wtorek, 25 marca 2014

(23) „ stara miłość nie rdzewieje”

(23)


stara miłość nie rdzewieje”


 

 

 

W całym domu unosił się zapach świątecznych potraw, a za oknem panował już mrok który był oświetlany przez milion kolorowych światełek porozwieszanych na domach. W domu Watrinów panowała magiczna atmosfera. To miał być ich wieczór. Dzisiaj mieli zapomnieć o wszystkich nieszczęściach jakie ich spotkały w ostatnim czasie. Stół czekał nakryty na gości, pod choinką było pełno prezentów a w oddali było słychać ciche kolędy. Cassie poprawiała usta czerwoną szminką kiedy po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Popsikała się perfumami po czym ruszyła przywitać gości. Chris właśnie otwierał drzwi. Goście weszli do środka. Kiedy Chris spojrzał na osobę towarzyszącą Toma, nie mógł uwierzyć w to co widzi. Znał ją.

-Tom cieszę się że przyszliście-Cassie podjechała bliżej gości

-Cassie, Chris to jest..

-Anna-dokończył Chris. Wszyscy spojrzeli na niego

-Chris?-spytała wysoka niebieskooka blondynka-Jejku to naprawdę Ty-powiedziała dziewczyna po czym przytuliła się do Niego-Tyle lat..

Cassie wraz z Tomem patrzyli się na tą sytuację z osłupieniem. Oboje nie wiedzieli co to ma znaczyć.

-Znacie się?-spytała Cassie

-Tak i to bardzo dobrze-odpowiedziała jej blondynka odrywając się od jej męża.

-Yhymm świetnie, może opowiecie nam o tym później, a teraz zapraszam do stołu bo wszystko wystygnie-powiedziała Cassie wskazując ręką drogę do salonu.

Tom chwycił swoją towarzyszkę i poprowadził ją do salonu. Cassie spojrzała na Chrisa, który stał zamyślony i nieobecny.

-Chris-powiedziała lecz blondyn nawet tego nie usłyszał, po jego głowie plątało się milion myśli.

Blondynka podjechała bliżej niego po czym szturchnęła go. Chłopak wyrwał się z amoku w którym trwał i spojrzał na swoją ukochaną.

-Co się stało?

-Nic głuptasie tylko nasi goście czekają-dziewczyna zaśmiała się cicho po czym ruszyła do swoich gości.


 

Cała kolacja minęła w dość dziwnej atmosferze. Chris siedział nieobecny, prawie w ogóle się nie odzywał. Przez całą kolacje wpatrywał się w Anne. Wyglądała przepięknie, jej oczy miały w sobie ten blask co zawsze, a na twarzy był ten dziecinny uśmiech który rozpromieniał jej twarz. Sam nie mógł uwierzyć w to że znowu ją spotkał, był przekonany że już nigdy jej nie zobaczy, a tu nagle ona pojawia się w jego domu.

-A może opowiecie nam teraz skąd się znacie?-wypalił Tom pijąc kolejną lampkę wina. Nie w smak mu było to że kolejna kobieta która mu się podoba zna Watrina.

Chris chciał coś powiedzieć ale uprzedziła go Anna-A więc znamy się z Chrisem od dzieciństwa. Razem wychowywaliśmy się. Byliśmy sąsiadami-blondynka spojrzała na chłopaka który wpatrywał się w nią. Ich spojrzenia skrzyżowały się, a na ustach obojga pojawił się uśmiech na samą myśl o przeszłości. Cassie patrzyła na tą sytuacje z małym zaniepokojeniem, czuła że to spotkanie nie przyniesie nic dobrego.

-Świat jest mały-wypaliła Cassie- Chris kochanie a może zaśpiewasz nam jakieś kolędy?

-Nie, nie mam ochoty-odpowiedział nawet nie patrząc na ukochaną

-O właśnie Chris, przecież Ty zawsze nam śpiewałeś. Zaśpiewaj, tak dawno nie słyszałam twojego głosu-Anna zrobiła maślane oczy

-No ok, poczekajcie tylko pójdę po gitarę- Cassie nie mogła uwierzyć w to co przed chwilą usłyszała. Jej odmówił a dla tej dziewczyny od razu poleciał. Coś zaczęło się w niej gotować. Nie chcąc pokazać swojego niezadowolenia, wzięła do ręki lampkę z winem i zatopiła w niej swoje usta. Po chwili wrócił Chris trzymając w ręce instrument. Usiadł na sofie i zaczął grać. Kiedy doszedł do odpowiedniej nuty z jego gardła wydobył się śpiew. Jego głos zawsze brzmiał jak najwspanialsza muzyka. Przypominał głos anioła. Cassie mimo złości, przymknęła oczy delektując się śpiewem męża. Uwielbiała jego śpiew. Anna natomiast wpatrywała się w chłopaka jak zaczarowana. Nie mogła uwierzyć że na jej drodze znowu stanął Watrin. Wsłuchiwała się w kolejne słowa kolędy a wszystkie wspomnienia zaczęły powracać.

 

 

-Jeszcze wina?-spytał Tom siedząc obok Cassie. Oboje bowiem siedzieli na uboczu patrząc jak ich partnerzy bawią się doskonale bez nich.

-Chyba mam już dość-wycedziła Cassie która była już lekko wstawiona- Pójdę się już położyć, myślisz że Anna będzie zła jeśli się z nią nie pożegnam?-spytała ironicznie

-Szczerze, to myślę że nawet nie zauważą tego że wyszłaś.

-Też tak myślę. No więc dziękuję że przyszliście-blondynka wymusiła uśmiech

-Taa to była po prostu kolacja doskonała-odpowiedział z przekąsem

-Następnym razem sprawdzaj życiorysy swoich dziewczyn-blondynka puściła mu oczko

-Dobra rada-brunet uśmiechnął się

-Więc dobranoc Panu-blondynka pożegnała się z chłopakiem po czym ruszyła w stronę sypialni.

Tak jak myślała Chris nawet nie zauważył że wyszła. Była trochę zła na niego. To miała być ich kolacja, ich wspólne święta, a tu on przez cały wieczór ma ją gdzieś. Dziewczyna pomału przebrała się, zmyła makijaż i z niewielką trudnością wdrapała się na łóżko. Była zmęczona, a procenty z wina wirowały jej w głowie. Przymknęła oczy po czym odpłynęła.

Obudziło ją łóżko które zaskrzypiało pod ciężarem blondyna który położył się. Dziewczyna spojrzała na zegarek który wskazywał 02.00 -Pięknie Panie Watrin-pomyślała blondynka po czym z powrotem przymknęła oczy.


 

Kolejne dni nie była najlepsze dla Cassie. Chris codziennie spotykał się z Anną tłumacząc tym że dawno się nie widzieli. Blondynka chodziła wściekła i nabuzowana. Teraz gdy myślała że wszystko będzie już doskonale pojawiła się jakaś niebieskooka blondynka. W duchu modliła się tylko by ta dziewczyna nie przyniosła ze sobą jakichś problemów. Nie chciała znowu stracić Chrisa. By nie myśleć tyle o tym Cassie ćwiczyła. Wylewała z siebie siódme poty co i tak nie przynosiło żadnych efektów. Miała dość.

 

 

W jednej z przytulnych kawiarni w rogu siedział Chris z Anną. Oboje śmiali się wniebogłosy. Wspominali stare czasy kiedy to byli razem. To był jeden z ich szczęśliwych etapów w życiu. Przez te kilka dni zaczynały wracać ich stare uczucia. W końcu stara miłość nie rdzewieje, a tą pierwszą pamięta się do końca życia. Blondynka nagle wstała ze swojego miejsca po czym usiadła obok chłopaka.

-Wiesz Chris, strasznie tęskniłam za Tobą-dziewczyna spojrzała mu w oczy.

Blondyn chciał coś odpowiedzieć lecz dziewczyna przyłożyła mu palec do ust każąc nic nie mówić.

Przybliżyła się do niego po czym delikatnie musnęła jego usta. Chłopak nie sprzeciwiał się temu. Czuł się bowiem jak za dawnych lat kiedy to był nastolatkiem.

-Nigdy nie przestałam Cię kochać-wyszeptała po pocałunku

Chłopak na dźwięk tych słów oprzytomniał. Zdał sobie sprawę z tego co przed chwilą się stało.

-Anno..nie rób tego nigdy więcej..

-Przecież Ci się podobało-blondynka przerwała mu

-Tak, ale..

-Chris nie ma żadnego ale. Doskonale wiem że Ty też mnie kochasz...Pamiętasz jak byliśmy razem? Nie widzieliśmy świata poza sobą. Każdą chwilę spędzaliśmy razem..Było nam tak dobrze-blondynka mówiła to wszystko patrząc chłopakowi prosto w oczy. Ręką gładziła jego policzek. Chłopak przymknął oczy pod wpływem jej dotyku. Sam nie wiedział co się z nim dzieje. Otworzył oczy a niebieskie tęczówki przeszyły go na wskroś. To były te same tęczówki które kilkanaście lat temu zawróciły mu w głowę. Chłopak wziął dłonie blondynki po czym spojrzał jej w oczy.

-Anno, kiedyś łączyło nas wielkie uczucie. To było coś wyjątkowego..ale teraz jestem z Cassie. Kocham ją i nie chcę jej ranić. Przepraszam...-chłopak puścił dłonie blondynki po czym pospiesznie wstał z miejsca i biorąc swoją kurtkę z oparcia wyszedł bez pożegnania. Chłodne powietrze od razu uderzyło w niego. Od razu ubrał kurtkę i zapiął ją po samą szyje. Ręce wsadził do kieszeni i ruszył przed siebie. Musiał się przejść. Jego myśli biły się ze sobą. Sam już nie wiedział co czuje. Kochał Cassie i to całym sobą, ale z drugiej strony te kilka dni które spędził z Anną, a do tego ten pocałunek rozbudziły w nim zastygłe uczucia.

 

Niebieskooka blondynka siedziała w kawiarni kończąc pić kawę. Na jej ustach widniał triumfalny uśmiech.

-Oj Chris i tak będziesz mój..-powiedziała sama do siebie

 

 

 

Cdn..

 

Tak nie bardzo mi się podoba ale chciałam coś dodać. Specjalnie dla mojej kochanej Moniki która niestety wyjeżdża :( Buziaki :* Kochan was <3

sobota, 15 marca 2014

(22) „ Zrobimy to razem”

(22)


„ Zrobimy to razem”


 

Leżał wpatrując się w sufit. Myśli które kłębiły się w jego głowie nie pozwalały mu zasnąć. Spojrzał w bok. Blondynka spała w najlepsze. Blask księżyca który wdzierał się przez okno oświetlał jej rozanieloną twarz. Na policzkach widniały delikatne rumieńce spowodowane snem. Na ten widok od razu się uśmiechnął. Przetarł dłonią twarz po czym delikatnie usiadł na łóżku. Musiał coś zrobić. Teraz. Natychmiast. Nie mógł znieść dłużej cierpienia blondynki. Pomału wstał z łóżka. Zarzucił na siebie bluzę która leżała na fotelu obok łóżka po czym wyszedł z ich sypialni zamykając po cichu drzwi za sobą. Skierował się do kuchni uprzednio biorąc laptopa z salonu. Zapalił lampkę przy blacie po czym usiadł przy stole. Włączył komputer i zaczął swoje poszukiwania.

Przejrzał chyba z milion stron aż w końcu znalazł to czego szukał. Klinika która mogła pomóc jego ukochanej. Bez namysłu otworzył pocztę następnie pisząc stosowną wiadomość. Starał się dokładnie wszystko ująć. Kiedy skończył z wielką nadzieją kliknął w słowa „wyślij”. -Oby się udało-powiedział sam do siebie.



Mijały dni, tygodnie..

Cassie każdego dnia poświęcała kilkanaście godzin na ćwiczenia. Niestety nie dawały one zbyt dużego skutku. Mimo jej starań nie było widać żadnych skutków poprawy. Kiedy po raz setny tego dnia poniosła porażkę próbując wstać z wielką złością uderzyła o oparcie wózka. Od razu poczuła nieprzyjemne mrowienie które rozeszło się po całej ręce. Usiadła bezsilnie na wózku spuszczając głowę na dół. Krople potu spływały po jej czole, a sklejone nim kosmyki przylegały do twarzy. Jej oddech stawał się coraz głębszy. Nerwowo zacisnęła dłonie na spodniach marszcząc przy tym materiał. Mocno zacisnęła powieki powstrzymując łzy. Nie chciała znowu się rozklejać. Musiała być silna. Chciała taka być.

Podjechała do okna. Odsunęła zasłonę po czym z niemałym wysiłkiem otworzyła na oścież okno. Chłodne powietrze od razu uderzyło w nią, powodując na jej ciele gęsią skórkę. Nie zraziło ją to jednak. Potrzebowała odetchnąć przez chwilę świeżym powietrzem. Na zewnątrz panowała pochmurna i szara pogoda. Na drzewach nie było już ani jednego liścia, co spowodowane było zbliżającą się zimą. Na dworze panowała cisza która potęgowała uczucie zadumania. Cassie rozmyślała nad tym jakby wyglądało teraz jej życie gdyby nie to co się stało. W żadnym wypadku nie winiła za to blondyna. Zdawała sobie sprawę że takie coś mogło jej się również przytrafić w pracy, na jakiejś akcji lub nawet na ulicy. Z rozmyśleń wyrwał ją czyjaś dłoń która spoczęła na jej ramieniu. Blondynka doskonale wiedziała do kogo ona należy. Nawet na końcu świata wyczułaby to specyficzne ciepło i te perfumy.

-Przeziębisz się-chłopak zamknął okno po czym spojrzał na nią. Dziewczyna wpatrywała się w niego tymi swoimi dużymi oczami. Blondyn uśmiechnął się do niej ukazując tym samym dwa wgłębienia w policzkach. Dziewczyna na ten widok uśmiechnęła się. Te jego dołeczki zawsze doprowadzały ją do szału. Uwielbiała je.

-Jak minął Ci dzień Kochanie? -to pytanie spowodowało automatyczny grymas na twarzy dziewczyny. Cassie wzruszyła tylko ramionami po czym odwróciła się i podjechała do łóżka. Z małą trudnością podniosła się na rękach i już po chwili leżała na łóżku.

Chris dokładnie przyglądał się jej. Dobrze wiedział że jest niezadowolona z ćwiczeń które i tak nie dają wymarzonego efektu. Podszedł do łózka i usiadł przy niej. Chwycił jej dłoń, po czym złożył na niej delikatne muśnięcie ustami. Blondynka nawet nie spojrzała na niego. Jej wzrok był tempo wbity w sufit. Niewzruszony blondyn uśmiechnął się pod nosem po czym ponownie złożył na jej dłoni pocałunek. Zaczął ją całować coraz wyżej i wyżej aż doszedł do jej szyi. Nachylił się nad nią składając na niej delikatne muśnięcie. Po ciele dziewczyny przeszedł dreszcz. Wyczuwając to blondyn uśmiechnął się sam do siebie bowiem dobrze wiedział że to jest jej czuły punkt. Składał kolejne pocałunki na jej szyi. Cassie przymknęła oczy delektując się tym. Chłopak oderwał się na chwilę, przyglądając się swojej ukochanej. Cassie pomału otworzyła oczy kierując wzrok na blondyna. Ich oczy spotkały się. A już po chwili ich usta złączyły się w czułym pocałunku. Dziewczyna chwyciła chłopaka za koszulkę przyciągając go jeszcze mocniej do siebie. Ich pocałunek z czułego przerodził się w namiętny i pełen pożądania. Oderwali się na chwilę od siebie łapiąc łapczywie powietrze. W ich oczach tańczyły ogniki. Dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie co utwierdziło go w przekonaniu że może posunąć się dalej.

 

Ich dłonie były splecione, klatki piersiowe stykały się a z ust wydobywały się ciche jęki. Ciała były rozgrzane do czerwoności. W ich oczach płonął ogień a serca biły w przyśpieszonym tempie. Pragnęli się nawzajem. Nie myśleli teraz o niczym prócz o przyjemności która wypełniała ich całych. Liczyli się tylko oni. Stęsknieni swoich ciał i tej wyjątkowej bliskości starali chłonąć z tego jak najwięcej.


Za oknami świat był ubrany w biały puch. Światełka porozwieszane na domach dodawały temu wszystkiemu magi. Przez chwilę można by było powiedzieć że to wszystko wygląda jak jakaś scena z bajki. Blondyn wszedł do domu z wielką choinką. Cały czerwony i spocony postawił ją w salonie a sam opadł na sofę. Przetarł mokre czoło ściągając uprzednio czapkę z głowy.

-Chris, po co nam taka wielka choinka? - spytała dziewczyna robiąc wielkie oczy.

-Będziemy mieć dużo prezentów- chłopak uśmiechnął się szeroko pokazując przy tym całe swoje uzębienie.

-Wariat-skwitowała dziewczyna z uśmiechem po czym skierowała się na korytarz przywożąc po chwili na kolanach karton z ozdobami. Chłopak ściągnął kurtkę i podszedł do blondynki. Wziął z jej kolan karton i postawił go obok drzewka.

-To co bierzemy się do roboty?-spytał odwracając się do Cassie z szerokim uśmiechem.

Dziewczyna przewróciła tylko oczami po czym podjechała bliżej drzewka. Przymknęła oczy delektując się zapachem choinki. Uwielbiała ten zapach. Blondyn spojrzała na Cassie z uśmiechem na twarzy. Dziewczyna otworzyła oczy. Ich spojrzenia spotkały się co wywołało na ich twarzach szerokie uśmiechy. Chris sięgnął do pudełka z ozdobami wyjmując lampki. Powiesił je na gałązkach i włączył do kontaktu. W oczach dziewczyny pojawiły się iskierki. Podjechała do kartonu wyjmując z niej szklaną kulę którą po chwili powiesiła na drzewku.

Byli jak małe dzieci, które po raz pierwszy ubierają choinkę. Ciągle śmiali się i wymieniali spojrzenia. Blondynka była szczęśliwa. Czuła że tworzy z blondynem prawdziwą rodzinę. Ostatnią ozdobą która została do powieszenia była złota brokatowa gwiazda. Chris spojrzał na Cassie po czym wyciągnął do niej dłoń którą dziewczyna chwyciła.

-Zrobimy to razem-chłopak umieścił gwiazdkę na szczycie choinki nie puszczając przy tym dłoni dziewczyny.

-Razem-wyszeptała dziewczyna wpatrując się w złotą gwiazdkę.


Po całym domu unosił się przyjemny zapach świątecznych potraw, który mieszał się ze słodkim aromatem pierniczków. Od rana Cassie była strasznie zajęta. Chciała przygotować tą wigilię jak najlepiej. Pragnęła udowodnić sobie że nawet na wózku potrafi. Zostało jej już niewiele. Bardzo dużo pomógł jej Chris. Przez ten wypadek oboje bardzo zbliżyli się do siebie. Ich miłość rozkwitała na nowo.


-Mmmm cóż za zapachy-blondynka aż podskoczyła ze strachu


-Tom wystraszyłeś mnie-powiedziała łapiąc się za miejsce gdzie ma serce.


-Oj przepraszam-brunet słodko się uśmiechnął.


-Czyżbyś przyszedł mi pomóc?-spytała z chytrym uśmiechem


-W sumie to przyciągnął mnie tu ten wspaniały zapach, ale skoro już jestem to czemu nie.


-No to super. Na początek możesz pomyć naczynia-blondynka wyszczerzyła się


-Aha. To ja myślałem że dostanę bardziej ambitne zadanie a tu proszę będę robił na zmywaku.


-No wiesz od czegoś trzeba zacząć. Szef kuchni też od razu nie jest szefem. - oboje roześmiali się.


Brunet wziął się za mycie naczyń a blondynka włożyła już ostatnie ciasto do piekarnika, czekając aż to się upiecze.


-Mam nadzieję że nie rozmyśliłeś się i przyjedziesz jutro na kolację?


-Właśnie o tym chciałem z Tobą porozmawiać. -brunet spojrzał na dziewczynę która uniosła jedną brew do góry.


-Chyba nie powiesz mi że nie przyjdziesz? - dziewczyna założyła ręce na siebie wpatrując się w chłopaka.


-Nie. Chodzi po prostu o to że poznałem kogoś...i chciałem zapytać czy mogę przyjść z nią.


-Na prawdę ?! O Tom jak się cieszę. Jasne że możesz przyjść z nią. Głupie pytanie-blondynka wystawiła język chłopakowi. - Tylko wiesz jest jeden warunek-dziewczyna spojrzała poważnie na chłopaka


-Ee jaki?-spytał


-Musisz mi teraz wszystko o niej powiedzieć -blondynka szeroko się uśmiechnęła na co brunet wybuchł śmiechem.


Cdn..