sobota, 28 grudnia 2013

(17) „-Nie mów nic...po prostu mnie przytul i nie zostawiaj samej..”

(17)


„-Nie mów nic...po prostu mnie przytul i nie zostawiaj samej..”






 Cassie leżała bezwładnie na łóżku, już nawet nie płakała, po prostu leżała i tępo wpatrywała się w sufit.

Jej poukładane dotychczas życie runęło teraz w gruzach.


Pierwszy raz w życiu nie miała w zanadrzu planu B.


Nie wiedziała co ma teraz zrobić, jak żyć.


Blondyn był dla niej wszystkim, a teraz tego wszystkiego nie ma.


Zrozumiała że przez własną głupotę i upór straciła największy Skarb jaki miała.


Na szafce nocnej stało ich wspólne zdjęcie, dziewczyna wzięła je do ręki i palcem przejechała po sylwetce chłopaka.


-Dlaczego byłam taka głupia? Dlaczego wybrałam prace zamiast Ciebie? Dlaczego Ty nie poczekałeś, tylko od razu uciekłeś w ramiona innej...dlaczego?-dziewczyna zadawała pytania lecz odpowiadała jej tylko głucha cisza.


-Dlaczego Chris?-po policzkach blondynki popłynęły niekontrolowane łzy.


 


***


 


Zapach parzonej kawy obudził blondyna.


Chłopak przetarł zaspane oczy po czym wstał z łóżka i ruszył w stronę kuchni.


Przy stole siedziała brunetka, która popijając kawę czytała gazetę.


-Chyba nie powinnaś pić kawy-powiedział a dziewczyna podskoczyła.


-Jezu Chris, wystraszyłeś mnie-powiedziała łapiąc się za serce.


-Nie chciałem-powiedział po czym delikatnie uśmiechnął się do niej.-A Ty chyba nie powinnaś pić kawy?-spytał i spojrzał na nią srodze.


-Oj Chris, od jednej kawy nic dziecku nie będzie-odpowiedziała dziewczyna po czym upiła trochę cieczy z kubka.


-A ja myślę że jednak będzie-powiedział blondyn po czym podszedł do Niej i zabrał jej kubek z ręki.


-Ej. Co Ty robisz?-spytała zła


-Dbam o nasze dziecko-odpwoiedział spokojnie po czym podszedł do zlewu i wylał całą zawartość kubka.-A tak poza tym to o której wczoraj wróciłaś?


-Późno, spałeś już.


-Myślę że nie powinnaś teraz tak późno wracać, musisz dbać o siebie-powiedział z wyrzutem


-Co?! To teraz już nic nie będzie mi wolno robić? -spytała wkurzona


-Słońce tu chodzi o Ciebie i o nasze dziecko-blondyn podszedł do dziewczyny i kucnął przed nią.


-Masz rację Skarbie.Przepraszam-brunetka przytuliła się do niego, robiąc grymas złości i niezadowolenia za jego plecami.


 


 


Gdy blondyn wyszedł do pracy wściekła brunetka chwyciła za telefon i wybrała doskonale znany jej numer.


-Stęskniłaś się już za mną?-usłyszała na wstępie


-Misiek musisz się pospieszyć. Ja tak dłużej nie wytrzymam! On jest taki słodki że aż rzygać mi się chce. Poza tym zabronił mi np. pić kawy rozumiesz?


-Kiciu już niedługo i znowu będziemy razem. Zaufaj mi proszę.


-No ok, ale żeby to nie trwało zbyt długo, bo nie wytrzymam dłużej tej gry.


-Obiecuję że już niedługo. A teraz postaraj się i bądź miła dla tego frajera. Pa-powiedział mężczyzna po czym rozłączył się.


 


***


 


Tymczasem w wielkim biurze służb bezpieczeństwa, po jednym z pokoi chodził w tą i z powrotem zdenerwowany i zły sam na siebie brunet.


W jego głowie ciągle była Cassie.


Mimo że należał do twardych facetów to jednak ta jedna kobieta potrafiła sprawić że jego sercem miotały różne uczucia.


To Ona przecież była jego pierwszą miłością.


To z nią chciał spędzić resztę swojego życia.


To dla Jej szczęścia pozwolił Jej odejść i być z Chrisem a samemu zostać tylko jej przyjacielem.


Był wściekły na siebie że zamiast ją pocieszyć i wspierać to dodatkowo sprawił jej przykrość.


-Cholera-przeklął pod nosem kopiąc krzesło które stało obok biurka.


Stanął na chwilę, i przejechał dłońmi po twarzy.


Po chwili namysłu chwycił swoją kurtkę i wyszedł z pomieszczenia.


-Kelly ja wychodzę, jakby ktoś pytał o mnie powiedz że pojechałem coś załatwić-powiedział do sekretarki która siedziała za biurkiem.


Dziewczyna zdążyła tylko kiwnąć głową a jego już nie było.


Zbiegł szybko po schodach po czym wyszedł z budynku.


Rozejrzał się na boki, po czym ubrał kurtkę i ruszył przed siebie.


Po 20 minutowym spacerze znalazł się pod celem swojej podróży.


Wszedł do tego samego budynku które odwiedził już rano.


Przy recepcji stała ta sama dziewczyna z którą już dzisiaj rozmawiał.


-Jest Chris?-spytał


-Tak jest-powiedziała a chłopak bez zastanowienia ruszył w stronę sali treningowej


-Ale on jest teraz zajęty-dziewczyna krzyknęła za nim lecz on nie zważając na jej słowa, szedł dalej przed siebie.


Pchnął duże drzwi.


Na sali grała dość szybka muzyka, na środku sali stało kilka osób które z lepszym lub gorszym skutkiem powtarzały kroki które pokazywał im blondyn stojący przed nimi.


Brunet podszedł do odtwarzacza muzyki po czym wyłączył go.


Wszystkie oczy skierowały się w jego stronę.


-Ogłaszam dla państwa małą przerwę, proszę opuścić sale-powiedział a ludzie zdezorientowani popatrzyli na swojego trenera.


Chris dobrze wiedział że ta przerwa może nie być dla niego zbyt miła, dlatego kazał swoim uczniom opuścić sale.


Ludzie po chwili opuścili sale na której został tylko Chris i Tom.


-Co Cię do mnie sprowadza?-spytał Chris patrząc jak brunet zbliża się w jego stronę.


-Nie wiesz?-spytał brunet łapiąc Chrisa za koszulkę i przyciskając do lustrzanej ściany którą blondyn miał za sobą.


-Jak mogłeś Jej to zrobić!?-wysyczał ze złością


Blondyn odepchnął go rękami.


-To chyba nie Twoja sprawa co?


-Właśnie że moja. Moja przyjaciółka cierpi przez takiego frajera jak Ty!


-To nie ja zniszczyłem nasz związek tylko Ona!


-Nie rozśmieszaj mnie, przecież to Ty wskoczyłeś do łóżka jakiejś zdziry!


-Nie mów tak o Angelice-blondyn nie wytrzymał i chciał uderzyć Toma, brunet jednak złapał jego pieść i wykręcił mu rękę.


-Jak dla mnie jesteś śmieciem, miałeś wspaniałą kobietę i tak ją zraniłeś. Jesteś dupkiem przez którego Ona teraz cierpi a jej serce umiera-brunet puścił go.


-O proszę jak Ty się o nią martwisz. Kto jak kto ale Ty powinieneś się cieszyć że nasz związek się rozpadł. Od zawsze chciałeś być z Cassie, nie mogłeś znieść że zostawiła Cię dla mnie. Teraz masz drogę wolną. Ona jest teraz cała twoja.


-Wiesz gdybyś ją znał naprawdę wiedziałbyś że Ona kocha tylko Ciebie, i gdyby mogła oddałaby życie za Ciebie. Nie zasługujesz na nią i nigdy nie zasługiwałeś-brunet spojrzał w oczy blondyna po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z sali trzaskając drzwiami.


 


Blondyn z nerwów uderzył pięścią w lustro które na szczęście nie rozbiło się.


Zjechał bezsilnie na podłogę, dłonie zacisnął w pięści, pod powiekami czuł pieczenie łez które bezczelnie chciały wydostać się na zewnątrz.


Ta cała sytuacja też była dla niego ciężka.


Pogubił się w tym wszystkim.


Czuł że znalazł się w labiryncie własnych uczuć i nie umie znaleźć wyjścia z niego.


Zacisnął mocno powieki nie pozwalając wydostać się łzą.


Mimo wszystko dalej kochał swoją żonę i bolało go to że ona teraz cierpi. Miał wyrzuty sumienia że Ona dowiedziała się o jego kochance w taki sposób.


Wiedział że ją skrzywdził odchodząc, lecz usprawiedliwiał się tym że to wszystko jej wina, że to przez jej ciągłą prace i nieobecność oddalili się od siebie. Przestali bić tym samym rytmem serc co kiedyś.


Blondyn schował twarz w dłonie w myślach powtarzał sobie że musi być teraz silny, i myśleć tylko i wyłącznie o swoim dziecku. Teraz ono jest tu najważniejsze i mimo wszystko musi mu stworzyć kochającą rodzinę.


 


 


Brunet po wyjściu ze szkoły tańca złapał taksówkę i udał się nią pod dom swojej przyjaciółki.


Wiedział że ona teraz potrzebuję wsparcia i kogoś kto pomoże jej podnieść się z tego upadku.


Gdy kierowca zatrzymał się pod wyznaczonym adresem brunet zapłacił mu po czym wysiadł z pojazdu. Stał chwilę na chodniku wpatrując się dom. Wiedział że rano nabroił i nie był pewien czy dziewczyna będzie chciała w ogóle z nim rozmawiać.


Wziął kilka głębokich wdechów po czym wszedł na posesje domu i podszedł do drzwi.


Nacisnął dzwonek od drzwi i czekał.


 


Blondynka nagle usłyszała dźwięk dzwonka, który rozniósł się po całym domu.


Nie ruszyło ją to specjalnie.


Nie miała teraz najmniejszej ochoty z kimkolwiek się widzieć. Nie chciała na nikogo patrzeć i z nikim rozmawiać. Jakby mogła to najchętniej zniknęła by z tego świata.


Dzwonek znowu zadzwonił a ona ani myślała by pójść otworzyć.


 


Brunet dobrze wiedział że Cassie jest w domu.


Bez namysłu złapał za klamkę i wszedł do środka.


Od razu udał się na górę, po cichu i bez pukania wszedł do sypialni.


Na łóżku leżała blondynka, wyglądał jak wrak człowieka.


Włosy związane w niedbałego koka, oczy podkrążone i czerwone.


-Cassie-powiedział po cichu i wszedł głębiej


Blondynka spojrzała na niego pustym wzrokiem.


-Co Ty tu...-brunet jej przerwał


-Przyszedłem Cię przeprosić-chłopak podszedł bliżej i usiadł na skraju łóżka-zachowałem się jak totalny idiota. Żałuję tych słów które wypowiedziałem, przepraszam Cię Cassie-brunet spojrzał na dziewczynę.


Blondynka podniosła się do pozycji siedzącej.


-Przeprosiny przyjęte. Coś jeszcze?-spytała oschle


Brunet zawahał się na chwilę. Sam nie wiedział co ma teraz zrobić.


Jakich słów użyć.


Po chwili ciszy przybliżył się do dziewczyny i bez słowa przytulił ją mocno do siebie.


Ku jego zdziwieniu blondynka wcale się nie wyrywała, wręcz przeciwnie wtuliła się w niego mocno.


Trwali tak w uścisku aż blondynka delikatnie oderwała się od chłopaka.


Oboje spojrzeli sobie w oczy.


-Cassie...ja...ja nawet nie wiem co mam Ci powiedzieć...


-Nie mów nic...po prostu mnie przytul i nie zostawiaj samej..


Tom bez zastanowienia ponownie przytulił do siebie blondynkę.


Pozwolił wypłakać się Jej na Jego ramieniu.


Nie mówił nic...


Czasem słowa są zbędne, wystarczy po prostu czyjaś obecność i poczucie że nie jesteśmy sami...


Czasem wystarczy po prostu być...


 


 


 


Cdn...


 

Jejku chyba cierpię na brak weny.

Tyle czasu męczyłam się z tym odcinkiem...

 

Jak tam święta moje kochane?

U mnie standard, dużo jedzonka i lenistwo przed Tv :D

 

A tak przy okazji to chciałabym wam już złożyć życzenia noworoczne.

Kochane!

Przede wszystkim dużo dużo zdrowia bo ono jest najważniejsze,

Miłości,

Uśmiechu,

Radości,

dużo weny i oby ten Nowy Rok był dla was lepszy od poprzedniego! ;***

 

 

 

niedziela, 8 grudnia 2013

(16) „ Ona zapłaci mi za to...”

(16)


Ona zapłaci mi za to...”


 



Zielonooki blondyn wszedł do mieszkania, które dzielił teraz z kobietą którą myślał że kocha.


Walizkę postawił w przedpokoju, ściągnął buty a kurtkę odwiesił na wieszak.


W mieszkaniu panowała idealna cisza.


Trochę się zaniepokoił bo Angelika nie mówiła mu nic że Jej nie będzie.


Wszedł do kuchni i zauważył że na lodówce jest przywieszona kartka.


Kochanie wyszłam do koleżanki. Będę późno. Nie czekaj na mnie. Buziaki:* A;*”


Jemu to było nawet na rękę że jej nie ma.


Podszedł do szafki i wyciągnął z niej butelkę whiskey, nalał sobie pełną szklankę i udał się na balkon.


Usiadł na krześle i wpatrując się w niebo, które tej nocy było brzydkie i zachmurzone popijał swój trunek.


Po pierwszym łyku skrzywił usta, lecz następne nie powodowały już tego odruchu.


Chris cały czas miał przed oczami widok Jego ukochanej która błagała żeby został, Jej załzawione oczy i głos pełen bólu sprawiał że Jego serce również pękało na milion kawałeczków.


Myślał nawet o tym żeby wrócić do Niej, bo nie przestał Jej kochać, lecz to wszystko zabrnęło już zdecydowanie za daleko.


Teraz gdy jest już dziecko, nie ma odwrotu.


Teraz musi myśleć o matce Jego dziecka i o tym małym potomku o którym zawsze marzył.


Gdy szklanka była już pusta, blondyn wstał i powolnym ruchem udał się do sypialni.


Usiadł na łóżku po czym ściągnął z siebie spodnie i koszulkę.


Położył się, okrywając kołdrą.


Zamknął oczy i pomału udawał się w krainę snów.


 


***


 


Tymczasem domniemana kochanka Chrisa świetnie bawiła się w towarzystwie swojego faceta.


-Kotku ile to jeszcze ma trwać? Nie wytrzymam długo z tym ciapą ?-zamruczała mu do ucha


-Skarbię już niedługo. Obiecuję Ci to. Już niedługo Pani Cassandra Watrin Scott dowie się co to jest stracić bliską osobę. Dowie się jaka kara spotyka osoby które zadzierają z naszą rodziną.


-Twój ojciec byłby z Ciebie dumny Miśku.


-Właśnie byłby, przez tą wywłokę już go nie ma, ale Ona zapłaci mi za to i to surowo.- powiedział wysoki brunet po czym wbił się w usta brunetki


 


***


 


Blondynka przebudziła się z okropnym bólem głowy.


Z wielkim trudem otworzyła oczy.


Nie miała ochoty wstawać, nie miała ochoty żyć.


Lecz nie było Jej to dane, ponieważ Jej brzuch domagał się jedzenia i to bardzo boleśnie.


Pomału zwlekła się z łóżka i w kompletnej rozsypce zaczęła schodzić na dół.


Nagle poczuła aromat kawy.


Weszła do kuchni i zobaczyła Toma stojącego przy kuchence.


-Co Ty tu robisz?-spytała zachrypniętym głosem.


-O dzień dobry śpiąca królewno-brunet przywitał ją promiennym uśmiechem


-Proszę to dla Ciebie-podał jej kubek z kawą


Blondynka wzięła kubek po czym dalej wpatrywała się w bruneta z lekki zdziwieniem.


-Co Ty tu robisz Tom?-ponowiła swoje pytanie


-Siadaj i wcinaj-brunet znowu zignorował jej pytanie, podając na stół talerz z jajecznicą.


-Nie jestem głodna-powiedziała a w tym samym momencie zaburczało jej w brzuchu.


-Yhmmm właśnie słyszę-odpowiedział brunet po czym podszedł do dziewczyny i jak małe dziecko zaprowadził ją do stolika. Wetknął jej widelec w rękę-Jedz!-rozkazał


Dziewczyna spojrzała tylko na niego po czym zaczęła pomału jeść.


Brunet także nałożył sobie swojego specjału i zajął miejsce naprzeciwko dziewczyny.


Kątem oka ciągle obserwował blondynkę która wyglądała jak wrak człowieka.


-Dziękuję-powiedziała dziewczyna wstając od stołu.


Wzięła talerz i położyła go w zlewie.


Kiedy się odwróciła Tom stał blisko niej.


Spojrzała mu w oczy a ten bez słowa przytulił ją.


-Dziękuję Ci Tom że jesteś-wyszeptała


Brunet oderwał się delikatnie od Niej po czym wziął jej podbródek w dłonie i spojrzał jej w oczy.


-Cassie nie dziękuj. Dobrze wiesz że Cie kocham i nie mogę patrzeć jak cierpisz-powiedział po czym chciał Ją pocałować.


-Tom! Przestań!-blondynka odepchnęła go od siebie.


-Jeśli jesteś tu tylko po to żeby znowu mącić mi w głowie że powinniśmy wrócić do siebie to sobie daruj!-krzyknęła po czym chciała go wyminąć lecz ten złapał ją za rękę.


-Ty naprawdę nie widzisz że ja Cię kocham! Nigdy nie zrobiłbym Ci takiego świństwa jak ten Twój blondynek, ale oczywiście ty masz to gdzieś.!-wykrzyczał


-Wyjdź.


-Cassie ja..-dopiero teraz brunet opamiętał się i dotarło do niego co powiedział


-Wyjdź Tom i zostaw mnie do cholery samą!-krzyknęła po czym wyrwała swoją rękę z uścisku i pobiegła do sypialni.


Rzuciła się na łóżko a kolejna fala łez zaczęła spływać po jej rumianych policzkach.


 


 


Brunet był zły na siebie.


Wziął swoją kurtkę po czym opuścił dom blondynki.


-Yyyy..kompletny idiota!-krzyknął i z całej siły kopnął kamień który leżał na drodze.


Tak bardzo zależało mu na tej kruchej istocie. Kochał ją.


Nie mógł przeboleć że ona wybrała tego blondyna który namącił jej w głowie a teraz tak ją zranił i zostawił.


Nogi poniosły go pod szkołę którą prowadził ten laluś.


Bez zastanowienia wszedł do budynku.


-Dzień dobry. W czym mogę pomóc?-spytała go uśmiechnięta recepcjonistka


-Jest Chris?-spytał


-Niestety Pana Watrina jeszcze nie ma. Przekazać coś?-spytała ze sztucznym uśmiechem


-Nie dziękuję-powiedział po czym wyszedł.


-Masz szczęście Watrin że Cię nie było-wyszeptał po czym ruszył w stronę swojego domu.


 


 


 


 


 


Cdn.


 


Wiem krótko i dawno nie pisałam.


Przepraszam...


 


Pozdrawiam was moje kochane;*


Nawet nie wiecie jaką radość sprawiają mi wasze komentarze;*  

czwartek, 21 listopada 2013

(15) „Nie zostawiaj mnie...”

 

(15)
„Nie zostawiaj mnie...”


 

 

-Cassie szykuj się. Jedziemy na akcję-do biura blondynki wpadł Tom
-Że co?-spytała wyrwana z amoku.
Brunet podszedł do biurka.
-Nie pamiętasz że dzisiaj jedziemy zatrzymać tego handlarza narkotyków?
-Aa..no tak. Wypadło mi z głowy.
-Cassie co się z Tobą dzieję? Ostatnimi czasy w ogóle Cię nie poznaje? Martwię się o Ciebie.-powiedział brunet po czym usiadł naprzeciwko blondynki
-Tom nie teraz. Nie chce o tym gadać. Chodźmy lepiej na akcję.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł żebyś Ty w tym stanie jechała na akcję.
-Nie przesadzaj-odpowiedziała dziewczyna po czym wstała z krzesła i ruszyła w stronę drzwi.
Zatrzymała się przed nimi i odwróciła w stronę bruneta -Idziesz?
Brunet pokiwał tylko głową po czym ruszył za dziewczyną.
Ubrana w kamizelkę kuloodporną i uzbrojona w pistolet Cassie wraz z kilkoma agentami otoczyła wielką bogatą wille w której znajdował się ich cel.
Tom pokazał ruchem ręki żeby Cassie zaczekała i że jego grupa wejdzie.
Blondynka pokiwała tylko głową na znak że zrozumiała.
Tak naprawdę w ogóle nie umiała skupić się na pracy, w jej głowie panował jeden wielki chaos. Ciągle myślała o blondynie.
Tak bardzo tęskniła..
Tak strasznie chciała być teraz z nim.
Z zamyślenia wyrwał dziewczynę odgłos wystrzału.
Blondynka bez zastanowienia i bez zachowania jakichkolwiek zasad szybko wbiegła do posiadłości.
Zobaczyła że na podłodze leży jeden z ich ludzi.
Szybko podbiegła do niego i przykucnęła kładąc pistolet na podłogę.
To był błąd, naglę poczuła że ktoś przystawia jej pistolet do głowy.
Jej serce biło z potrójną siłą.
Myślała że to już koniec, przymknęła oczy i wtedy usłyszała strzał.
Szybko otworzyła oczy i odwróciła się.
Zobaczyła Toma który zabił jej napastnika.

 
-Cassie! Twoje zachowanie było nieodpowiedzialne! Kazałem Ci przecież zostać! Nie wykonałaś mojego rozkazu narażając swoje życie a także niepowodzenie akcji. Zostajesz zawieszona. Oddaj broń i odznakę.
Blondynka tylko spojrzała zimnym wzrokiem na bruneta po czym położyła na jego biurku odznakę i broń.
-Myślałam że jesteś moim przyjacielem.
-Cassie jestem. Ale z Tobą dzieje się coś niedobrego. Nie mogę pozwolić żeby coś się stało-powiedział już łagodniejszym głosem
-Nie zawieszaj mnie. Zwariuje w domu-prosiła
-Niestety to polecenie odgórne.
Blondynka odwróciła się na pięcie po czym chwyciła swoje rzeczy i szybko opuściła budynek swojej pracy.
Wsiadła do samochodu, a z jej oczu popłynęło kilka słonych łez.
Jeszcze nigdy nie została zawieszona, a teraz wszystko w jej życiu się pieprzy.
-Niech to szlag!-krzyknęła po czym mocno uderzyła w kierownicę.
Wytarła ręką łzy po czym odpaliła samochód.
Kiedy podjechała pod dom zauważyła że światło w sypialni jest zapalone.
-Chris-szepnęła po czym prędko wysiadła z samochodu i wbiegła do domu.
Szybko weszła po schodach i weszła do sypialni.
Zauważyła na łóżku wielką walizkę i jej blndyna który wrzuca pośpiesznie do niej ubrania.
-Chris-powiedziała po cichu, prawie że niedosłyszalnie
Blondyn wzdrygnął się na dźwięk tego głosu.
Powoli odwrócił się a jego wzrok spotkał się ze wzrokiem dziewczyny.
Cassie bez namysłu rzuciła się na Niego, przytulając mocno do siebie.
-Wiedziałam że wrócisz-wyszeptała
Chłopak stał bez ruchu.
Bił się z myślami.
Chwycił dziewczynę za ramiona po czym delikatnie odsunął ją od siebie.
-Cassie to koniec. Przyszedłem tylko po swoje rzeczy-mówił te słowa powoli patrząc prosto w oczy dziewczyny.
Oczy blondynki automatycznie się zaszkliły a w jej gardle pojawiła się wielka gula która utrudniała jej nawet przełknięcie śliny.
-Ale...ale jak to? Ja Ci Chris wybaczyłam rozumiesz?! Wszytsko Ci wybaczyłam! -blondynka wpadła w szał.
-Dlaczego Ty mi to do cholery robisz! Kocham Cię! Nie mogę żyć bez Ciebie rozumiesz?!
Blondyn spuścił wzrok na podłogę. Nie mógł patrzeć Jej w oczy, czuł się strasznie. Serce go bolało ale nie mógł postąpić inaczej. Teraz musi stworzyć rodzinę dla swojego dziecka.
Blondynka dalej wpatrywała się w chłopaka który milczał. Ta cisza sprawiała że czuła się że w jej serce ktoś wbija tysiące małych szpilek.
Ta cisza była najgorsza...
-Powiedz coś proszę..-wyszeptała blondynka
-To koniec Cassie. Nas już nie ma-blondyn spojrzał na dziewczynę po czym wrócił do pakowania swoich rzeczy.
Blondynka przygryzła mocno wargi tak aby nie wybuchnąć płaczem przy nim.
Odwróciła się po czym wyszła z sypialni.
Powolnym ruchem zeszła na dół i usiadła bezwładnie na ostatnim stopniu.
Zakryła dłońmi twarz próbując się uspokoić.
Znowu przygryzła dolną wargę a ręcę zacisnęła w pięści.
Przestała dopiero wtedy gdy poczuła pod językiem nieprzyjemny smak krwi.
Po chwili usłyszała że blondyn schodzi po schodach.
Wstała ze stopnia przepuszczając go.
Blondyn mijając ją nawet na Nią nie spojrzał.
-Chris...
Chłopak zatrzymał się na chwilę nawet się nie odwracając.
Dziewczyna podeszła do Niego po czym przytuliła się do jego pleców.
-Nie poradzę sobie bez Ciebie-wyszeptała wprost do Jego ucha.
Chłopak zacisnął powieki by łzy które zgromadziły się pod nimi nie wypłynęły.
Jego też to bolało. Kochał ją...
-Nie zostawiaj mnie...proszę Chris-wyszeptała jeszcze mocniej wtulając się w jego plecy.
Blondyn przygryzł dolną wargę po czym wyswobodził się z uścisku i ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
Odwrócił się na moment -Żegnaj Cassie-powiedział i wyszedł zostawiając blondynkę samom.
Sunęła się bezwładnie na podłogę po czym zaczęła szlochać.
Poczuła że jej serce w tym momencie zostało rozszarpane na milion małych kawałeczków, a jedyny klej który mógłby je poskładać właśnie wyszedł.

Dziewczyna leżała na podłodze aż za oknami zrobiło się ciemno.
Nie płakała już, teraz leżała tępo wpatrując się w podłogę.
Wyglądała jak szmaciana lalka którą ktoś się znudził po zabawię i zostawił.
Z amoku wyrwał Ją dopiero dzwonek do drzwi.
Powoli wstała po czym podeszła do drzwi gdy je otworzyła światło z lampy oślepiło ją co sprawiło że widziała tylko kształt postaci.
-Chris-krzyknęła w euforii i gdy miała się już do owego osobnika przytulić ten podszedł do Niej bliżej i jej oczom ukazał się Tom.
-Cassie wszystko w porządku?
Blondynka gdy zobaczyła że to niej ukochany ponownie zaczęła płakać. Z bezsilności przykucnęła i zakryła dłońmi twarz.
Zaniepokojony brunet szybko podszedł do blondynki po czym kucnął przy niej i bez słowa mocno ją przytulił.
Dziewczyna potrzebowała teraz tego.
Mocno wtuliła się w swojego przyjaciela, z jej oczy ciągle płynęły łzy.
Chłopak wziął Ja na ręce i wniósł do domu zamykając drzwi wejściowe nogą. Usiadł na sofie w salonie a Ją posadził sobie na kolanach Ciągle przytulając.
-Ci...nie płacz maleńka-głaskał ją po głowie
Cała sytuacja trwała aż do momentu gdy Cassie zasnęła z wyczerpania. Brunet pomału i delikatnie wziął ją na ręce po czym zaniósł blondynkę do sypialni na piętrze.
Pomału położył na łóżko i okrył kocem.
Sam zszedł na dół.
Usiadł na sofie.
Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie.
Postanowił że zostanie z nią w razie czego.
Ściągnął buty i położył się na sofie okrywając się kocem.
Cdn...
Przepraszam że tak długo nie pisałam. Wszystko prze szkołę :/
Pozdrawiam;*

 

poniedziałek, 14 października 2013

(14) „-Jestem w ciąży Chris...”

(14)


-Jestem w ciąży Chris...”


 

Dni mijały a Cassie z dani na dzień stawała się coraz większym wrakiem człowieka.

Nie umiała myśleć o niczym innym jak tylko o Chrisie.

Już dawno wybaczyła mu zdradę teraz chciała tylko żeby blondyn wrócił do niej.

Nie umiała żyć bez Niego.

Był on dla niej jak powietrze, woda, słońce...wszystko to co potrzebne do życia.

Wiele razy próbowała zadzwonić do niego lecz gdy tylko chciała nacisnąć zieloną słuchawkę, coś powstrzymywało ją przed tym.

W pracy była wielką wojowniczką a tutaj nie miała odwagi by walczyć o ukochanego.

-Yhh...jestem beznadziejna-blondynka mocno uderzyła pięścią w łóżko na którym leżała.

Po całej sypialni były porozwalane Ich wspólne zdjęcia.

Obok na poduszce leżała koszulka blondyna, która pachniała jeszcze nim, chociaż z dnia na dzień zapach tracił na intensywności.

Dziewczyna schowała głowę pod poduszkę.

Chciała zniknąć, umrzeć!

Cokolwiek by tylko nie czuć tego bólu i pustki w sercu.

 

….


Blondyn był z pozoru szczęśliwy z Angeliką. Dziewczyna naprawdę się starała.

Dbała o niego, zawsze czekała na niego w domu gdy ten wracał z pracy.

Była przeciwieństwem Cassie, lecz Jego serce kochało nadal blondynkę.

Każdego dnia myślał o swojej żonie, przecież w końcu przysięgali że będą ze sobą „na dobre i na złe” że „zawsze”, „aż do śmierci” a on co zrobił zostawił ją.

Zachował się jak egoista, ale z drugiej strony on zawsze marzył o rodzinie. Chciał mieć gromadkę dzieci, psa, duży dom z ogródkiem.
Chciał mieć żonę która zawsze będzie czekać na niego w domu gdy on wróci z pracy.


Ale wiedział jaka jest Cassie..

Ale myślał że się zmieni....

Chłopak był w rozterce nie wiedział co ma zrobić.

Wrócić czy zostać.

Żyć z Angeliką czy wrócić do Cassie?

 

 

Brunetka dokładnie przyglądała się Chrisowi.

Wiedziała że go coś trapi.

Wyjęła telefon z kieszeni po czym wyszła na balkon przymykając za sobą drzwi.

Wykręciła dobrze znany jej numer.

-Cześć Słonko-usłyszała lekko zachrypnięty głos który doskonale znała

-Hej, słuchaj mamy problem. Coś mi się wydaję że blondyn będzie chciał wrócić do niej.

-Nie myślałem że tak szybko, trudno trzeba będzie wszystko przyśpieszyć. Wiesz co robić.

-Tak, doskonale wiem-odpowiedziała po czym rozłączyła się.

Nagle usłyszała że blondyn wchodzi na balkon.

Dobrze wiedziała co robić, w końcu przez wiele miesięcy przygotowywała się do tej roli.

-Angelika musimy porozmawiać-zaczął poważnie podchodząc bliżej dziewczyny.

Brunetka pomału odwróciła się w stronę blondyna. Zrobiła smutną minę.

-Tak Chris. Musimy. Musze Ci coś powiedzieć-powiedziała po czym oparła ręce o barierkę i spuściła wzrok.

-Coś się stało?-spytała zatroskany blondyn

-Bo wiesz...nie wiem jak Ci to powiedzieć...nie wiem jak zareagujesz-mówiła patrząc na blondyna który z sekundy na sekundę coraz bardziej się martwił.

-Skarbie co się stało? Mi możesz o wszystkim powiedzieć.-chłopak wpatrywał się w oczy brunetki z wielką troską i niepokojem

-Jestem w ciąży Chris...

Blondyna zatkało.

Uderzyły w niego te słowa jak jakiś grom.

Nie spodziewał się tego.

Owszem chciał dzieci, ale nie spodziewał się że to tak szybko wszystko się potoczy.

-Czyli nie cieszysz się-brunetka miała już odejść kiedy Chris oprzytomniał i złapał ją za rękę.

Przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował.

-Bardzo się ciesze. Zawsze o tym marzyłem..-powiedział po pocałunku.

Dziewczyna spojrzała w oczy blondyna, zauważyła w nich iskierki radości.

Teraz wiedziała że blondyn jest jej.

-Bałam się że nie będziesz się cieszył-powiedział po czym wtuliła się w chłopaka

-To najszczęśliwsza wiadomość w moim życiu-wyszeptał do jej ucha.

 

...


 

W tą noc Chris długo nie mógł zasnąć. Ciągle był w szoku. Patrzył na brunetkę leżącą obok i rozmyślał.

 

Klamka zapadła. Muszę zostać przy Angelice. Będę ojcem, moje marzenie się spełni. Stworze temu dziecku dom dam mu wszystko...

 

 

 

Cdn...

Dziękuje wam kochane(Tobie Lila, Coffee oraz Tobie Laurel) za to że czytacie moje wypociny;*

Teraz postaram się częściej dodawać rozdziały.

Buziaki;*

wtorek, 1 października 2013

(13) „jej „ukochany” ''

(13)
„jej „ukochany” ''



 

Blondynka obudziła się z potwornym bólem głowy. Gdy otworzyła oczy spostrzegła że noc spędziła na podłodze. Z wielkim trudem wstała. Bolał ją każdy skrawek ciała.
Z niechęcią spojrzała na wielki zegar na ścianie który wskazywał godzinę 5.00.
Blondynka zrobiła grymas niezadowolenia po czym ruszyła w stronę łazienki.
Ściągnęła z siebie ubrania które miała na sobie od dnia poprzedniego po czym weszła pod prysznic.
Odkręciła strumień letniej wody.
Po jej ciele przeszedł dreszcz...
Cassie stanęła pod strumieniem wody po czym zaczęła zmywać resztki swojego makijażu.
Z każdą kolejną chwilą do jej oczu napływało coraz więcej łez..
Blondynka oparła się bez silnie o kafelki po czym zjechała w dół.
To było dla niej za dużo, nie umiała poradzić sobie z tym że jedyna osoba którą kocha opuściła ją, zostawiła tak po prostu...
Z jej oczu zaczęły wypływać łzy mimo to że dziewczyna próbowała z nimi walczyć.


...


Poranek dopiero się zaczął, lecz brunetka o brązowych oczach była już na nogach. Z tryumfalnym uśmiechem spojrzała na łóżko gdzie spał nic nie wiedzący blondyn. Wyglądał tak bezbronnie, co napawało brunetkę jeszcze większą dumom. Sama dziwiła się że tak gładko jej poszło z nim.
Na stoliku obok łóżka położyła małą kartke z informacją dla blondyna.
Zapięła swoją skórzaną kurtkę po czym chwyciła kluczyki od samochodu i wyszła z mieszkania.
Po niedługiej drodze znalazła się pod starą opuszczoną fabryką, która znajdowała się w lesie nie daleko miasta.
Z uśmiechem wyszła z samochodu i ruszyła w stronę budynku.
W środku czekał na nią jej „ukochany”
-Hej-powiedziła dziewczyna po czym wbiła się w usta mężczyzny
-Mmm cześć Kocie-powiedział chłopak
-Jak sprawa?
-Wszystko idzie zgodnie z planem, blondyn wpadł w pułapkę.
-Doskonale-mężczyzna potarł dłonie z tryumfalnym uśmiechem-Teraz musimy tylko poczekać na odpowiedni moment i zarzucić przynętę na naszą rybkę. Doskonale się spisałaś Skarbie-mężczyzna powiedział to po czym mocno przyciągnął do siebie brunetke.
Para całowała się namiętnie, ręce mężczyzny znalazły się na pośladkach dziewczyny co spowodowało że ta zamruczała z zadowolenie...

...


Blondynka z trudem mogła skupić się na jakiejkolwiek pracy. Od godziny wpatrywała się w monitor i nie była wstanie napisać najgłupszego raportu. Przed oczami ciągle miała zdradę Chrisa.
Mocno zacisnęła powieki czując że napływają do nich łzy. Nie chciała tu płakać.
Dłonie mocno zacisnęła w pięści, wbijając paznokcie w skórę. Wzięła kilka głębokich wdechów po czym pomału się uspokoiła.
Nagle do jej pomieszczenia wpadł Tom.
-Cześć piękna-brunet był w doskonałym humorze
Postawiła przed blondynką kubek z kawą oraz talerzyk z eklerkiem.
-To dla Ciebie-brunet szeroko się uśmiechnął po czym wygodnie usiadł na krześle przed dziewczyną.
Blondynka spojrzała na bruneta a później na pożywienie które przyniósł jej chłopak.
-Cześć. Dzięki ale nie jestem głodna-odpowiedziała po czym wróciła do pisania raportu.
-Co Ci Słońce?-spytał brunet-Miałaś pogodzić się z Chrisem..
Na sam dźwięk tego imienia w oczach blondynki pojawiły się łzy.
-Ale się nie pogodziłam, poza tym to nie twój interes i jeżeli nie masz do mnie jakiejś sprawy zawodowej to proszę wyjdź, mam dużo pracy.
Brunet spojrzał tylko dziwnie na dziewczynę po czym wstał z krzesła i ruszył w stronę drzwi.
-Daj znać jak Ci przejdzie-powiedział i wyszedł.
Cassie zacisnęła mocno pięści po czym mocno uderzyła w biurko.
Miała w sobie tyle emocji którym musiała dać upust.
Nerwowo wstała z krzesła po czym wyszła z biura.
Wyszła na korytarz po czym wsiadła do windy i zjechała nią aż na sam dół.
-Cassie co tu robisz?-spytał szatyn który był „opiekunem” tego miejsca.
-Nie zadawaj głupich pytań tylko daj mi broń i słuchawki.
Szatyn posłusznie dał rzeczy blondynce po czym wpuścił ją do strzelnicy.
Dziewczyna założyła na uszy słuchawki ochronne po czym wymierzyła broń w stronę tarczy i oddała kilka strzałów.

 

 
Cdn...

poniedziałek, 8 lipca 2013

(12) „N i e n a w i d z e!”

(12)


„N i e n a w i d z e!”



 

 

Chłopak stał jak zaczarowany i patrzył jak jego ukochana odjeżdża. Pogubił się ostatnio. Sam już nie wiedział co czuje.. co ma robić.

-Nie powiedziałeś jej?- nagle przed nim pojawiła się postać brunetki która ostatnio dużo namieszała w jego życiu.

-Nie. Nie umiałem…Angelika ja nie wiem czy to…czy my..czy to ma sens-chłopak spojrzał w czekoladowe oczy dziewczyny

-Kochanie, wiem że to dla Ciebie nie jest łatwe, ale wydaje mi się że Ona nie da Ci tego o czym marzysz. Dla niej liczy się tylko praca, Ona chyba nie chce założyć z Tobą rodziny.-brunetka mówiła to patrząc blondynowi w oczy które z pięknej żywej zieleni coraz bardziej szarzały.

-Muszę z nią porozmawiać. Przepraszam Cię-chłopak wyminął dziewczynę po czym ruszył w stronę domu.

 

Gdy blondyn dotarł już do swojego celu delikatnie otworzył drzwi.

W domu panował mrok i cisza.

Wszedł do salonu po czym zapalił światło.

W rogu zauważył Cassie która siedziała skulona na fotelu.

-Chris

-Cassie-powiedzieli jednocześnie

-Musimy porozmawiać-chłopak podszedł bliżej swojej żony

-Cassie powiedz mi…

-Chris! Co to było do jasnej cholery-blondynka wybuchła. Nerwowo wstała na nogi i podeszła do chłopaka patrząc mu w oczy-jak mogłeś? Dlaczego?-spytała już ciszej

-Bo dla Ciebie liczy się tylko praca. Ostatnio oddaliliśmy się od siebie. Cassie mamy już swoje lata, ja chce założyć rodzine..

-Przecież jesteśmy rodziną-blondynka mu przerwała

-Nie w pełni, Ty nie chcesz mieć dzieci o których ja marzę..

-Jeszcze nie teraz?-chłopak dokończył za nią-To kiedy?! Do cholery kiedy?! Ile mam jeszcze czekać! Po co ja jestem Ci w ogóle potrzebny? Nigdy Cię nie ma, liczy się dla Ciebie tylko praca i nowe sprawy.

-Przecież wiesz kim jestem! Wiesz z kim się ożeniłeś!-blondynka również podniosła głos

-Miałem nadzieję że po ślubie trochę się zmienisz, będziesz chciała mieć rodzinę ale Ty nie, ciągle tylko praca, praca, praca. Nic i nikt się dla Ciebie nie liczy.

-Nie mów tak. Przecież wiesz że Cię kocham ale nie jestem jeszcze gotowa na dzieci zrozum to. Moja kariera się rozwija, rozwiązuję coraz więcej spraw.

-Ja już nie chce czekać…Kocham Cię Cassie ale Ty nie dasz mi tego o czym marzę. A z Angeliką mogę stworzyć rodzinę o której marzyłem.

-Z tą szmatą! Jak możesz!

-Nie mów tak o niej! Jej przynajmniej zależy na mnie. Zawsze ma czas dla mnie.  Nie tak jak Ty….

-Jesteś potworem-blondynka uderzyła chłopaka w twarz

Blondyn złapał się za miejsce na którym od razu pojawił się ślad odbitych palców.

-To nie ja to zniszczyłem-blondyn spojrzał blondynce w oczy po czym odwrócił się i ruszył w stronę drzwi.

-Czyli co! Wolisz tą szmatę ode mnie?

-To nie szmata, to ciepła kochająca osoba która sprawi że będę szczęśliwy-chłopak spojrzał w stronę dziewczyny.

Zabolały ją te słowa.

-Czyli to koniec?-spytała blondynka lecz nie uzyskała już odpowiedzi, Chris wyszedł.

Blondynka stała chwilę w bez ruchu po czym upadła bezsilnie na podłogę. Po jej policzkach jak strumień płynęły łzy.

-Nieeeee! Dlaczego! Nienawidzę was!-dziewczyna krzyczała waląc pięściami w podłogę

-N i e n a w i d z e!

Jej serce pękło na milion małych kawałeczków.

 

 

Blondyn ruszył w stronę mieszkania w którym ostatnio spędzał dużo czasu.

Po jego policzkach również płynęły łzy. Kochał Cassie ale nie mógł dłużej z nią być.  Ona Nie liczyła się z nim, z jego uczuciami. Dla niej najważniejsza była praca, nie on.

Gdy chłopak stał już pod drzwiami mieszkania, otarł szybko łzy po czym delikatnie zapukał.

Po chwili drzwi otworzyły się a jego oczom ukazała się uśmiechnięta i rozpromieniona brunetka.

-Cześć kochanie-dziewczyna rzuciła się blondynowi na szyję-wiedziałam że wrócisz-brunetka wyszeptała to chłopakowi do ucha.

Blondyn spojrzał na brunetkę po czym delikatnie się uśmiechnął. Dziewczyna energicznym ruchem złapała blondyna za koszulkę po czym wciągnęła go do mieszkania i zaczęła namiętnie całować.

Blondyn nie był jej dłużny. Mimo że kochał Cassie, ta brunetka również sprawiała że jego serce biło szybciej. Ich pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i zachłanne. Oboje zaczęli ruszać w stronę sypialni wciąż nie przerywając pocałunków.

Po drodze nawzajem pozywali się swojej garderoby.

 

 

Blondynka leżała skulona na podłodze.  Wzrok miała tempo wbity w podłogę. Z jej oczu mechanicznie płynęły łzy.

Nie rozumiała jak On mógł jej zrobić coś takiego.

Zdradzić

Zostawić

Przecież zawsze rozumiał jej prace, wiedział że na dzieci przyjdzie jeszcze czas.

Ona sama nie odczuwała jeszcze tego całego instynktu macierzyńskiego, wolała się rozwijać i robić to co lubi. Dzięki swojej pracy przecież pomagała ludziom.

Blondynka przymknęła oczy mając nadzieję że gdy je otworzy to, to wszystko okaże się tylko jakimś głupim koszmarem.

Niestety tak się nie stało.

Wszystko stało się naprawdę.

W tej chwili połowa blondynki umarła…

 

 

Cdn..

niedziela, 9 czerwca 2013

(11) „Przecież przysięgał jej wierność.”

(11)


Przecież przysięgał jej wierność.”


 

Kolejne dni były dla obojga z nich ciągłą rutyną. Cassie całymi dniami siedziała w pracy. Zdarzało się nawet że do domu wracała dopiero w środku nocy by z samego rana znów iść do pracy. Chris także rzucił się w wir pracy. Do jego szkoły zapisała się nowa uczennica, która zabierała mu wszystkie wolne popołudnia ponieważ brała dodatkowe lekcję.  Jemu to nie przeszkadzało, wolał się czymś zająć niż wracać do pustego domu.

Małżonkowie z każdym dniem coraz bardziej się od siebie oddalali. Nie rozmawiali ze sobą, nie całowali, nie kochali się ze sobą…

 

Pewnego popołudnia Cassie jak zwykle siedziała przy swoim biurku zasypana stertą dokumentów.

Blondynka jednak była tam tylko ciałem. Jem myśli krążyły wokół Chrisa. Tęskniła za nim. Mimo tego że codziennie go widziała to brakowało jej prawdziwej bliskości tej drugiej osoby.

-Halo Cassie!-blondynkę z amoku wyrwał głos. Spojrzała w tamtą stronę i ujrzała Toma -No w końcu od jakiś dobrych 15 minut mówię do Ciebie a Ty siedzisz jak zaczarowana-brunet szeroko się uśmiechnął.

Blondynka posłała mu tylko nikły uśmiech.

Chłopak podszedł do biurka dziewczyny poczym zajął miejsce na krześle.

-Co jest mała?-spytał

-Nic, a co ma być?

-Przecież widzę że coś Cię trapi. Dobrze Cię znam i nawet nie próbuj się wykręcać bo nie wyjdę z tąd dopóki nie powiesz mi co się stało-powiedział brunet po czym wpatrywał się w twarz blondynki.

-Eh-dziewczyna westchnęła po czym spojrzała w okno.-  Pokłóciłam się z Chrisem-odpowiedziała a jej wzrok z powrotem wylądował na brunecie.

-Coś poważnego?

-Tak, tzn. nie..Nie wiem-dziewczyna oparła się łokciami o biurko a  głowę oparła na dłoniach. –To wszystko przez to że tak dużo pracuję, owszem lubie swoją pracę ale nie chce zaniedbywać Chrisa. Przeze mnie oddaliliśmy się od siebie-ostatnie słowa blondynka wypowiedziała bardzo cicho

-Cassie to nie jest twoja wina. Przecież on dobrze wiedział z kim się wiąże, wiedział jaką masz pracę i że ją lubisz.

-Tak ale..

-Nie ma żadnego ale. Skoro masz mi się tu smucić to moim zdaniem powinnaś pójść teraz do Niego i porozmawiać z nim.

Blondynka przytaknęła tylko głową po czym szybkim ruchem wstała z krzesła.

-Masz rację. Dziękuję-blondynka nachyliła się nad brunetem po czym dała mu szybkiego buziaka w policzek i szybko wyszła z biura.
Po 20 minutach była pod szkoła Chrisa. Według jej zegarka powinien mieć jeszcze zajęcia.

Chwyciła obiad dla Niego który kupiła po drodze po czym ruszyła w stronę szkoły którą prowadził Chris.

Gdy blondynka weszła do środa ku jej zdziwieniu nikogo nie było na korytarzu.

Ruszyła więc w stronę Sali treningowej.

Gdy usłyszała muzykę na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Chciała w końcu przeprosić  swojego ukochanego i sprawić by wszystko było jak dawniej.

Z impetem otworzyła drzwi i zamarła.

Jej oczom ukazał się obraz jak z jakiegoś koszmaru.

Jej ukochany blondyn leżał na ziemi a na nim okrakiem siedziała jakaś brunetka i tak po prostu całowali się.

Cassie nie mogła wyksztusić słowa z siebie, w  gardle urosłą jej wielka gula która utrudniała jej nawet przełknięcie śliny. Powieki zaczęły ją piec co było spowodowane napływającymi łzami do  oczu.

Z  rąk wypadło jej  jedzenie które przywiozła dla Chrisa, robiąc przy tym hałas.  Blondyn z brunetką spojrzeli w stronę gdzie stała Cassie.

Chłopak cały zbladł a w jego oczach pojawił się strach.

-Cassie-powiedział lecz blondynka odwróciła się na pięcie po czym wybiegła ze szkoły.

Chłopak zwalił z siebie dziewczynę po czym ruszył za swoją żoną. Złapał ją dopiero przy samochodzie.

-Cassie zaczekaj..to nie tak-powiedział łapiąc ją za rękę

Dziewczyna spojrzała na niego cała zapłakana, po czym bez słowa wyrwała swoją rękę z jego uścisku i wsiadła do samochodu.

Chłopak próbował ją zatrzymać lecz blondynka pośpiesznie ruszyła samochodem.

 

Cassie jechała a po jej twarzy ciurkiem spływały łzy.

W głowie miała tysiące myśli.

Nie rozumiała jak ktoś kogo kocha bez granicznie mógł tak ją zranić.

Przecież przysięgał jej wierność.

Dziewczyna zatrzymała się przed „ich domem” po czym udała się do niego.

Czuła się taka bezsilna, ale postanowiła nie robić nic głupiego.

Postanowiła że poczeka na Chrisa i porozmawia z nim. Musieli przecież w końcu ze sobą porozmawiać. Tak szczerze…

Przecież są małżeństwem..kochają się.

A ta sytuacja to może jakiś jeden nic nieznaczący wyskok?

 

 

Cdn…

Przepraszam..

Brak weny…

Czasu…

I pełno problemów….

Pozdrawiam :*

środa, 13 lutego 2013

(10) „Przecież Ona zawsze ma rację.”

(10)


„Przecież Ona zawsze ma rację.”




Blondynka po badaniach wróciła do swojego domu.

Chrisa jeszcze nie było. Może to nawet lepiej chciała pobyć teraz sama ze sobą. Musiała uporać się ze swoimi myślami. To co działo się ostatnimi czasy wykończyło ją psychicznie. Śmierć tych wszystkich ludzi a wśród nich jej kolegi z pracy….

Przecież gdyby nie Tom, jej też mogło by już nie być na tym świeci.

Blondynka ściągnęła z siebie ubrania i poszła pod prysznic.

Zimne krople wody sprawiały że po jej ciele co chwile przechodził nieprzyjemny dreszcz, lecz nie przeszkadzało jej to w ogóle.

Stała tam chyba z pół godziny, myślała o Tomie o tym pocałunku. Co to miało w ogóle znaczyć. Przecież ona ma teraz Chrisa. Jest z nim szczęśliwa. Kocha go nad życie. A Tom…

-Tom to przeszłość-wyszeptała po czym zakręciła wodę i owinęła się ręcznikiem.

Ubrała koszulkę Chrisa i dół bielizny.

Położyła się na ich łóżku po czym zasnęła wykończona tym wszystkim.

 

[…]

 

Blondyn wszedł do domu, była już późna godzina, ale on musiał być jak najszybciej w domu. Musiał ją zobaczyć. Sprawdzić czy z nią wszystko w porządku, czy nic się jej nie stało.

Kochał ją nad życie i bał się o nią każdego dnia. Każdego dnia gdy musiała iść do tej cholernej pracy.

Wszedł do sypialni i zobaczył swoją królewnę.

Uśmiechnął się gdy zobaczył że nic jej nie jest. Podszedł do niej i delikatnie dotknął jej policzka po czym złożył na jej czole delikatny pocałunek.

-Śpij dobrze Księżniczko-wyszeptał

[…]

Niemiłosierny dźwięk budzika rozległ się po całym domu.

Blondynka szybko wyłączyła to okropne urządzenie.

Spojrzała obok i zobaczyła swoje największe szczęście.

-Chris-powiedziała głośno i wtuliła się w swojego męża który natychmiast otworzył oczy.

-Tak się bałam że już nigdy Cię nie zobaczę.

-Nawet nie wiesz jak ja bardzo bałem się o Ciebie.-chłopak spojrzał na swoją żonę a ich usta połączyły się w długim i namiętnym pocałunku.

-Brakowało mi tego-wyszeptała blondynka mocno przytulając się do ukochanego.

 

[…]

-Kochanie a może przedłużysz sobie to wolne jeszcze dzisiaj. Proszę-spytała dziewczyna robiąc słodkie oczka

-A Ty nie idziesz do pracy? -spytał zielonooki

-Nie, dali mi trochę wolnego.

-A to w takim razie..-blondyn podszedł do dziewczyny i mocno przyciągnął ją do siebie-nigdzie nie idę-dokończył i namiętnie pocałował swoją ukochaną.

 

[…]

-Mmmm Kotku to było boskie-powiedziała blondynka głęboko oddychając, i opadając na nagi tors swojego męża.

-Kocham Cie-wyszeptał blondyn całując Cassie w jej złociste włosy.

-Skarbie a może wyjechalibyśmy na kilka dni?

-Chris przecież wiesz że nie mogę. Pracuję-blondynka zrobiła grymas na twarzy

-A nie zastanawiałaś się nad tym  żeby zostawić tą pracę? Ja nie chcę każdego dnia martwić się o Ciebie.

Blondynka odsunęła się od swojego męża.

-Chris przecież wiesz że lubię to co robię, jestem dobra w tym. Przecież nie mogę zostawić całego zespołu i tak po prostu odejść. Tak się nie robi.

-A nie pomyślałaś o mnie?-spytał blondyn z wyrzutami

-Chris o co ci chodzi?

-O to że boję się o Ciebie, mam już dość tego że codziennie może Ci się coś stać.

-Kochanie..przecież rozmawialiśmy o tym już tyle razy, na razie nie mogę odejść-blondynka przybliżyła się do męża.

-Ale kochanie, nie możesz znaleźć sobie jakiejś bezpieczniejszej pracy?

-Chris…

Chłopak dokładnie wiedział co oznacza to spojrzenie.

Wiedział że i tak z Nią nie wygra. Przecież Ona zawsze ma rację.

Nie rozumie tego że On się boi, martwi, że chcę mieć normalną spokojną rodzinę.

Zawsze marzył o tym że to On będzie głową rodziny, będzie pracował, zarabiał a gdy wróci zmęczony po pracy do domu będzie czekała na niego żona z obiadem oraz dwójka dzieci które rzucą mu się na szyję gdy tylko przekroczy próg.

A właśnie dzieci? Ciekawe kiedy oni postarają się o nie …już tyle są razem, a ciągle praca jest na pierwszym miejscu, nie rodzina …Niby rozumiał to wszystko ale gdzieś w głębi serca miał żal do blondynki że dla niej najważniejsza jest praca…

Blondyn bez uprzedzenia wstał z łóżka po czym pospiesznie ubrał się.

Spojrzał na blondynkę która tempo wpatrywała się w krajobraz za oknem.

-Wychodzę-powiedział szeptem

Dziewczyna powoli popatrzyła na niego tym tępym wzrokiem który oznaczał że intensywnie nad czymś myśli…

-Gdzie?-spytała po cichu

-Muszę się przewietrzyć-powiedział po czym wyszedł z sypialni, w korytarzu ubrał buty i wyszedł.

Za drzwiami przywitał go lekki wiatr, blondyn zaciągnął się świeżym powietrzem po czym ruszył przed siebie.

 

Blondynka podkurczyła nogi do siebie i oparła na nich głowę.

Łzy napłynęły jej do oczu, próbując wydostać się na zewnątrz. Wargi zaczęły jej drżeć a dłonie zacisnęły się w pięści.

-Cholera!- krzyknęła rzucając gdzieś poduszką która leżała obok niej.

Łzy mechanicznie wypłynęły z jej oczu, blondynka przygryzła dolną wargę próbując się uspokoić ale to nic nie dawało.

Była zła.

Zła na Chrisa że nie rozumiał że praca jest dla niej bardzo ważna, owszem Ona też marzyła o rodzinie, o dzieciach, ale jeszcze nie teraz, nie w tym momencie.

Zła na siebie bo była uparta, i tym sprawiała cierpienie swojemu mężowi.

Dziewczyna położyła się, mocno ściskając prześcieradło, głowę oparła na poduszce która była przesiąknięta Jego zapachem.

Zaciągnęła się nim, a łzy dalej spływały po jej rumianych policzkach.

 

Cdn…

poniedziałek, 14 stycznia 2013

(9) „czekała na śmierć…”

(9)

czekała na śmierć…”

 

 

 

 

 

Blondynka obudziła się z okropnym bólem głowy.

Kiedy odzyskała już świadomość spostrzegła że wisi głową w dół.

Jej nogi były przywiązane do sufitu ręce także miała związane.

-Wiesz jak to jest stracić kogoś bliskiego-spytal jakiś głos

Blondynka spojrzała w tamtą stronę i ujrzała Owena.

-Wiem..sama strąciłam rodziców a Ty zabiłeś mojego przyjaciela!-krzyknęłą

-To nie ja Go zabiłem..to internauci pragnący krwi..powiedział i podszedł do Cassie.

Złapał jej twarz w dłonie i spojrzał w oczy

-A wiesz jak to jest kiedy wszyscy śmieją się ze śmierci Twojego ojca-krzyknął jej prosto w twarz i szybko odskoczył od niej.

-Owen..mi naprawdę jest przykro i rozumiem co musisz czuć.

-Jasne..Wy nic nie rozumiecie nic…-powiedział po czym włączył światła.

-Co chcesz zrobić-spytała dziewczyna

-Przedstawienie-powiedział z uśmiechem po czym włączył wielką piłę tarczową która znajduję się w tartakach.

Owen włączył także wielki licznik, oraz kamerę która połączona była z jego stroną.

Im więcej ludzi wchodziło na stronę tym Cassie była coraz bliżej piły.

 

{…}

 

-Tom! Tom! Zobacz na stronę Cassie tam jest-mężczyzna odebrał telefon.

-Nicole prześlij mi to na telefon-powiedział, po czym się rozłączył.

Po chwili na jego telefonie ukazał się obraz jego ukochanej która była w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Wpatrywał się w obraz na telefonie jak zahipnotyzowany.

Po chwili rozpoznał to miejsce…

Odpalił samochód po czym ruszył z piskiem opon…

 

{…}

 

Cassie wiła się i starała jakoś uwolnić.

Wszystko na nic..była coraz bliżej piły i coraz bliżej śmierci.

W jej oczach pojawiły się łzy…

Przed oczami miała obraz Chrisa i wszystkie najwspanialsze chwile spędzone z nim, przez myśl przeszły jej jeszcze wszystkie plany których nie zdążyła zrealizować…

Licznik oglądalności rósł z niewiarygodną prędkością przybliżając tym samym Cassie do śmierci…

Blondynka przymknęła oczy i czekała…czekała na śmierć….

Nagle dziewczyna usłyszała wielki huk i trzask.

Szybko otworzyła oczy i ujrzała samochód który wjechał do tartaku.

Później usłyszała tylko strzały i krzyki, to wszystko toczyło się tak szybko, później Owen leżał na podłodze, a w jej stronę biegł Tom.

Mężczyzna w ostatniej chwili odłączył piłę i uwolnił blondynkę.

Cassie bez zastanowienia mocno przytuliła się do bruneta.

-Myślałam że to już koniec-wyszeptała

-Ciii…już dobrze, nigdy nie pozwolę by ktoś się skrzywdził..-blondynka oderwała się od chłopaka po czym spojrzała na niego.

-Tom.. ja-wyszeptała

-Ciii-brunet przyłożył jej palec do ust-wiem co chcesz powiedzieć, ale ja i tak zawsze będę na ciebie czekać-odpowiedział po czym delikatnie musnął usta blondynki i odszedł…

Cassie stała tak chwile w osłupieniu..aż  podszedł do niej sanitariusz z karetki i wziął ją na badania…

 

Cdn…

Rozdział dedykuje Alikusowi :*

A poza tym kochane czekam na nowe rozdziały u was bo ostatnio coś przestałyście pisać :( Z niecierpliwością czekam i pozdrawiam :*

wtorek, 1 stycznia 2013

(8) „To Owen!”

(8)


„To Owen!”


 

 

 

 

 

Wszyscy siedzieli w kwaterze głównej.

Nie tylko zespół Cassie, ale także Ci wszyscy ważniejsi.

-Więc co masz takiego ważnego Cassie-spytał Colin-jeden z tych postawionych wyżej.

-Otóż to jest  Frank Belli-powiedziała i włączyła na ekranie zdjęcie chłopaka- Umarł miesiąc temu ale ciągle reklamował stronę „zabij-zemną.com” Oczywiście robił to zabójca korzystając z Jego konta. Agent Eric odkrył właśnie dlaczego ten zmarły student został wybrany do reklamowania tej strony. Zapłacił za to życiem…

To jest Georg Reilly-blondynka włączyła nagranie „Nasze samobójstwo” przybliżając na twarz Georga. 16 miesięcy temu pogrążony w depresji po śmierci żony Georg wszedł na most w godzinie szczytu. Pracowały wszystkie helikoptery monitorujące ruch, ale tylko jeden zarejestrował całe zdarzenie, ten z kanału „News24”. Stały pilot był chory i poleciał za niego David Sanders, potem opowiadał że miał szczęście będąc we właściwym miejscu o właściwej porze. Część czaszki Georga i jego okulary spadły na dach knajpy. Fragmenty czaszki przekazano kornerowi, a okulary zabrał właściciel knajpy wystawiając je na aukcji. Błyskawicznie się sprzedały. Rodziców oburzyły relacje telewizji z wypadku. Stacje telewizyjne przeprosiły, z wyjątkiem kanału „News24”. Tego popołudnia nieźle podnieśli sobie oglądalność. Wskaźniki poszybowały w górę. Węsząc świetną okazję wysłali na miejsce wypadku wytrawnego reportera. Udało mu się przeprowadzić wywiad z facetem którego zaparkowany cavilak został zmiażdżony przez spadające ciało. Po zakończeniu wywiadu kanał „News24” jeszcze raz wyemitował cały materiał dla tych którzy go przegapili. River natychmiast przerzucił go ze swojej nagrywarki na 5 różnych stron szok video. Od tej chwili samobójstwo Reillyego stało się własnością publiczną. 5 miliardów ludzi mogło się pośmiać i poplotkować. Georg miał syna Owena, bardzo uzdolnionego w dziedzinie komputerów, elektroniki i mechaniki, ale zaburzony emocjonalnie-wycofany.  Owen bardzo ciężko przeżył samobójstwo ojca, wylądował w szpitalu. Wyszedł pół roku temu.

To rentgenowskie logo na stronie startowej „zabij-zemna.com” to wizerunek ojca, cyfry po lewej to data śmierci ojca oraz numer raportu z sekcji zwłok. Owen mieszka sam w domu ojca na Fairglood.

Może aresztujemy sukinsyna?-spytał blondynka.

 

[…]

Uzbrojone FBI wpadło do domy Owena.

-Piwnica czysta-krzyknał jeden z Agentów.

Cassie i Tom powoli zeszli do niej.

W powietrzu panował okropny zaduch, a widok który tam zastali przeraził ich.

Był to widok ich nieżywego przyjaciela.

Blondynka zatkała usta po czym wyszła stamtąd.

Stanęła przy ścianie i zjechała bezsilnie na dół, próbując opanować łzy.

 

[..]

 

-Policja zna tożsamość zabójcy, który zabijał w sieci.

Nazywa się on Owen Rilley. Ma 20 lat…-na każdej stacji telewizyjnej było pokazane zdjęcie Owena oraz podane jego dane.

Teraz wszyscy go szukali.

-Cassie to wielka strata dla nas wszystkich-powiedział Matt wchodząc do gabinetu blondynki.

Dziewczyna tylko kiwnęła głową.

-Myślę że powinnaś wziąć parę dni wolnego i pojechać do męża-powiedział

-Tak to dobry pomysł. Dziękuje…

 

[...]

 

Cassie powoli weszła do domu, zapalając światło i sprawdzając uprzednio czy nikogo w nim nie ma.

Teraz ostrożność była na pierwszym miejscu.

Kiedy wszytsko było porządku poszła do sypialni spakować się.

Z niewielką torbą wyszła z domu zamykając jego drzwi na klucz.

Wsiadła w samochód i ruszyła w drogę.

Pogoda była okropna deszcz ciągle padał, a niebo robiło się już czarne.

W pewnym momencie samochód Cassie odmówił posłuszeństwa.

Dziewczyna zjechała na bok.

Radio ucichło, a samochód stanął.

Blondynka rozejrzała się dookoła.

Była na tym samym moście na którym samobójstwo popełnił ojciec Owena.

Chciała zadzwonić, lecz jej komórka także przestała działać.

-Cholera-przeklnęła i uderzyła w kierownicę.

Nagle z głośników wydobył się głos.

-Cześć Cassie. Spójrz przez przednią szybę, pod latarnią-powiedział głos a blondynka spojrzała tam-to tu ciało mojego ojca wypadło przez barierkę. Na niektórych stronach możesz obejrzeć to w zwolnionym tempie, bo wtedy dużo lepiej widać. Na jednej stronie umieścili to w dziale „WOW”. Po prostu WOW. Ty i twoi współpracownicy mówicie co tylko chcecie, nie patrząc czy kogoś to rani.

-Przepraszam Owen…Słuchasza mnie?-blondynka spytała lecz odpowiedziała jej tylko cisza.

Nie czekając dłużej Cassie wzięła swój pistolet, chciała wyjść przez drzwi lecz nie dało się ich otworzyć.

Blondynka zamknęła oczy poczym, łokciem wybiła szybę i ostrożnie wyszła przez okno.

Deszcz ciągle padał niemiłosiernie, sprawiając że blondynka była już prawie cała mokra.

Cassie rozejrzała się, po czym podbiegła do butki telefonicznej.

Wzięła słuchawkę do ręki i wykręciła numer do Toma.

-Halo?-spytał męski głos

-To Owen! Włamał się do komputera w samochodzie i komórki. Jestem na moście Broadway tam gdzie zginął Georg.

-Nie ruszaj się zaraz przyjedzie policja-powiedział Tom

-Dobrze-odpowiedziała blondynka po czym rozłączyła się.

Nagle zauważyła że jej samochód znowu „działa”.

Wyjęła broń po czym powoli podeszła do niego.

Zajrzała do środka.

Nie widząc nic niepokojącego z powrotem weszła do niego, odkładając broń na siedzenie obok.

Spojrzała w lusterko, w którym zobaczyła tylko czyjeś oczy, później poczuła tylko mocne uderzenie, a przed oczami ujrzała ciemność.

 

 

Cdn…

Z okazji Nowego Roku życzę Wam wszystkiego co najlepsze, spełnienia wszystkich marzeń oraz oby ten
Nowy Rok był wspanialszy od poprzednich:***