niedziela, 27 kwietnia 2014

(25) „Ironiczny uśmiech naiwności”

(25)


„Ironiczny uśmiech naiwności”


 

 

Blondynka leżała w łóżku próbując zasnąć, niestety emocję jakie kumulowały się w niej nie pozwalały jej na to. To już jutro miała rozstać się ze swoim mężem i jechać do kliniki która miała jej pomóc wrócić do normalnego życia.

-Chris.-wyszeptała-Chris śpisz-szturchnęła leciutko blondyna

Chłopak odwrócił się w stronę swojej ukochanej.

-Nie śpię Aniołku, nie mogę..-odpowiedział

-Ja też nie. Boję się Chris-wyszeptała

-Ja też Skarbie-powiedział przybliżając się do dziewczyny. Nachylił się nad nią po czym ręką odgarnął jej niesforny kosmyk za ucho.- Ale myślę że wszystko będzie dobrze i już za niedługo wrócisz tu o własnych nogach-blondyn posłał uśmiech Cassie.

-Mam nadzieję kochanie-blondynka odwzajemniła uśmiech po czym przyciągnęła do siebie chłopaka. Mimo ciemności która panowała w pokoju chłopak dostrzegł iskierki w oczach dziewczyny. Uśmiechnął się zawadiacko po czym namiętnie ją pocałował, kiedy chciał się oderwać, dziewczyna uniemożliwiła mu to przyciągając go do siebie jeszcze bardziej. To zachęciło go do dalszych działań... Ich rozgrzane ciała były splecione tworząc ze sobą jedną spójną całość. Niecierpliwe palce błądziły po ciałach ucząc się każdego skrawka na pamięć. Oboje chcieli zapamiętać każdy najmniejszy szczegół. Ich usta spragnione pocałunków szukały siebie. Byli tak bardzo spragnieni siebie. Ta chwila była magiczna, nie potrzebowali tu słów, wystarczył dotyk dłoni i czułe pocałunki. Kochali się jakby jutro miał nastąpić koniec świata. Namiętność i pożądanie jakie można było wyczuć w powietrzu było czymś niesamowitym.

 

 

Los Angeles. Bardzo specyficzne miejsce, ciągły gwar, ruch i zero spokoju. To właśnie tutaj Cassie miała dostać nową szanse i jej życie miało wrócić do wcześniejszego stanu. Ale czy to jest możliwe? W jej życiu tyle się wydarzyło. Ona sama zaczęła postrzegać wszystko w innych barwach. Zdawała sobie sprawę że jeśli operacja się powiedzie to ona i tak nie będzie już taka sama jak kiedyś. Jej priorytety się zmieniły. Zaczęła postrzegać świat inaczej. Ona sama chyba dojrzała i zrozumiała co tak naprawdę w życiu liczy się dla niej. Po operacji miała zamiar wyznać Chrisowi że jest już gotowa na dziecko, ba! na całą gromadkę dzieci. Bardzo chciała założyć z blondynem w końcu prawdziwą rodzinę. Mimo tego że byli małżeństwem nie tworzyli w pełni rodziny. Cassie postanowiła to zmienić po powrocie.

-I jesteśmy-jej rozmyślania przerwał głos Toma

Blondynka pomrugała kilka razy po czym oboje znaleźli się pod drzwiami mieszkania które Tom dla nich wynajął. Brunet otworzył mieszkanie. Blondynka ostrożnie wjechała do niego. Na pierwszy rzut oka wydawało się bardzo zadbane i dość nowe. Widać było że jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Dziewczyna z łatwością mogła poruszać się po pomieszczeniach. Kiedy dziewczyna wjechała do sypialni doznała małego szoku. W pokoju znajdowało się tylko jedno wielkie małżeńskie łóżko.

-Tom?!-zawołała a brunet od razu znalazł się obok niej

-Co się stało?

-Jak to co?! Tu jest tylko jedno łóżko!-blondynka oburzyła się

-O cholera! Przecież prosiłem o dwa osobne. Poczekaj zaraz zadzwonię do nich i ich opieprze.-brunet wyciągnął telefon po czym wykręcił nr lecz nie do agencji nieruchomości.

…...........….


-Jak to nie macie!-brunet krzyczał – Wypchajcie się. Żegnam!-chłopak rozłączył się zdenerwowany

Blondynka patrzyła na niego wyczekującym wzrokiem.

-Niestety coś im się pomyliło i nie mają już wolnych mieszkań-brunet spuścił głowę-najwyżej ja będę spał w salonie na fotelu-zaproponował

Blondynka spojrzała na łóżko po czym westchnęła-Eh..nie wygłupiaj się..łóżko jest duże na pewno się zmieścimy-uśmiechnęła się do chłopaka który odwzajemnił uśmiech

-Ale wiesz.. bez żadnych numerów-dziewczyna pogroziła mu palcem na co chłopak roześmiał się.


-Cholera! Nie potrzebnie przyjeżdżaliśmy tutaj!-zdenerwowana blondynka uderzyła pięściami o oparcie wózka.

-Cassie, spokojnie..widocznie te ćwiczenia są Ci potrzebne. Dopiero po tym będą mogli przeprowadzić operację-brunet ukląkł przy dziewczynie

-Przecież sam dobrze wiesz że ćwiczenia nic mi nie dają..a tak to będziemy tu na marne siedzieć dodatkowe 10 dni-dziewczyna zrobiła minę obrażonej 10-latki

-Oj..daj spokój. Lekarze wiedzą lepiej-brunet szturchnął lekko blondynkę-i rozchmurz się już-brunet uśmiechnął się.

-Łatwo Ci powiedzieć...tęsknię za Chrisem-dziewczyna posmutniała

Brunet zmarszczył brwi- na pewno-powiedział cicho- ale teraz musisz myśleć o sobie. Teraz Ty jesteś najważniejsza-chłopak złapał ją za rękę.

Dziewczyna poczuła się dość niezręcznie.

-Tak masz rację. Zadzwonię do niego-powiedziała po czym wyswobodziła swoją dłoń z uścisku chłopaka i ruszyła w stronę sypialni. Z szafki wzięła telefon po czym wybiła numer do swojego ukochanego.

Jeden sygnał, drugi, trzeci..-”Przepraszam w tej chwili nie mogę rozmawiać. Zostaw swoją wiadomość po usłyszeniu sygnału....”

-Pewnie pracuję-powiedziała sama do siebie i odłożyła telefon.

 


Dni leciały dosyć szybko. Cassie codziennie jeździła na ćwiczenia, które zalecili jej lekarze. Ciężko pracowała. Tom towarzyszył jej na każdym kroku, był jej oparciem. Kiedy ponosiła porażkę był obok i pomagał jej podnieść się. Kazał jej walczyć i nie poddawać się. Blondynka była mu za to wdzięczna. Był dla niej prawdziwym przyjacielem na którego zawsze mogła liczyć.

 

 

Blondyn był strasznie zapracowany, brał wszystkie dodatkowe lekcję. Pracował od świtu do późnej nocy. Musiał. Wiedział że jest to winien swojej ukochanej. Przez te wszystkie dni rozmawiaj z Cassie może ze 3 razy i to też króciutko, wiedział że jest jej ciężko. Jemu też było, chciał być tam i wspierać ją, lecz niestety musiał pracować na to by opłacić wszystko. Na szczęście Anna nie była u niego już ani razu od tamtego zdarzenia. Chociaż to miał z głowy.

„ Myślał, że uśmiechnął się do niego los.


Tak. Uśmiechnął się... ironicznie, przy okazji drwiąc z jego naiwności.”


 


-Komedia czy kryminał?-spytał brunet niosąc ze sobą wielką miskę z popcornem

-Emmm komedia-dziewczyna uśmiechnęła się szeroko

-Eh..no niech Ci będzie-chłopak wystawił język za co dostał w głowę poduszką od dziewczyny.

-Oszt ty!-chłopak położył popcorn na stolik po czym podszedł do blondynki z groźną miną.

-Hahaha myślisz że się Ciebie boję?-spytała przez śmiech

-A powinnaś-brunet uśmiechnął się łobuzersko

-Jasne...ciekawe co takiego mi zrobisz?-spytała pewna siebie

-A to-powiedział chłopak po czym przerzucił sobie dziewczynę przez ramię i ruszył w stronę sypialni.

-Tom! Wariacie co Ty robisz?!-blondynka śmiała się bijąc pięściami w plecy chłopaka

Brunet położył Cassie na łóżku i uśmiechnął się...Cassie doskonale wiedziała co oznacza ten uśmiech.

-O nieeee...Tom błagam tylko nie to!-dziewczyna powiedziała lecz niestety było już za późno.

Brunet zaczął ją łaskotać. Blondynka piszczała i śmiała się wniebogłosy.

-Przestań...pro..szę-chłopak przestał i spojrzał na Cassie- A będziesz już grzeczna?-spytał i zmrużył oczy.

-Tak-odpowiedziała zmęczona

-No ok..wierzę Ci-brunet uśmiechnął się.

 

 

Ciężkie krople nocnego deszczu uderzały o szyby powodując łoskot który roznosił się po całym pokoju. Blondynka nie mogła usnąć. Denerwowała się. Już jutro czekały ją kontrolne badania i decyzja o operacji. Chciała żeby to wszystko się udało, żeby mogła znowu chodzić lecz z drugiej strony nie chciała robić sobie złudnych nadziei. Tak bardzo tęskniła za Chrisem. Chciała w tym momencie przytulić się do niego i poczuć to ciepło które potrafi dać nam tylko ukochana osoba. Westchnęła bezradnie obracając się na bok. Brunet spał w najlepsze. Na jego twarzy widniał delikatny uśmiech. Zupełnie jak za czasów kiedy byli razem. To była szalona miłość. Oboje byli wtedy młodzi, porywczy i namiętni. Brali życie garściami. A w pracy byli doskonałymi partnerami. Ale jednak to nie było to. Dopiero gdy Cassie poznała Chrisa wiedziała że to on był tym jedynym. Tą brakującą połówką serca.

Mówią, że kiedy rodzi się człowiek - z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części. 
Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy. Połowy swojej własnej duszy..


 

 

Dziewczyna siedziała na korytarzu czekając na wyniki badań. W brzuchu czuła ogromny ścisk z nerwów. Ręce jej się trzęsły a serce biło jak oszalałe. Na dodatek nie mogła się rano dodzwonić do Chrisa. Była trochę zła na niego że nie ma dla niej czasu.

-Pani Scott-Watrin?

-Tak to ja-odpowiedziała blondynkach.

-Zapraszam Panią do gabinetu.

Blondynka spojrzała na Toma który uśmiechnął się do niej dodając jej otuchy po czym wjechała do gabinetu lekarza.

-Mam dla Pani pewną wiadomość-powiedział lekarz a serce dziewczyny zaczęło bić w przyspieszonym tępię na dodatek z wyrazu twarzy lekarza nie mogła nic odczytać. Czyżby operacja nie była możliwa?

 

 

 

Cdn..

Przepraszam że tak długo nie pisałam :(

Brak czasu...

Tak średnio mi się podoba..

A wam?

Kocham was <3

Buziaki :*****

niedziela, 6 kwietnia 2014

(24) „Kocham Ciebie i tylko Ciebie.”

(24)


Kocham Ciebie i tylko Ciebie.”


 

 

Blondynka leżała w łóżku, wsłuchując się w tykanie zegara. Czekała..czekała na swojego męża który już dawno powinien być w domu. W brzuchu czuła dziwny ucisk- to był strach. Bała się że straci Chrisa znowu..i to raz na zawsze. Spojrzała na swoją dłoń gdzie w blasku księżyca odbijała się złocista obrączka. Obrączka która miała być oznaką miłości, wierności i tego że tworzymy z kimś jedną całość. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Tak bardzo bała się że może stracić Chrisa. Czy aby na pewno oni są stworzeni dla siebie? Może jednak nie są pisani sobie? Być może Bóg przeznaczył ich komuś innemu... Rozmyślania blondynki przerwał odgłos otwieranych drzwi. Cassie pomrugała szybko kilka razy by łzy które zgromadziły się w jej oczach zniknęły.

 

Blondyn wszedł po cichu do domu. Miał nadzieję że jego żona śpi w najlepsze i nie usłyszy nic. Pomału zamknął za sobą drzwi po czym ściągnął z siebie buty i kurtkę zostawiając je w przedpokoju. Starał się iść pomału by nie obudzić blondynki. Delikatnie otworzył drzwi ich sypialni i wszedł do niej. Ściągnął z siebie spodnie i koszulkę. W samych bokserkach położył się do łóżka.

-Chris?-chłopak wzdrygnął się na dźwięk swojego imienia. Odwrócił się w stronę blondynki.

-Nie śpisz? -spytał

-Nie mogłam zasnąć..eemm..Chris chyba musimy porozmawiać-powiedziała blondynka patrząc w oczy Chrisa.

Mimo tego że było ciemno chłopak zauważył w oczach dziewczyny duży smutek i niepokój...zabolało go to. Obiecał sobie że już nigdy jej nie skrzywdzi a teraz znowu to robi.

-Kochanie, a czy możemy zrobić to rano? Jestem zmęczony..

-Ok..-dziewczyna ucięła po czym odwróciła się do chłopaka plecami.

W oczach Cassie znowu zgromadziły się łzy. Tym razem blondynka nie powstrzymywała ich, pozwoliła im swobodnie wypłynąć.

Blondyn westchnął głęboko po czym przymknął oczy próbując zasnąć.

 

Chris przewracał się z boku na bok. Nie mógł zasnąć. Gdy zamykał oczy widział przed nimi na przemian postać Cassie i Anny. Bił się z myślami. Tego że kocha Cassie był pewny ale Anna swoim przyjazdem namieszała w jego sercu. Uczucie z dzieciństwa które było zapomniane na dnie serca znowu ożyło. Nie umarło, czekało po prostu w uśpieniu. Blondyn spojrzał na zegarek który wskazywał 5.30. Stwierdził że nie opłaca mu się już próbować zasnąć. Delikatnie by nie obudzić Cassie wstał z łóżka i wyszedł z sypialni. Poszedł do łazienki. Rękoma oparł się o umywalkę. Odkręcił zimną wodę po czym opłukał nią twarz. Zimne krople spływały pomału po twarzy chłopaka. Blondyn spojrzał w swoje odbicie w lustrze. Czuł w sobie narastającą złość i frustracje.

-Chris ogarnij się! Przestań o niej myśleć!

Blondyn wytarł twarz w ręcznik i wyszedł z łazienki. Usiadł w kuchni przy stole otwierając laptopa. Włączył swoją pocztę:

Reklama

Reklama

Nagle jego wzrok zatrzymał się na wiadomości z kliniki. Jego serce zabiło szybciej a krew uderzyła do głowy. Drżącą ręką przesunął myszkę klikając w „Otwórz”

Po przeczytaniu kilku linijek na jego twarzy pojawiał się coraz większy uśmiech. Jego modlitwy zostały wysłuchane. Jego ukochana ma szanse na to że znowu będzie chodzić. Niestety gdy zobaczył cenę zabiegu i rehabilitacji jego entuzjazm zmalał. Mimo że na koncie miał sporo oszczędności to i tak było to nie wystarczające. Chłopak zdał sobie sprawę z tego że będzie musiał dwa razy więcej pracować.

Chwycił za telefon po czym wykręcił numer do kliniki która miała się podjąć operacji Cassie.

Po krótkiej rozmowie termin zabiegu był już ustalony. Chłopak uśmiechnął się na samą myśl o radosnej wiadomości którą za chwile przekaże swojej ukochanej.

 

Blondynka przeciągnęła się ziewając przy tym ospale. Spojrzała na puste miejsce obok niej. Momentalnie zrobiło się jej jakoś pusto i smutno. W tym samym czasie do sypialni wszedł Chris.

Ich spojrzenia spotkały się. Blondynka zauważyła że w oczach jej ukochanego tańczą iskierki radości. Nie wiedziała skąd ta radość w jego oczach.

Gdy Chris zauważył że Cassie już nie śpi od razu podszedł do niej i mocno ją przytulił. Dziewczyna była trochę zdezorientowana ale odwzajemniła uścisk.

- Muszę Ci coś powiedzieć-blondyn oderwał się od dziewczyny spoglądając jej w oczy.

Cassie wpatrywała się w niego ze strachem. Na ustach miał uśmiech ale może był on spowodowany tym że cieszy się tym że zrywa z nią.

-Kilka tygodni temu napisałem do pewnej kliniki-blondynce po tych słowach spadł kamień z serca-dzisiaj dostałem odpowiedź. Będziesz chodzić!-blondyn wykrzyczał to po czym znowu wtulił się w ukochaną.

Dziewczyna była zszokowana tym wszystkim. Słowa które wypowiedział blondyn dochodziły do niej w zwolnionym tempie.

 

...


 

-Cassie to cudownie! Chris jak Ci się to udało?-Tom cieszył się z tego że blondynka będzie mogła chodzić.

-Sam nie wiem, napisałem do nich a oni się zgodzili...tylko jest mały problem-blondyn spojrzał smutno na ukochaną- ja niestety nie będę mógł pojechać z Tobą Kochanie, muszę zostać w pracy. Cassie od razu posmutniała. Chciała mieć tam przy sobie blondyna. Pragnęła by on był tam przy niej.

-Ja mogę pojechać z Cassie.-zaproponował Tom

Oboje spojrzeli na niego.

-Na prawdę mógłbyś się zająć tam Cassie?-spytał blondyn

-Pewnie że tak. Poza tym dawno nie miałem urlopu i przyda mi się taki wyjazd-odpowiedział brunet po czym uśmiechnął się do Cassie.

Dziewczyna odwzajemniła uśmiech. Cieszyła się z tego że przynajmniej nie będzie musiała być tam sama i przechodzić przez to wszystko w osamotnieni. Jakaś osoba bliska zawsze się przyda.

 

...


 

Brunet wszedł zadowolony do mieszkania. Wiedział że taka okazja już nigdy się nie powtórzy. To była jedyna okazja by odzyskać Cassie. Ledwo zdążył ściągnąć buty, a do drzwi ktoś zaczął pukać. Brunet otworzył. W drzwiach stała niebieskooka blondynka.

-Cześć-powiedziała i nie czekając na zaproszenie weszła do środa. Brunet uśmiechnął się tylko i zamknął drzwi. Udał się za blondynką która rozsiadła się na czarnej sofie w salonie.

-I jak? Jest coś nowego?-spytała zakładając nogę na nogę

-I to nawet nie wiesz jak bardzo- odpowiedział jej brunet z chytrym uśmiechem.

 

...


Cassie siedziała zamyślona. Z amoku wyrwała ją dłoń Chrisa która spoczęła na jej ramieniu. Blondynka odwróciła się w stronę chłopaka.

-Chris..porozmawiamy?- blondyn kiwnął tylko głową.

-Na początku chciałam Ci podziękować za to co zrobiłeś...

-Ja nic nie zrobiłem, napisałem tylko do nich-blondyn przerwał dziewczynie

-Nieważne, ważne jest to że to zrobiłeś...ale nie o tym chciałam porozmawiać.....chciałam porozmawiać o Annie-dziewczyna spuściła swój wzrok wpatrując się w soje nogi. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Bała się reakcji Chrisa.

Blondyn widząc zakłopotanie swojej żony poczuł się winny. Wiedział że znowu nawalił. Przełknął ślinę po czym wziął w dłonie podbródek blondynki zmuszając ją do tego by ta spojrzała na niego.

-Cassie posłuchaj...jestem totalnym idiotą...nawaliłem znowu. Wiem że przez te kilka dni mogłaś się poczuć tak jakbym miał Cię gdzieś. Zostawiałem Cię na całe dnie samom. Przepraszam Cię za to-w oczach blondynki pojawiły się łzy

-Chris ale...ale ja się boję-blondynka przygryzła dolną wargę z nerwów- boję się tego że mogę Cię stracić. Wiem że byłeś kiedyś z Anną i ją kochałeś..być może nadal ją kochasz..-z jej oczu wypłynęły słone łzy.

Blondyn spuścił wzrok na dół. Czuł się okropnie...właśnie czy on kocha Anne? Sam nie wiedział. Jego uczucia biły się ze sobą.

Ta cisza dla Cassie była jak wieczność..czuła się tak jakby czekała na jakiś wyrok który miałby zadecydować o jej życiu.

Blondyn po chwili zastanowienia ponownie spojrzał w zaszklone oczy dziewczyny. Kciukiem wytarł łzy które toczyły się po jej policzku.

- Nawet uderzające podobieństwo dawnej straconej miłości nie jest w stanie wzbudzić takiego samego gorącego i pięknego uczucia jakim darze Ciebie Cassie. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Jesteś moją żoną i nic ani nikt tego nie zmieni. A Anna to po prostu dawna znajoma, nikt więcej.

Blondynka po tych słowach mocno wtuliła się w blondyna. Z jej oczu dalej płynęły łzy, tym razem były to łzy radości. Wierzyła Chrisowi i ufała mu.

-Kocham Cię Chris.

-Ja Ciebie też Słoneczko.

 

 

 

Cdn..