czwartek, 27 lutego 2014

(21) ”Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie”

(21)


”Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie”


 

 

 

-Niestety nie mam dobrych wiadomości…- Chris poczuł jak po jego ciele przechodzi zimny dreszcz, a po chwili ogromna pustka ogarnęła całą jego duszę. Jeszcze nigdy tak się nie bał.

-Co to znaczy?!-spytał zdenerwowany i równie przestraszony Tom.

-Spokojnie pacjentka żyje.- na dźwięk tych słów oboje poczuli w jakimś stopniu ulgę.

-Więc co jest nie tak?

-Kula utknęła przy kręgosłupie i niestety ale istnieje podejrzenie że pacjentka nie będzie chodzić. Zrobiliśmy co mogliśmy.- lekarz spuścił głowę w dół po czym poszedł przed siebie zostawiając Toma i Chrisa z przerażeniem na twarzach.

Te słowa były dla nich jak wyrok. Oboje doskonale wiedzieli że ruch w życiu Cassie jest bardzo ważną sprawą. W głowie blondyna kłębiło się 1000 myśli. Czuł wielką złość a także niemoc. Ta wiadomość uderzyła w niego z ogromną siłą.

-Ona się załamie..- Tom wypowiedział te słowa po czym podszedł do okna i uderzył pięścią w parapet. Chris spojrzał na niego pustymi oczami. Poczucie winy oraz wyrzuty sumienia spowodowały że czuł w żołądku ogromny ucisk. W jednym momencie zdał sobie sprawę że zniszczył życie ukochanej osobie.

 

"Bo najgorsze jest uczucie kiedy nic nie możesz zrobić, a tak bardzo chcesz .”

 

Pomału nacisnął klamkę i wszedł do sali. Na łóżku leżała jego ukochana. Podszedł bliżej. Spała. Niesforne kosmyki które bezkarnie spoczywały na jej twarzy sprawiały że wyglądała jak anioł. Blondyn chwycił ją za dłoń. Była taka chłodna. Drugą ręką przesunął po jej policzku co sprawiło że dziewczyna zmarszczyła nos. Ospale podniosła powieki ukazując swoje cudowne oczy w których to chłopak zakochał się od pierwszego wejrzenia.

-Cześć śpiochu- szepnął wymuszając uśmiech.

Blondynka była jeszcze osłabiona ale Jego widok dodawał jej siły. Przyglądała mu się uważnie. Nie mogła uwierzyć że on tu jest. Tak strasznie za nim tęskniła.

-Chris?-wyszeptała jeszcze chropowatym głosem

-Tak?

-Przytul mnie-powiedziała a chłopak spojrzał jej głęboko w oczy po czym delikatnie nachylił się nad nią i przytulił. Oboje tego potrzebowali. Dopiero teraz zrozumieli że nie mogą żyć bez siebie. Są stworzeni by być razem.

-Tak bardzo Cię przepraszam-wyszeptał chłopak mocniej przytulając ją do siebie.

Cassie delikatnie oderwała się od niego patrząc mu w oczy.

-Kocham Cię Chris- chłopak delikatnie zbliżył czoło do jej czoła. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Oboje drżeli, czując swoje ciepłe oddechy na twarzach. Ich serca wybijały równy rytm. Magia? Nie to miłość! Po chwili złączyli się w pocałunku, który był pełen miłości. Tej prawdziwej miłości która jest w stanie przetrzymać a także wybaczyć wszystko. Świat dla nich stanął w miejscu. Nic teraz nie miało znaczenia.

 



 

Teraz jej życie zależało od innych. Była uzależniona od cudzej łaski co potęgowało w niej uczucie bezsilności. Wiadomość o tym że być może już nigdy nie stanie na nogi była dla niej jak wyrok. Nie mogła zrozumieć dlaczego to właśnie jej się przytrafiło. Była młoda, kochała swoją pracę, a teraz może się pożegnać z akcjami i ratowaniem innych. Teraz szczytem jej możliwości stanie się być może nudna robota za biurkiem. To nie było to czego ona by chciała. A Chris? Wiedziała że ją kocha i to przez co przeszli wzmocniło ich uczucie, ale jeśli w końcu znudzi mu się bycie z kaleką i ciągła opieka nad nią to co wtedy? Drugi raz nie zniesie rozstania. A dzieci? Jak ona w tym stanie miałaby być matką. Miałaby niby jeździć na wózku za raczkującym dzieckiem. Wszystko było dla niej bez sensu. Czuła się okropnie, jak niepotrzebna nikomu kula u nogi. Zacisnęła mocno palce na oparciu wózka próbując zapanować nad łzami i emocjami jakie nosiła w sobie.

-Cześć śliczna- do pomieszczenia wszedł Tom z bukietem tulipanów i z tym swoim zabójczym uśmiechem.

-Hej-blondynka powitała go bez większego entuzjazmu.

-To dla Ciebie- niezrażony wręczył dziewczynie kwiaty

-Dziękuję. Nie musiałeś-blondynka położyła bukiet na łóżku.

Chłopak podszedł do parapetu po czym oparł się o niego rękami.

-Jak się czujesz?

Blondynka wzruszyła ramionami. - Beznadziejnie..- odpowiedziała nie patrząc na niego.- Ta cała rehabilitacja nic nie działa. Tom ja zostanę kaleką do końca życia rozumiesz?- blondynka spojrzała na chłopaka a jej oczy zaszkliły się. Brunet widząc to spoważniał. Podszedł do dziewczyny kucając tak że był teraz z nią twarzą w twarz.

-Posłuchaj, ćwiczysz dopiero dwa tygodnie więc nie oczekuj cudów. To potrwa dłuższy czas. Najważniejsze jest to że żyjesz..-blondynka przygryzła dolną wargę by nie uronić łez, które bezczelnie chciały wydostać się na zewnątrz. Brunet widząc to przytulił Cassie. Wiedział że to wszystko jest dla niej ciężkie. Dziewczyna która żyła ruchem była teraz uwięziona we własnym ciele. Nawet nie mógł sobie wyobrazić co ona teraz czuje. Po chwili blondynka oderwała się od chłopaka ocierając łzy którym udało się wydostać. Na jej twarzy pojawił się nikły uśmiech.

-Od razu lepiej-chłopak również się uśmiechnął.

 



 

Kiedy blondynka znalazła się w domu poczuła się dziwnie. Wszystko było poprzestawiane. Mieszkanie wyglądało całkowicie inaczej. Meble były poprzesuwane a niektórych w ogóle nie było.

-Pozmieniałem tu trochę żeby było Ci łatwiej. - Chris nikle uśmiechnął się do blondynki która dalej zaciekawiona patrzyła na mieszkanie. Najgorzej poczuła się jednak gdy spojrzała w stronę schodów, które prowadziły na górę gdzie przecież była ich sypialnia. Blondyn widząc wzrok dziewczyny skierowany w stronę schodów od razu domyślił się o co chodzi.

-Chodź muszę Ci coś jeszcze pokazać-powiedział i zaczął kierować się przed siebie.

-Chyba jedź-odpowiedziała z przekąsem po czym ruszyła za blondynem. Poruszanie się na wózku z dnia na dzień stawało się dla niej coraz łatwiejsze.

-Pomyślałem o tym by przenieść naszą sypialnię tutaj- blondyn otworzył drzwi do pokoju który pierwotnie służył jako pokój gościnny. Kiedy blondynka wjechała do niego jej oczy zalśniły. Pokój gościnny, zamienił się teraz w piękną sypialnię. Na środku stało duże łóżko które było niższe od normalnych łóżek, wszystko po to by dziewczynie było łatwiej wchodzić na nie.

Komoda i szafki były specjalnie przystosowane dla osób jeżdżących na wózku.

Cały pokój był pomalowany w ciepłych odcieniach beżu co sprawiało że wyglądał przytulnie i bezpiecznie.

-Podoba Ci się ? -blondyn uklęk przed dziewczyną patrząc w jej piękne oczy. Chciał sprawić by czuła się dobrze we własnym domu.

-Tak. Jest prześliczna- blondynka obdarowała go uśmiechem co dla Chrisa było największą nagrodą za jego wysiłek.

 



 

Zacisnęła mocno palce na oparciu wózka i przygryzając wargi, spróbowała podnieść się. Uniosła lekko ciało ku górze. Mocno się zaparła by chodź przez chwilę się utrzymać. Niestety tym razem znów jej się nie udało. Przegrała sama ze sobą opadając na podłogę.

-Nic Ci nie jest kochanie? -blondyn wbiegł do pokoju gdy usłyszał huk. Klęknął przy dziewczynie łapiąc jej dłoń. Dziewczyna posłała mu tylko wrogie spojrzenie wyrywając swoją dłoń z uścisku. Ostatnią rzeczą jaką teraz potrzebowała była litość. Już nie mogła znieść tych zmartwionych spojrzeń Chrisa jak i Toma który odwiedzał ją często. To wszystko było dla niej upokarzające. Zawsze była niezależną osobą, a teraz była uzależniona od pomocy blondyna. Samodzielna od małego teraz potrzebowała pomocy przy najmniejszej czynności. Podparła się na łokciach przysuwając wózek bliżej. Usiadła na nim, odwracając się od Chrisa.

Blondyn cierpiał razem z nią. Wstał z podłogi i podszedł do niej. Przytulił ją opierając się o jej plecy. Dziewczyna siedziała w bezruchu wpatrując się w widok za oknem.

-Wiem że to trudne dla Ciebie ale przejdziemy przez to razem.- Dziewczyna odwróciła się wózkiem w stronę chłopaka.

-Gówno wiesz! To nie ty siedzisz na pieprzonym wózku!-blondynka dała upust swoim emocją. Miała w sobie tyle złości i żalu. - To nie Ty jesteś kaleką!

Chris patrzył na nią z przerażeniem. Do tej pory Cassie jakoś się trzymała ale teraz coś w niej pękło.

-Kochanie nie mów tak-blondyn chciał ją ponownie przytulić lecz ta odepchnęła go.

-Myślę że powinniśmy się rozstać-dziewczyna spojrzała poważnie na chłopaka.

Chris spojrzał na nią zdezorientowany a jednocześnie przestraszony.

-O czym ty mówisz?

-Mówię że powinniśmy się rozstać. Chris ty nie możesz być z kaleką. Uważam że powinieneś znaleźć sobie kogoś zdrowego.

Chłopak podszedł do dziewczyny chwytając jej podbródek w dłonie zmuszając ją tym samym by ta spojrzała na niego.

-Posłuchaj mnie. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Nie pamiętasz już...”Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie” będę z Tobą zawsze.-oczy blondynki zaszkliły się, a po chwili po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Chciała coś powiedzieć lecz Chris przystawił jej palec do ust.

-Ciii...nie mów nic. Kochanie przejdziemy przez to wszystko razem i obiecuję ci że będziesz chodzić.- Cassie wtuliła się w chłopaka. Chris wziął ją w objęcia po czym delikatnie podniósł ją z wózka i usiadł na łóżku sadzając ją sobie na kolanach. Dziewczyna jeszcze mocniej wtuliła się w swojego ukochanego pozwalając by wszystkie łzy które do tej pory dusiła w sobie wydostały się na zewnątrz. Wszystkie emocje które do tej pory kryła w sobie, zaczęły z niej wypływać wraz ze łzami.

 

 

Cdn...

 

Buziaki kochane :* <3

 

 

11 komentarzy:

  1. Dobrze, że żyje ! To wręcz wspaniale ! Tylko żeby rehabilitacja pomogła i Cassie mogła chodzić, to takie dla niej ważne. Oprócz tego bardzo dobrze, że ma wsparcie od Chrisa i Toma, ona tego potrzebuje. Pisz szybko :*
    Mam nadziej, że Cassie wróci do zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
  2. hah pisze z Toba smsy i przy okazji przeczytałam odcinek :) jakos smutny nastroj mnie naszedł, a tak przy okazji to z Christopha troche dupek. Chwile wczesniej do tamtej mówił "kochanie" a teraz do Cassie, no ale jakos Jemu jako Jedynemu można chwilowy brak mózgu wybaczyc :) zostawiłas nas dalej w takim momencie że nic tylko czekać na nowy odcinek który mam nadzieje niedługo dodasz. Sliczny odcinek. I jakos wierze że zacznie chodzic, tylko wiara, wiara i miłość i bedzie wszystko ok. buziole i pisz szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Paulina Izzy Gallegos1 marca 2014 09:10

    ten rozdział jest fajny i fajnie ze Cassie żyje ale co z tego ze jej zdrowia nie mozna przywrocic zeby była sprawna zycze jej wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ;*
    I w końcu mam minutę na internet i mogłam przeczytać Twój rozdział i co najważniejsze skomentować.
    Cóż, mogłam się spodziewać, że jakieś komplikacje się pojawią tuż po postrzeleniu Cassie. To wręcz przerażające, że dziewczyna prawdopodobnie nie będzie chodziła. Chris zarówno jak i Tom bardzo się przejął. To miłe z Chrisa strony że przemeblował mieszkanie Cassie, by ta miała łatwy dostęp do wszystkiego. Pomimo tego trochę dziwne, że Chris zbliżył się do niej po takiej tragedii. Cóż, Angelika pokazała prawdziwą twarz, a on zrozumiał, że naprawdę kocha Cassie. Szkoda, że tak późno, szkoda... Bo dziewczyna teraz cierpi. Niestety. Nazwała siebie kaleką - to tez mnie nie dziwi, bo ona nią jest i czuje się jak cięzar. Trochę smutne że chciała odepchnąć od siebie Chrisa by ten nie męczył się z nią. Ale plus dla niego za to, że nie odszedł tylko pozostał z nią.
    Cassie ma obawy, że kiedyś ją zostawi... To na pewno byłby cios prosto w serce, ale jeszcze jest Tom. I on tez ją kocha ;)
    Kochana, pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz, że tak późno komentuję, ale kiedy zobaczyłam powiadomienie, że jest nowy nie miałam możliwości odpalenia laptopa, a nie lubię czytać na telefonie i robić to na pół gwizdka. Chciałam usiąść i przeczytać z sensem w chwili spokoju. To już mój rytuał, że kiedy piszę czy czytam o US5, włączam ich kawałki, więc nie mogło być inaczej;) Jestem pełna podziwu. Wiem, że jest to wyłącznie opowiadanie, ale mam wrażenie, że z każdym kolejnym rozdziałem jest jeszcze lepsze. Piszesz naprawdę porywająco! I chociaż nie jestem znawcą, mi podoba się bardzo. Podziwiam ich. Mimo tego co ostatnio przeżyli trzymają się siebie i nawzajem wspierają. W chwili obecnej w zasadzie to raczej Chris wspiera Cassie, ale gdyby ona nie dała mu tej szansy, to on nie miałby możliwości być obok niej i dawać jej tyle siły. Przecież on nie kochał jej jako osoby w pełni sprawnej, ale jako człowieka. Wiem, że może sytuacja nie jest idealną, ale myślę, że powinni mieć dziecko, kiedy Cassie wróci do formy!:) przydałby też im się urlop, może jakieś wspólne wakacje i szczera rozmowa :P buziaki! zamawiam kolejny odcinek, bo mój apetyt rośnie w miarę czytania! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a widziałaś jak Chris teraz wygląda? :D prawie wcale się nie zmienił! był czas kiedy podczas istnienia US5 wyglądał bardzo podobnie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. I w końcu wygląda zdrowo. był czas kiedy miał smutne oczy i był przerażająco chudy. teraz chyba wszystko wróciło do normy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. muszę nadrobić, muszę nadrobić :D

    i nominowałam Cię do LBA http://majkabloguje.blogspot.com/

    buuśśś :**

    OdpowiedzUsuń
  9. na us5-i-moje-marzenia.blog.onet.pl nowy odcinek Kochana :P ja juz napisałam, więc teraz Ty musisz :P:P koniecznie!!! :*

    OdpowiedzUsuń