłe uczucia.
Niebieskooka blondynka siedziała w kawiarni kończąc pić kawę. Na jej ustach widniał triumfalny uśmiech.
-Oj Chris i tak będziesz mój..-powiedziała sama do siebie
Cdn..
Tak nie bardzo mi się podoba ale chciałam coś dodać. Specjalnie dla mojej kochanej Moniki która niestety wyjeżdża :( Buziaki :* Kochan was <3