(1)
„Każdy dzień jest nową walką”
„-Ja Christoph Watrin biorę Ciebie Cassandro Scott za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-Ja Cassandra Scott biorę Ciebie Christophie Watrin za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-Cassandro przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.-blondyn delikatnie włożył na palec blondynki przepiękny złoty krążek, oznaczający że już nic i nikt ich nie rozłączy aż do śmierci.
-Christophie przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.-blondynka włożyła na palec ukochanego złoty pierścionek.
-Z wielką radością ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować Pannę młodą-blondyn przybliżył się do ukochanej i złożył na jej ustach przepełniony miłością pocałunek”
Tak dokładnie to pamiętała, każdy najmniejszy szczegół.
To była jej najpiękniejsza chwila w życiu, to było coś aż nie dopisania. W tym dniu każda cząstka jej ciała była przepełniona szczęściem, każdy skrawek jej ciała aż krzyczał z radości. A teraz?
Niestety musieli się rozstać… na jakiś czas.
To była ich kolejna rozłąka po ślubie, niestety takie jest życie!
Pełne trudnych wyborów, łez i bólu. Życie to nie bajka, ani żadne romansidło! To codzienna walka o życie…
Każdy dzień jest nową walką o przetrwanie i dożycie dnia następnego.
Lecz na szczęście są także te dobre chwile, które dodają nam chęci do życia.
Niektóre bowiem nawet wywołują w nas takie uczucie szczęścia że mamy wrażenie że możemy latać…
-Agentko Scott…-tak tu ciągle jest jeszcze Agentką Scott, a nie Agentką Watrin-obiekt właśnie zbliża się do Ciebie.
-Zrozumiałam i bez odbioru-powiedziała blondynka i pełna skupienia czekała.
Nagle za zakrętu wyłoniło się czarne BMW, które zatrzymało się wprost koło nóg dziewczyny.
Z samochodu wyszedł dobrze zbudowany brunet jak zwykle z pewnym siebie uśmieszkiem.
-Jak zwykle punktualna-powiedział ironicznie opierając się o samochód.
-Ty jak zwykle spóźniony-odpowiedziała pewnie blondynka, patrząc w oczy chłopakowi.
-Chyba nie zamierzasz rozliczać mnie z tych 10min.-powiedział podchodząc do dziewczyny i patrząc jej w oczy.
-Masz towar?-spytała nie zwracając uwagi na poprzednie słowa bruneta.
-A jak myślisz maleńka?-spytał szeptem wprost do jej ucha.
-Chce go zobaczyć!-powiedziała ciągle patrząc mu w oczy.
-O nie nie…Najpierw to ja chcę zobaczyć forsę-odpowiedział odsuwając się trochę od blondynki.
Dziewczyn a chwilę patrzyła na chłopaka po czym rzuciła mu pod nogi sporą czarną torbę.
Chłopak schylił się po nią po czym ja otworzył.
-A gdzie reszta?
-Resztę dostaniesz jak zobaczę towar.
-Jak sobie życzysz śliczna-powiedział chłopak po czym podszedł do bagażnika samochodu.
Otworzył go i zaczął czegoś w nim szukać.
Blondynka uważnie patrzyła i rejestrowała każdy ruch chłopaka.
Nagle chłopak gwałtownie odwrócił się w stronę dziewczyny…
Później słychać było tylko przerażający odgłos wystrzału, okropny krzyk…oraz odgłos upadającego ciała…
Cdn..
Wróciłam:D Nowe opowiadanie:D Ciekawe czy ktoś to będzie czytał jeszcze hmmm... No nic, w ogóle ten onet tyle pozmieniał że połapać się nie mogę:/
noo zapowiada sie ciekawie ;D bede odwiedzac, tylko dawaj czesto odcinki ;** i powodzenia .; )
OdpowiedzUsuńHej :D Cieszę, się, że powróciłaś ;D Opowiadanie zaczyna się świetnie ;D Ciekawe co tam się stało ;D Pisz szybciutko ;**A i na http://us5-moim-zyciem.blog.onet.pl/ właśnie pojawił się nowy rozdział ;p Izka ;D
OdpowiedzUsuń