środa, 9 lipca 2014

(27) „ nowe życie”

(27)


nowe życie


 

Siedziała na łóżku, tępo wpatrując się przed siebie. W głowie widziała obrazy których nie chciała widzieć. Jej wyobraźnia niestety była okrutnie dokładna co do raniących szczegółów. Zrobiło się jej niedobrze. Pobiegła do łazienki i zwymiotowała. Łzy które spłynęły jej po policzku zostały szybko wytarte. Blondynka stanęła twardo na nogi które były już prawie sprawne. Podeszła do umywalki i wypłukała usta. Spojrzała w odbicie lustra.

- Zaczynam nowe życie. Już nigdy nie dam się skrzywdzić...

Wyszła z łazienki po czym na ich wspólnym łóżku zostawiła list.

Drżącą ręką ściągnęła obrączkę którą położyła na jej nocnej szafce. Zatrzymała się przy drzwiach po czym ostatni raz spojrzała na ich sypialnię. Z domu wyszła tylko z małą podręczną torbą. Przy samochodzie czekał na nią brunet. Bez słowa otworzył jej drzwi po czym sam wsiadł do samochodu. Blondynka spojrzała na swój dom..-Żegnaj Chris..

 

 

Uśmiechnięty blondyn wszedł do domu z bukietem czerwonych róż. W brzuchu czół stado motyli, już za chwilę miał ujrzeć miłość swojego życia. Z impetem wszedł do sypialni, lecz zamiast swojej ukochanej ujrzał na łóżku kopertę z napisem Chris. Bukiet róż upadł na podłogę.



Chris...jeśli to czytasz to ja jestem już daleko. Ten list to koniec, koniec nas i początek. Początek mnie i Ciebie osobno. Nas już nie ma...Kocham Cię ale to co zrobiłeś sprawiło że Cię nienawidzę. Może tak naprawdę nie nadawaliśmy się na małżeństwo, może mogliśmy być tylko kochankami..sama już nie wiem..wiem tylko że jest za późno..


Nie szukaj mnie..


Żegnaj Chris



Cassie


-Co?!- blondyn wypuścił kartkę z rąk niedowierzjąc temu co przeczytał. Nie rozumiał tego co przeczytał. Przecież wszystko było w porządku, pogodzili się, miało być już dobrze a teraz. Usiadł rozglądając się po pokoju. Jego oczom ukazała się złota obrączka..




-Jesteś pewna że tego chcesz?


-Tak, inaczej nie potrafię.


-A dziecko?


-Wychowam je sama. Papiery rozwodowe podpiszę jak dolecimy na miejsce, a teraz przepraszam ale chcę się zdrzemnąć.- blondynka odwróciła się na drugi bok po czym na siłę zamknęła oczy.


Śnił się jej blondyn. Byli szczęśliwi , uśmiechnięci. Siedzieli na wielkiej plaży na której byli tylko oni. W pewnym momencie Chris wziął ją za rękę i oboje pobiegli do morza. Bawili się świetnie, lecz nagle znienacka nadciągnęła czarna chmura z której zaczął strasznie padać deszcz, morze się wzburzało a falę zaczęły szaleć. Para trzymała się za ręce starając się przetrwać.


-Kocham Cię Cassie- wyszeptał Chris po czym wielka fala uderzyła w nich.


Blondynka otworzyła oczy, jej oddech był przyspieszony i nierówny. Rozejrzała się dookoła i spostrzegła że jest już na miejscu.


-Tom, wstawaj- szturchnęła bruneta który spał obok.



Boston. Mało znane miasto przez blondynkę. Jej rodzice przeprowadzili się tu niedawno. Oboje byli już na emeryturach co pozwalało im na spokojne życie. Chociaż ojciec Cassie nie należał do osób które długo posiedzą na jednym miejscu. Tom chwycił Cassie za rękę idąc w stronę taxówki. Dziewczyna podała adres a już po 10 minutach oboje znaleźli się pod niedużym jednorodzinnym domkiem.


Zapłacili po czym wysiedli z samochodu. Blondynka przełknęła ślinę. Dobrze wiedziała że rodzice będą jej truć o tym że oni wiedzieli że tak będzie, że nie powinna wychodzić za Chrisa. Mimo wszystko ruszyła w stronę domu.


Otworzyła jej matka która od razu mocno ją przytuliła.


-Wchodźcie do środka.- Witaj Tom- matka Cassie przytuliła bruneta, od zawsze go lubiła.


Blondynka przewróciła oczami po czym weszła do domu. W salonie na dużym fotelu siedział jej ojciec jak zawsze z gazetą w ręce. Dziewczyna na ten widok uśmiechnęła się.


-Cześć tato. Mężczyzna podniósł wzrok, odłożył gazetę, a blondynka nie czekając długo podbiegła do niego wtulając się.


-Cześć córeczko.




Cassie wraz z mamą siedziała w kuchni popijając ciepłą herbatę z sokiem malinowym.


-Nie chcę być wścibska ale powiesz mi co się stało że przyjechałaś do nas i to na dodatek bez Chrisa, z Tomem? Rzadko nas odwiedzasz a tu taka wizyta...


-Rozwodzę się mamo.


-Jak to?


-Po prostu..podjęłam taką decyzję. Jutro wyślę papiery Chrisowi.


-Powiesz mi co się stało?- rodzicielka spojrzała zatroskana na córkę która nie wyglądała najlepiej.


-Powiem, ale nie dzisiaj mamo, jestem zmęczona, pójdę się położyć- blondynka odłożyła kubek z napojem po czym wyszła z kuchni udając się do jej nowego pokoju.




Kilka dni później


Do drzwi zadzwonił listonosz. Blondyn otworzył drzwi, podpisał pokwitowanie i odebrał przesyłkę. Z koperty wyjął plik kartek. Jego oczom ukazał się wniosek o rozwód. Jego serce na chwilę się zatrzymało. Od razu zadzwonił do blondynki.


-Cassie to jakiś żart? Co ty wyprawiasz? Nie uważasz że należą mi się wyjaśnienia?- spytał błagalnym głosem. -Wybacz Chris ale nie potrafię inaczej. -Ale ja Cię kocham. -To nic nie zmienia. Jesteśmy młodzi, jeszcze ułożymy sobie życie. Nie ma sensu dalej się ranić i oszukiwać.- odłożyła słuchawkę -Cassie!! ?? Usiadł na podłodze i po prostu się rozpłakał. Czuł się zagubiony. Nie wiedział dlaczego to się dzieję. Tęsknił za jej oczami, ustami i za wszystkim za co ją pokochał. Nie wiedział jak ale postanowił walczyć. Za bardzo ją kochał żeby się poddać. Za dużo razem przeszli by to teraz tak po prostu wszystko przekreślić.




Cdn..


Przepraszam że dopiero teraz ale brak czasu i weny. Teraz na dodatek jestem w Niemczech w pracy :( Ale dzisiaj są moje urodziny i postanowiłam coś dodać :D Buziaki :**