niedziela, 8 czerwca 2014

(26) „dalszy ciąg zabawy....”

(26)


„dalszy ciąg zabawy....”



 

-I co? I co? - Tom od razu podbiegł do blondynki która wyjechała z gabinetu.

-Operacja będzie jutro rano- powiedziała po czym nie patrząc na bruneta ruszyła przed siebie.

Była jeszcze w szoku po tym co powiedział jej lekarz. Nigdy w życiu nie spodziewała się czegoś takiego.

-Ej..co jest? - z rozmyśleń wyrwał ją głos bruneta który stanął przed nią.

Blondynka spojrzała na niego po czym niemrawo się uśmiechnęła.

-Nic...po prostu denerwuję się operacją.

-Na pewno ?

-Tak..chodźmy już stąd ok?

-Jak sobie życzysz.

 

Krople które ciężko uderzały o marmurowy parapet nie pozwalały na sen blondynce. Z szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w sufit. Ułożyła wygodnie ręce na brzuchu starając się w miarę równo oddychać. Z uwagą wsłuchiwała się w tykający zegar który wysiał naprzeciwko, próbując nie myśleć o nadchodzącym dniu. Z jednej strony czuła wielką ekscytację i podniecenie że znowu stanie na nogi, z drugiej zaś przeraźliwy strach, że coś się nie uda i to wszystko pryśnie jak mydlana bańka. Na dodatek doszła nowa obawa. Blondyna popatrzyła na swój brzuch. Sama nie mogła w to uwierzyć że nosi w sobie nowe życie. Przecież nie miała żadnych objaw ciąży. Westchnęła i obróciła się na bok, przysunęła sobie wózek i usiadła na nim. Robiła to z wielką ostrożnością by nie obudzić bruneta który słodko spał. Ospałym ruchem ruszyła w stronę kuchni. Podjechała do stołu po czym oparła na nim łokcie. Głowę schowała w dłoniach. Przez moment trwała w takim stanie po czym wzięła telefon i wybrała dobrze znany jej nr

-Jeden sygnał

-Drugi

-Trzeci

I znowu ta głupia sekretarka.

Blondynka ze złością położyła telefon na stół.

-Dlaczego Cię nie ma jak jesteś mi najbardziej potrzebny! Cholera potrzebuję Cie Chris!- schowała twarz w dłonie a po jej policzku zaczęły spływać słone łzy. Tak bardzo chciała mieć przy sobie swojego blondyna. Potrzebowała go teraz jak nigdy. Chciała się przytulić i poczuć choć przez chwilę pewnie i bezpiecznie. Podjechała do okna po czym otworzyła je na oścież. Nieprzyjemny chłód przebiegł przez jej ciało powodując gęsią skórkę.

 

Obudził go hałas dobiegający z głębi mieszkania. Spojrzał w bok i od razu wiedział kto jest sprawcą tego hałasu. Ospale wstał z łóżka po czym skierował się w stronę kuchni. Dostrzegł opartą o parapet blondynkę, która obserwowała rozchmurzające się niebo. Potrząsnął z niedowierzaniem głowa po czym szybko podszedł do niej zamykając okno.

-Cassie! Oszalałaś już do reszty? Chcesz się przeziębić?!- powiedział zakładając ręce na siebie na wysokości klatki piersiowej. Dziewczyna spojrzała na niego swoim niewinnym wzrokiem po czym uśmiechnęła się zawstydzona. Tom od razu uśmiechnął się a całą złość się ulotniła.

-Wariatka-poczochrał ją po jej blond włosach

Blondynka posłała mu uśmiech.

-Nie chciałam cię obudzić.

-Ale to zrobiłaś. Więc teraz powiesz mi grzecznie dlaczego nie możesz spać i co cię takiego dręczy. Rozumiemy się?

-Ehh...-blondynka westchnęła spuszczając głowę na dół- Boję się operacji. Niby wszystko jest w porządku, ale jeśli się nie uda to do końca życia będę przykuta do tego- blondynka uderzyła w oparcie wózka. Tom kucnął przed dziewczyną biorąc jej podbródek w dłoń, tym samym zmuszając ją by ta spojrzała na niego.

-Rozumiem twoje obawy...ale wierzę że wszystko będzie dobrze, w końcu będzie operowana w jednej z najlepszych klinik w stanach.

-Tak może masz rację. - dziewczyna odsunęła od siebie dłoń chłopaka po czym wyminęła go kierując się do sypialni. Z niemałym wysiłkiem przeniosła się na łóżko odsuwając wózek.

Brunet przejechał wzrokiem po blondynce, dobrze wiedział że gryzie ją coś jeszcze. Wszystko można było wyczytać z jej oczu. Zawsze tak było. Z jej oczu można było wyczytać wszystko, całą prawdę. Tylko dzięki nim można było dowiedzieć się czy dziewczyna mówi prawdę czy nie. Oparł się o framugę drzwi, ręce skrzyżował na piersiach po czym wpatrywał się w dziewczynę.

-Nie gap się tak..

-A właśnie że będę. Będę patrzył się na Ciebie aż nie powiesz mi co tak naprawdę cię gryzie.

-A jak myślisz? Chodzi o Chrisa- blondynka posmutniała- nie mam z nim żadnego kontaktu. Odkąd tu jestem rozmawiałam z nim może z 4 razy i to też tylko chwilę bo niby nie miał czasu. Ja rozumiem że on pracuję ale do cholery ja Go potrzebuję !- blondynka uderzyła pięściami w materac. Zacisnęła ręce w pięści by nie pozwolić wydostać się łzą które zbierały się w oczach.

-Może faktycznie nie ma czasu- brunet szepnął by jej jeszcze bardziej nie rozdrażnić.

-Taa może. Dobra nie chce mi się już o tym gadać. Dobranoc- blondynka ucięła rozmowę. Odwróciła się plecami do chłopaka po czym zamknęła oczy, próbując chodź na chwilę zasnąć tej nocy.

 

 



 

Siedział przy jej łóżku ciągle uśmiechając się i opowiadając głupie żarty, musiał dać jej wsparcie. Blondynka uśmiechała się próbując uspokoić strach i emocję które nią szargały.

-Tom- brunet spojrzał na dziewczynę której twarz spoważniała w jednej chwili- gdyby coś poszło nie tak...-zaczęła niepewnie ale brunet od razu jej przerwał.

-Nawet tak nie myśl! Za parę godzin będzie po wszystkim i wszystko będzie dobrze!

Uśmiechnęła się niemrawo poprawiając kosmyk włosów który opadł jej na czoło. Skierowała swój wzrok na okno przygryzając drżące wargi.

-Jeśli możesz to spróbuj skontaktować się z Chrisem. Powiedz mu że go kocham- blondynka spojrzała na niego.

-Nie ma sprawy- brunet wymusił uśmiech. Swoją dłoń przyłożył do jej dłoni. Ku jego zdziwieniu dziewczyna nie wyrwała ręki tylko mocno ją ścisnęła. Chłopak delikatnie i ostrożnie usiadł na łóżku szpitalnym po czym objął dziewczynę. Ona mocno się w niego wtuliła.

 



 

Mało wygodne krzesło szpitalne dawało się we znaki brunetowi. Siedział tu już godzinę. Nerwowo stukał palcami o materiał spodni. Miał wątpliwości do tego czy dobrze robi. Kochał Cassie ale czy taką nieczystą zagrywką zdobędzie ją. Z kieszeni spodni wyjął telefon. W kontaktach znalazł nr którego potrzebował. Wziął głęboki wdech po czym nacisnął zieloną słuchawkę.

-Możesz zaczynać- powiedział po czym rozłączył się.

 



 

Blondyn wracał zmęczony po treningach do domu. Akurat dzisiaj miał trochę wolnego. Marzył teraz tylko o kąpieli i o tym by usłyszeć głos swojej ukochanej. Zdawał sobie sprawę że ostatnio zaniedbał ją, ale to wszystko robił dla niej. Chciał, musiał uregulować rachunek i zapewnić jej jak najlepszą opiekę. Kochał ją ponad wszystko i był gotów do największych poświęceń.

Gdy wszedł na posesję swojego domu zauważył że na schodach przed wejściem siedzi Anna.

Gdy blondynka go zauważyła szeroko się uśmiechnęła.

-Cześć blondasie- wstała i podeszła do chłopaka dając mu buziaka w policzek na przywitanie.

-Co tu robisz? - spytał niezbyt zadowolony ta wizytą.

-Pomyślałam że cię odwiedzę, pogadamy a przy okazji zjemy wspólnie obiad- dziewczyna radośnie wskazała ma kosz który stał na schodach.

-No dobrze. Zapraszam zatem do środka- blondyn otworzył drzwi domu, przepuszczając w nich dziewczynę. - To ty się rozgość a ja pójdę wziąć szybki prysznic ok?

-Ok – blondynka uśmiechnęła się szeroko. Dobry humor nie opuszczał ją ani na sekundę.

Kiedy Chris zniknął za drzwiami łazienki dziewczyna postanowiła wcielić swój plan w życie.

 

-Już jestem- blondyn po 10 minutach przyszedł z powrotem do salonu.

-O super. Proszę- blondynka podała mu lampkę z winem.

-Dzięki- blondyn wziął kieliszek- To za co wypijemy? - spytał

-Może za nasze spotkanie po latach?

-Ok to zdrowie- blondyn uniósł kieliszek po czym wypił go jednym duszkiem.

Dziewczyna patrzyła z zadowoleniem na to. - Więc siadajmy i jedzmy póki jest ciepłe- dziewczyna wskazała na sofę. Oboje usiedli i zaczęli konsumować. Po paru minutach Chrisowi zrobiło się strasznie gorąco. Świat zaczął mu wirować.

-Strasznie tu gorąco- powiedział odpinając guziki koszuli

-Chris źle się czujesz?-spytała z udawaną troską

-Nie nie...położę się tylko na chwilę- powiedział po czym oparł głowę o oparcie sofy i stracił przytomność.

-Poszło łatwiej niż myślałam- blondynka uśmiechnęła się tryumfalnie. - A teraz dalszy ciąg zabawy....

 



 

Blondynka czuła się strasznie. Z wielką trudnością próbowała podnieść powieki które wydawały się strasznie ciężkie. Kiedy jej się to udało rażące światło od razu uderzyło w jej tęczówki. Zamrugała kilka razy przyzwyczajając się do tego światła. W gardle czuła straszną suchość. Przejechała językiem po wargach które były spierzchnięte. Do jej pokoju wszedł uśmiechnięty Tom.

-Cześć śpiąca królewno- podszedł do jej łóżka

-Pić- blondynka wyszeptała zachrypniętym głosem

-A no tak. Proszę- chłopak podał jej kubek z wodą. Dziewczyna łapczywie go wypiła.

-Rozmawiałem z lekarzem..-blondynka zamarła i z kubka przeniosła swój wzrok na chłopaka. Serce biło jej jak oszalałe. - Nie patrz na mnie takim przerażonym wzrokiem, wszystko się udało. Teraz tylko dwa tygodnie ćwiczeń i wypuszczą cię stąd- brunet uśmiechnął się radośnie.

-Aaa ! Jejku jak się cieszę- blondynka prawie podskoczyła z radości na łóżku.

-Widzisz mówiłem Ci że wszystko będzie dobrze.

-No tak tak. Muszę cię częściej słychać. Dzwoniłeś do Chrisa?

-Tak, ale nie odbierał.

-Hmm..może to i nawet lepiej. Zrobię mu niespodziankę- blondynka zaklaskała w ręce z radością.

 



 

Dwa tygodnie żmudnej i ciężkiej pracy opłaciły się. Cassie stawiała już pierwsze kroki. Jeszcze asekurowała się kulą, ale i tak cieszyła się niezmiernie że odzyskała władzę w nogach. Czuła się jak nowo narodzona.

-Spakowana i gotowa by stąd wyjść? - do pokoju blondynki wpadł Tom

-Tak – dziewczyna odpowiedziała mu z szerokim i radosnym uśmiechem.

Była szczęśliwa. W końcu może wrócić do domu i zobaczyć swojego ukochanego za którym się stęskniła. Miała przecież dla niego dwie niespodzianki. Dziewczyna przejechała ręką po brzuchu który troszkę się zaokrąglił.

-Tak tak przytyłaś ostatnio- z rozmyśleń wyrwał ją głos Toma

- Miałam prawo do tego- Cassie tajemniczo się uśmiechnęła.

Brunet podniósł jedną brew do góry, nie bardzo zrozumiał.

-Co masz na myśli? Aż tak dobrze cię tu karmili? - spytał z uśmiechem

-Jedzenie było ok, ale ja mam inny powód. Jestem w ciąży- dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Twarz bruneta momentalnie zmieniła swój wyraz. Z radości przeistoczyła się w strach. Nagle rozległ się dźwięk smsa w telefonie blondynki. Szczęśliwa dziewczyna chwyciła za telefon a brunet przełknął tylko głośno ślinę.

 

 

Cdn...

Wiem wie...

Przepraszam za tak długą nieobecność. Ale najpierw matura a później nie mogłam się zabrać za pisanie. Brak weny....eh..

Pozdrawiam :*

Buziaki <3

3 komentarze:

  1. Nooo w końcu jest kolejna notka .! :D aal opłacało się czekać xD mam nadzieję że na kolejny odcinek nie będziemy musieli tak długo czekać :P Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Heeeeej ;******
    I jestem ;))) Wreszcie mogłam przeczytac i skomentować. Juppppiiiii xD
    Ojeeeeej, Cassie jest w ciąży, jak fajnie, ale szkoda mi Toma.On jakoś nie był tym zadowwolony....ech, nawet podejrzewam czemu. Cóż... biedak chce tą blondynkę, a ona i tak będzie z Chrisem....
    Pozdrawiam

    xoxo ;*****
    INNA

    OdpowiedzUsuń
  3. No co za!! ten Tom to zło wcielone i jeszcze spotyka na swojej drodze innych złych ludzi, a później razem kombinują. są siebie warci, więc powinni być razem. o rany ciąża! no ale jak już jest tak dobrze, to za chwilę coś zepsujesz i zdarzy się jakaś tragedia. czuję zbliżający się niepokój:P no a ta jędza ma zamiar szantażować Chrisa zdjęciami? Boże oboje działają mi tak na nerwy. żeby żyć z Watrinem to Cassie powinna chyba wybudować dla nich jakiś gród oddzielony murem. ja przynajmniej tak bym zrobiła, bo każda zołza mogłaby się do niego przyczepić:P
    wygląda wspaniale! nie mogę wyjść z podziwu taki jest piękny:) i ten uśmiech :))

    OdpowiedzUsuń