(18)
„ Cassie jest w niebezpieczeństwie”
Trzy tygodnie później...
Po całym domu roznosił się przyjemny zapach maślanego popcornu.
W salonie przy przyciemnionym świetle, owinięci w gruby koc siedzieli Tom i Cassie oglądając komedie.
Co chwile wybuchali niepohamowanym śmiechem.
Tom przez te ostatnie tygodnie był z Cassie prawie przez cały czas.
Pomógł jej bardzo, był jej wsparciem a także ramieniem na którym mogła się wypłakać i zostawić wszystkie swoje troski i strach.
Strach przed samotnością i odrzuceniem.
Blondynka nie przypominała już tej dziewczyny sprzed kilku tygodni z zapłakanymi oczami w wygniecionym dresie i niechlujną fryzurą.
Z dnia na dzień na jej twarzy można było zauważyć coraz więcej uśmiechu a to wszystko za sprawą jej przyjaciela. To dzięki niemu nie wpadła w depresje i nie zamknęła się przed światem.
Owszem codziennie myślała o Chrisie..
Zdarzały się jej także nieprzespane noce, pełne łez.
Ale ona wiedziała że teraz musi nauczyć się żyć bez Niego.
Musi zbudować siebie od nowa, stworzyć na nowo swój świat już bez blondyna o szarozielonych oczach.
Po skończonym seansie brunet zaczął zbierać się do domu.
-Może chcesz zostać na noc?- spytała blondynka
-Niestety nie mogę. Z samego rana jedziemy na akcje. Zobaczymy się mała za trzy dni-powiedział po czym puścił do niej oczko
-O niee i co ja będę bez Ciebie robić?-spytała blondynka robiąc grymas na twarzy
Brunet uśmiechnął się-Coś wymyślisz-odpowiedział i poczochrał jej włosy
-Ej! Tak nie można-blondynka uderzyła go poduszką
Brunet tylko się zaśmiał po czym schylił się i przytulił Cassie.
-Trzymaj się mała. Dbaj o siebie. Zobaczymy się za trzy dni.
-Dziękuję Tom za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Jesteś prawdziwym przyjacielem.-blondynka pocałowała chłopaka w policzek.
Brunet oderwał się od dziewczyny. Uśmiechnął się w jej stronę po czym ruszył w stronę drzwi.
-Pa Cassie-powiedział po czym pospiesznie wyszedł.
Blondynka nawet nie zdążyła nic odpowiedzieć.
Wzruszyła tylko ramionami, po czym włączyła sobie kolejny film.
Wysoki brunet podążał ulicami Nowego Jorku.
W Jego głowie cały czas była blondynka.
Musiał bardzo się powstrzymywać by Jej nie pocałować.
Wiedział że ona cierpi i na pewno nie jest gotowa na nowy związek.
Nie chciał Jej skrzywdzić, a wręcz przeciwnie starał się jej pomóc przetrwać to wszystko.
***
Gdy Cassie zaczynała pomału dochodzić do siebie to z Chrisem było coraz gorzej.
Blondyn bardzo schudł, Jego oczy nie miały w sobie już tego blasku.
Chłopak strasznie zmizerniał. Jego życie przytłaczało go.
Angelika bardzo się zmieniła, nie była już taka kochana i opiekuńcza jak zawsze.
Przez ostatnie tygodnie widział ją może z kilka razy.
Ciągle była poza domem tłumacząc się że była albo u rodziców, albo u dziadków albo u jakiejś swojej przyjaciółki.
Najgorsze dla blondyna było jednak to że jej brzuch wcale nie przypominał brzucha kobiety w ciąży.
Przez te kilka tygodni ani trochę się nie zaokrąglił.
Poza tym coraz częściej tęsknił za Cassie...
Blondyn siedział właśnie na krześle w kuchni popijając mocnego dinka.
Coraz częściej zdarzało mu się sięgać po alkohol.
Gdy nagle z rozmyśleń wyrwał go hałas spowodowany trzaśnięciem drzwi.
Zaniepokojony blondyn wstał z miejsca po czym ruszył w stronę korytarza.
Rozejrzał się po nim lecz nikogo tam nie było.
-Angelika to Ty?-spytał lecz nikt mu nie odpowiedział.
Kiedy chciał ruszyć w stronę salonu nagle poczuł silne uderzenie w tył głowy.
Przed oczami zrobiło mu się ciemno,a ból ogarnął całe jego ciało...
***
Cassie nagle zerwała się z sofy na której widocznie usnęła oglądając film.
W brzuchu miała dziwne uczucie niepokoju.
Przetarła dłońmi twarz po czym wyłączyła telewizor i wstała z niewygodnej sofy.
Kilka razy przeciągnęła się i ruszyła w stronę łazienki.
Puściła wodę pod prysznicem po czym zdjęła z siebie ubranie.
Blondynka stała pod wodospadem wody, ciągle myśląc co mogłoby się stać.
Uczucie niepokoju strasznie ją denerwowało.
Miała nadzieję że to tylko jej jakieś głupie wahania nastroju.
Po kąpieli chwyciła swój telefon po czym wykręciła nr do Toma.
Po kilku sygnałach brunet odebrał.
-Już się za mną stęskniłaś mała?-spytał z uśmiechem
-Tom wszystko jest w porządku? Dotarłeś bezpiecznie na miejsce?
-Tak wszystko jest ok. Coś się stało?-spytał zaniepokojony
-Nie, teraz już wszystko ok. Po prostu miałam jakieś złe przeczucie i chciałam sprawdzić czy u Ciebie w porządku-odpowiedziała
-Yhymm..ok to już się nie zamartwiaj bo u mnie wszystko jest w porządku. Przepraszam Cię Cassie ale muszę kończyć. Pa-odpowiedział i nie czekając na odpowiedź dziewczyny rozłączył się.
Blondynka mimo wyznania bruneta dalej czuła dziwny niepokój.
Postanowiła to zignorować i zająć się codziennymi czynnościami.
Teraz gdy mieszkała sama miała dużo obowiązków w domu.
Jesień mimo tego że była przepiękna i pełna kolorów niestety wiązała się z grabieniem liści których Cassie miała niestety pełno w ogrodzie.
Bez tracenia więcej czasu, zjadła szybkie śniadanie, przebrała się w robocze ciuchy po czym chwyciła swój telefon i wyszła do ogrodu.
Pogoda była przepiękna, słońce nie żałowało swoich promieni a liście w jego blasku pięknie błyszczały różnymi kolorami.
Cassie z wielką radością i satysfakcją wykonywała swoje zajęcie.
Gdy skończyła usiadła na ławce. Nagle w kieszeni poczuła wibracje.
Wyjęła telefon po czym Jej serce zabiło mocniej.
Bowiem na wyświetlaczu widniała informacja o tym że blondynka otrzymała wiadomość od Chrisa.
W Jej głowie od razu pojawiło się tysiąc myśli. Nie była pewno czego może się spodziewać.
Tak długo ze sobą nie rozmawiali a tu nagle blondyn przysyła jej smsa.
Dziewczyna niepewnie otworzyła wiadomość:
„Witaj Kochanie.
Wiem, jestem skończonym durniem i idiotą. Ale teraz już wiem że kocham tylko Ciebie. Jeśli Ty jeszcze kochasz mnie to przyjdź proszę na ul. Gold Street do starej fabryki. Przygotowałem coś specjalnego dla nas. Będę czekał aż do skutku.
Twój Chris;*”
Blondynka aż otworzyła usta ze zdziwienia. Jej serce biło trzy razy szybciej niż zawsze. W brzuchu pojawiły się motylki a po zdziwieniu na jej ustach po chwili pojawił się szeroki uśmiech.
Dziewczyna bez zastanowienia zerwała się z ławki po czym pobiegła do domu.
Wzięła szybki prysznic po czym zrobiła delikatny makijaż a włosy związała w kucyka.
Ubrała się zwyczajnie.
Teraz chciała być jak najszybciej u Chrisa.
-Wiedziałam ! Wiedziałam że Ty mnie kochasz!-blondynka krzyknęła z radości.
Jej serce przepełniała radość.
Tak wiele dni i nocy przepłakała za nim a teraz oni znowu mogą być razem.
To było jak spełnienie najpiękniejszego snu.
Gdy już traciła jakiekolwiek nadzieje na to że mogą być razem, nagle zdarza się taki cud.
Dziewczyna chwyciła kluczyki oraz dokumenty od samochodu.
Zamknęła z pośpiechem drzwi i wsiadła do swojego samochodu.
Uśmiech nie schodził jej z twarzy.
W brzuchu czuła radość a zarazem wielkie podniecenie i podekscytowanie.
Tak naprawdę nie myślała teraz trzeźwo.
Z pod domu ruszyła z piskiem opon.
-Znowu będziemy razem. Już na zawsze...
***
-Tom.-do pokoju bruneta wpadła zaniepokojona Nicole
-Co jest?-spytał zmęczony po całym dniu chłopak
-Mam coś co powinno Cię zainteresować. Chodź szybko-dziewczyna ruszyła w stronę biura.
Brunet wstał po czym ruszył za dziewczyną.
-No co jest takiego ciekawego?-spytał a brunetka podała mu kilka zdjęć.
-O cholera-brunet przeklął pod nosem i zaczął przeglądać następne fotografie.
-Musimy ostrzec Cassie!-zdenerwowany brunet chwycił za swój telefon po czym wykręcił nr do blondynki.
-Jeden sygnał…-Cisza
-Drugi sygnał…-Cisza
-Trzeci sygnał…-Cisza
-Cześć tu Cassie widocznie nie mogę teraz rozmawiać.
Po usłyszeniu sygnału proszę zostaw swoja wiadomość…
-Choler jasna! Musimy wracać!
-Tom, ale my nie możemy!
-Gówno mnie to obchodzi! Cassie jest w niebezpieczeństwie. Wracamy!
Cdn...