poniedziałek, 15 września 2014

(29) „Chce wycofać się z tego..”

(29)


„Chce wycofać się z tego..”


 

 

Minęło kilka miesięcy Chris dwoił i troił się żeby odnaleźć Cassie. Dzwonił i wysyłał wiadomości do jej rodziców niestety okazało się że zmienili oni adres i tym samym swój nr telefonu. Telefon blondynki również milczał. Blondyn był bardzo zdeterminowany i postanowił nie poddawać się, jego ostatnią nadzieją był prywatny detektyw.

-Odnajdę Cię, nie pozwolę Ci odejść- blondyn przetarł palcami po fotografii swojej ukochanej.

***


-Trzymaj.- Tom podał Cassie talerz z kanapkami

-Zwariowałeś! Tyle kanapek..i tak wyglądam już jak hipopotam.

-Ale za to jaki słodki hipcio- zaczął się śmiać, jego radość została przerwana kiedy dostał w twarz plasterkiem ogórka. Spojrzał groźnie w stronę dziewczyny która pokazała mu szereg białych zębów.

-Masz szczęście że jesteś w ciąży bo w przeciwnym razie porozmawialibyśmy inaczej- pogroził jej palcem.

-Pff..nie strasz mnie bo się Ciebie nie boję- blondynka wystawiła mu język po czym zaczęła konsumować swoje kanapki.

-To co ruszamy? - Spytał Tom kiedy blondynka odłożyła pusty talerzyk na stolik.

-Mus to mus- blondynka z małą trudnością wstała z fotela.

Ubrała na siebie kurtkę po czym razem z brunetem ruszyła do szkoły rodzenia.

***


-Panie Watrin- mężczyzna spojrzał na niego spod swoich okularów- powiem szczerze że to zadanie nie będzie należało do łatwych ale..

-Ale- blondyn niecierpliwił się

-Ale zrobię wszystko by odnaleźć pańską żonę. Jak się domyślam nie podpisał pan papierów rozwodowych?

-Oczywiście że nie.

-Dobrze..a więc poproszę o zdjęcie i dane pańskiej żony.

-Oczywiście. Proszę- blondyn podał mężczyźnie kopertę z danymi oraz ze zdjęciem Cassie.

-Na dzisiaj to wszystko, odezwę się do pana jak coś znajdę.

-Dobrze. Dziękuję i do widzenia- blondyn uścisnął jego dłoń po czym wyszedł z biura.

Na dworze przywita go chłodny wiatr. Zapiął swoją kurtkę po samą szyję a ręce włożył do kieszeni spodni. Było już dosyć ciemno a drogę oświetlały tylko przydrożne latarnie. Nie spieszyło mu się. Myśl o tym że musi wrócić do pustego domu w którym nie ma Jej przytłaczała go. Zawsze wyobrażał sobie inaczej swoje życie. Marzył o dużej rodzinie o domu na obrzeżach miasta i o żonie która zawsze będzie czekać na niego gdy wróci z pracy. Chciał zestarzeć się z Cassie i zawsze przy niej być, w tych dobrych jak i złych chwilach. Nigdy nie spodziewał się tego że będzie musiał przechodzić przez coś takiego. Myślał że to w zespole miał szalone i nieprzewidywalne życie, po odejściu miał nadzieję na spokojne życie przeciętnego człowieka..niestety życie pisze nam własny scenariusz. Jego rozmyślania przerwało dopiero to że był już pod swoim domem. Wszedł na posesję kiedy zauważył że na schodach ktoś siedzi. Jego serce przyspieszyło a w brzuchu czół uścisk.

-Cassie?- podszedł bliżej niestety na schodach siedział ktoś inny.

-Cześć Chris- blondynka wstała

-Anna.. co tu tu robisz?

-Przyszłam Cię przeprosić..to co zrobiłam i powiedziałam jakiś czas temu było nie na miejscu, zrozumiałam że nie powinnam tak robić- blondynka spuściła głowę.

-Masz rację nie powinnaś..dobrze wiesz że ja kocham Cassie i nie poddam się dopóki jej nie znajdę.

-Rozumiem Chris i jeszcze raz przepraszam- blondynka ze spuszczonym wzrokiem zaczęła iść w stronę wyjścia.

-Ann..

-Tak? -blondynka odwróciła się

-Chcesz wejść na herbatę ?

-Z chęcią- blondynka uśmiechnęła się leciutko.

Blondyn podał kubek z gorącym napojem dziewczynie po czym usiadł naprzeciwko niej.

-Wiadomo coś? - dziewczyna zadała pytanie.

-Nic. Szukam jej wszędzie ale na darmo. Dzwoniłem do jej rodziców ale okazało się że zmienili nr telefonu i przeprowadzili się i nikt nie wie gdzie. Byłem też u Toma ale nie ma go w mieszkaniu a w biurze też nic nie wiedzą.

-Ehh..to nie fajnie..A zastanawiałeś się nad tym że ona chce po prostu odejść? Może już cię nie kocha?- dziewczyna ostatnie pytanie zadała prawie szeptem.

-Też się nad tym zastanawiałem..ale nie, to nie wchodzi w grę..wiem że Cassie mnie kocha, dlatego jest tak mi ciężko zrozumieć dlaczego tak postąpiła, nie rozumiem jej zachowania...po tamtej akcji miało być już wszystko dobrze..-blondyn upił łyk herbaty.

-Ty ją naprawdę kochasz...

-Tak..kocham i nie mogę bez niej żyć..

-Mam nadzieję że ją odnajdziesz- blondynka odłożyła kubek z cieczą na stół po czym wstała- niestety muszę już się zbierać.

-A no ok- blondyn wstał po czym odprowadził dziewczynę do drzwi. Pożegnali się.

Dziewczyna ruszyła w stronę swojego mieszkania. Czuła się podle. Czyżby wyrzuty sumienia ją dopadły. Widok zmartwionego i smutnego blondyna łamały je serce. Wchodząc w spółkę z Tomem myślała że to wszystko będzie łatwe, on weźmie sobie Cassie a ona będzie z Chrisem. Była pewna że blondyn ją kocha i że stare uczucie szybko w nim odżyje. Myliła się, teraz doskonale widziała jaka była głupia i naiwna zgadzając się na plan bruneta. Chris cierpiał i to przez nią. Będzie musiała to jakoś naprawić.

Kiedy była już w mieszkaniu wzięła swój telefon i wykręciła nr do bruneta.

***


-Padam- Cassie wyszła z Tomem z zajęć- Te ćwiczenia są mordercze- blondynka założyła na głowę czapkę.

-Hehe nie przesadzaj, ty bogini fitnessu wymiękasz przy takich ćwiczonkach. - blondynka spojrzała na niego morderczym wzrokiem.

-Z tym brzuchem ciężko jest mi zrobić cokolwiek, a to jeszcze tyle czasu- zrobiła grymas na twarzy.

-Nie martw się, będę Ci pomagać- brunet objął ją ramieniem. Dziewczyna uśmiechnęła się a swoją głowę oparła na jego ramieniu. - Dziękuję że jesteś- wyszeptała

Chłopak zatrzymał się po czym spojrzał jej w oczy. - Zawsze będę przy Tobie.

Dziewczyna również spojrzała mu w oczy. Brunet zbliżył swoją twarz do jej. Blondynka czułą jego oddech na policzku. Jego niebieskie oczy hipnotyzowały ją. Jej umysł wyłączył się w tamtym momencie. Brunet był coraz bliżej. Ich usta dotykały się już kiedy blondynka poczuła mocne kopnięcie w brzuchu.

-Ałć-skuliła się i złapała za brzuch

-Wszystko w porządku? - spytał zmartwiony brunet

-Tak- blondynka podniosła się po czym uśmiechnęła się szeroko- Kopnęło. Po raz pierwszy kopnęło – powiedziała pełna radości.

-Szkoda że w takim momencie- brunet powiedział zawiedziony. Blondynka spojrzała na niego po czym oboje roześmiali się. Chłopak odprowadził ją do domu po czym sam ruszył do swojego wynajmowanego mieszkania. Z kieszeni spodni wyjął telefon który był wyłączony. Włączył go i spostrzegł że na wyświetlaczu jest kilka nieodebranych połączeń. Wszystkie były od Ann.

-Dzwoniłaś do mnie?

-Tak Tom..musimy pogadać. Ja nie chce tego dłużej ciągnąć. Chris nie zasługuje na to wszystko.

-Ty chyba nie chcesz..

-Tak, właśnie chce mu powiedzieć prawdę. Chce wycofać się z tego..

-Ann nie rób tego. Poczekaj na mnie. Przyjadę jak najszybciej i pogadamy.

-Jak chcesz, ale ja już podjęłam decyzję. Pa Tom- blondynka rozłączyła się.

-Co za głupia suka!- brunet ścisnął telefon. - Nie pozwolę Ci tego zniszczyć!

 

 

Cdn..

 

 

Dziękuję za tyle komentarzy ! Jesteście cudowne :* <3

Uwielbiam wasze opowiadania! Każda pisze świetnie i każde opowiadanie jest inne! Buziaki :***

 

 

Ps

W następnym rozdziale niespodzianka :D

Pojawi się jeden z chłopaków :*

7 komentarzy:

  1. ciesze sie że Chris nie poddaje sie w poszukiwaniach żony . widać ze bardzo ją kocha i nie pozwoli jej odejść .dobrze że Ann wkoncu zrozumiała ze rozbicie małżeństwa Chrisa było wielkim błędem . ciekawa jestem który z chłopaków pojawi się w opowiadaniu :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam, normalnie uwielbiam twoje opowiadanie :). Nie mogę się doczekać kolejnych odcinków

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam juz na nastepny ;] wyczuwam jakiś spisek. Ann wymieka i robi sie coraz ciekawiej xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Chris jaki wariat ! Jednak milosc jest szalona :> Mam nadzieję, że pojawi się Richie albo Izzy. ! :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Grrr, Tom denerwuje mnie nieprzeciętnie! to taki kłamca, że nie jestem w stanie go znieść. mam przeczucie, że zrobi krzywdę Ann, żeby tylko prawda nie wyszła na jaw.przecież on jest zdolny do wszystkiego... Uważam, że Cassie popełniła ogromny błąd. Chris powinien wiedzieć o dziecku, przecież jest jego. Postępuje samolubnie i myślę, że Chris może jej tego nie wybaczyć. W tym wpisie i Tom i Cassie jakoś mnie denerwują! jeszcze ten pocałunek. czyli gdyby nie telefon pozwoliłaby mu się pocałować? jestem zbulwersowana... ;p i właśnie taka jest różnica między po prostu złymi ludźmi, a robiącymi źle z miłości. Ann zrozumiała, że nie może mieć za wszelką cenę, bo nie zmusi Chrisa do miłości. a ten oszust po trupach do celu!
    czy to będzie Jay? okaże się przyjacielem Cassie i Chrisa, a spotka Cassie w Bostonie. mój drugi typ to Christopher Richie Stringini, który spotka z kolei Chrisa!
    No i teraz sama nie wiem który z nich i co się stanie, dlatego rozwiej moje wątpliwości!
    przepraszam za jakoś komentarza :* buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero wróciłam do domu po całym dniu i wdarłam się na kompa, na Twoje opowiadanie, myśląc ciagle....cos wymysliła z Tomem ;) i co....i ON nadal żyje;/a niech Cie...... nie żeby zaraz jakas brutalna smierc ale coz....wiesz co mi po głowie chodzi :D zgadzam sie, że Cassie powinna powiedziec Watrinowi o dziecko, a ten Tom to pasuje tu jak...wrrrr jak ja go nie znosze :D ja tam bym chciała Gallegosa, ale stawiam na Richiego albo Jaya :D byle nie Vincenta (litości). Na mój odcinek musisz jeszcze poczekac, ale obiecuje niedługo, tak zebys pózniej znów Ty musiala się spręzyć, jeszcze we wrzesniu! :* Cudowny odcinek Kochana, jak zwykle;) zreszta sama o tym przeciez wiesz :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na 6 rozdział "Idź spać Vic, bredzisz". Zapraszam do czytania i komentowania, pozdrawiam :) Victoria G.

    http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń