(30)
„ spowiedź”
Mimo wiosny która panowała na zewnątrz było jeszcze dosyć chłodno. Blondynka założyła na siebie kurtkę i owinęła się szalikiem. Musiała teraz bardzo dbać o siebie w końcu była odpowiedzialna już nie tylko za siebie.
-Mamo wychodzę!- krzyknęła i nie czekając na odpowiedź wyszła z domu. Miała dzisiaj kolejną wizytę u lekarza. Dzisiaj miała poznać płeć dziecka. Czuła w sobie coś dziwnego, była to ekscytacja pomieszana z lekkim lękiem. Najbardziej chciała żeby dziecko po prostu było zdrowe. Jego płeć była mało ważna. Pogoda była przecudna. Słońce świeciło a na niebie nie było ani jednej chmurki. Wszystkie rośliny budziły się do życia. Blondynka przymknęła oczy delektując się promieniami które delikatnie łaskotały ją w nos. Po chwili stała przed małą przychodnią. Nacisnęła na klamkę i weszła do środka.
-A więc Pani Cassandro, tu są rączki, tutaj widać główkę...-lekarz pokazywał blondynce wszystko na dużym monitorze. Blondynka była zafascynowana tym. Jej serce rozpierała niewiarygodna radość. Nigdy nie myślała że matka w ciąży może czuć taką radość i miłość do istoty której jeszcze tak naprawdę nie ma na świecie.- A tutaj jest męski narząd- lekarz uśmiechnął się a blondynka spojrzała na niego
-Chłopczyk- blondynka wyszeptała ze łzami w oczach.
Szczęśliwa wracała do domu. W portfelu miała pierwsze zdjęcie swojego synka. Kiedy mijała sklep z asortymentem dziecięcym nie mogła się powstrzymać i weszła do niego. W oczy od razu rzucił się jej ogrom tych wszystkich rzeczy. Wszystko było posegregowane według kolorów. Blondynka podeszła do działu z odzieżą niebieską. Wszystko było takie piękne. Miała ochotę wykupić pół sklepu dla swojego synka. Kiedy przeglądała kolejne śpioszki usłyszała głos który był jej dobrze znany. Odwróciła się w tamtą stronę, jej oczom ukazał się wysoki brunet którego znała. Jej serce zabiło szybciej a w oczach pojawił się strach. Odwróciła się po czym ruszyła w stronę drzwi, kiedy miała już nacisnąć na klamkę- Cassie?- zamarła
-Cassie to ja Jay- blondynka odwróciła się w stronę chłopaka.
-Cześć Jay- sztucznie się uśmiechnęła
-Jaka niespodzianka..jaki ten świat mały.
-Tak..
-Nie spodziewałem się Ciebie tutaj w tym mieście i to jaszcze w takim sklepie. Gratuluję- powiedział mierząc ją wzrokiem
-A no widzisz..dziękuję- dziewczyna nadal sztucznie się uśmiechała. Spotkanie Jaya było rzeczą która była jej teraz najmniej potrzebna.
-A Chris gdzie? Chciałbym się przywitać z nim. Dawno się nie widzieliśmy- zaczął rozglądać się po sklepie.
- Yyy Chris jest..w domu... Tak Chris jest w domu- blondynka nie wiedziała za bardzo co ma mu powiedzieć.
-Tutaj? Przeprowadziliście się?- brunet był zdziwiony
-Nie. Chris jest w Nowym Jorku.
Brunet miał zadać już kolejne pytanie kiedy obok nich pojawiła się wysoka zgrabna brunetka. Włosy miała krótko ścięte co podkreślało jej długą szyje, kolor ubrań pięknie komponował się z jej niebieskimi oczami. Wyglądała jak modelka prosto z wybiegu lub jakiegoś magazynu. Spod jej płaszcza wystawał delikatnie zaokrąglony brzuszek.
-Kochanie jak myślisz to czy to?- dziewczyna pokazała brzoskwiniowe i beżowe śpioszki.
-Weź oba jeśli ci się podobają.- brunet posłał swojej ukochanej uśmiech. - A kochanie poznaj Cassie żonę Chrisa o którym ci opowiadałem, Cassie to jest moja narzeczona Nicola.
-Miło Cię poznać. Jay dużo o was opowiadał- dziewczyna uścisnęła dłoń blondynki.
-Mi ciebie również- blondynka delikatnie się uśmiechnęła. - Wiecie przepraszam was ale się spieszę . Miło było cię poznać Nicole. Pa Jay- dziewczyna nie czekając na reakcję pary po prostu wyszła ze sklepu. Była zła że to właśnie Jaya spotkała. Miała tylko nadzieję że ten nie wygada się Chrisowi że ją widział. Nie miała najmniejszej ochoty by ten ją znalazł. Nie rozumiała tylko dlaczego Chris nie podpisał papierów rozwodowych, przecież i tak był z Anną, to wszystko było dziwne. Przecież powinno mu zależeć żeby się rozwieść i założyć spokojnie nową rodzinę. Z rozmyśleń wyrwał ją dźwięk telefony.
-Cześć piękna- usłyszała na co od razu się uśmiechnęła.
-Hej przystojniaku- blondynka zaśmiała się.
-Co u Ciebie? Gdzie jesteś?
-Właśnie wracam od lekarza, i tak wszystko w porządku- blondynka uprzedziła pytanie chłopaka.
-To się cieszę.
-Będziesz dzisiaj u mnie?- dziewczyna zadała pytanie.
-Oj niestety, nie dam rady muszę coś załatwić.
-Chodzi o pracę?
-Ymm..tak dokładnie tak. Wiesz Cassie muszę już kończyć. Trzymaj się i buziaki- brunet nie czekając na jej odpowiedź rozłączył się.
-Dziwne..- blondynka schowała telefon do torebki po czym obejrzała się za siebie czy przypadkiem Jay za nią nie idzie. Miała złe przeczucia co do tego spotkania.
***
Jay z Nicolą dokończyli zakupy po czym wrócili do domu. Chłopak cały czas był zamyślony.
-Kochanie co cię męczy- dziewczyna przytuliła się do jego pleców.
-Chodzi o Cassie i Chrisa- chłopak odwróci się twarzą do swojej ukochanej.- Zanm ich trochę i to było dziwne. Cassie nigdy się tak nie zachowywała, była zawsze uprzejma i otwarta a dzisiaj było coś nie tak. No i Chris..ona tu a on w Nowym Jorku. Coś mi tu nie pasuje.
-Może zadzwoń do niego? - dziewczyna przytuliła się do jego torsu.
- Chris nie powie mi nic przez telefon, znam go..lepiej będzie jak pogadam z nim na żywo- brunetka spojrzała na niego.
-Masz rację- uśmiechnęła się- W końcu i tak będziemy w Nowym Jorku, a naszą dobrą wiadomość możemy przekazać mu osobiście.
-Dokładnie tak- brunet pocałował ją w czoło po czym przytulił do siebie.
***
Skołowany blondyn wracał z pracy. Był wykończony fizycznie, ale to wykończenie psychiczne bardziej dawało mu się we znaki. Tęsknił za Cassie, ale najgorsza była ta niepewność i jedna wielka niewiadoma która z dnia na dzień coraz bardziej go wykańczała. Gdy wszedł do domu torbę rzucił w kąt i poszedł wziąć prysznic. Miał nadzieję że to chociaż na chwilę pozwoli mu uwolnić się od tych wszystkich myśli. Kiedy skończył, z zamrażarki wyciągnął gotowe danie do mikrofali. Nie miał ochoty ani głowy do gotowania lub nawet do wyjścia gdzieś by coś zjeść. Nastawił mikrofalę na 5 minut a z lodówki wyciągnął piwo. Otworzył je po czym jednym duszkiem wypił pół butelki. Przyjemna gorycz rozeszła się po jego ciele. Ręką dotknął swojej brody na której był już mały zarost. Kiedy mikrofala zaczęła piszczeć wyjął z niej jedzenie, które popijał piwem. Po posiłku położył się na kanapie i włączył telewizor na jakimś głupkowatym programie. Był tak zmęczony że usnął na kanapie z włączonym telewizorem, nie słyszał nawet że jego telefon który znajdował się w torbie dzwonił.
***
Anna siedziała na balkonie. W jednej ręce trzymała drinka który dodawał jej odwagi a w drugiej telefon. W końcu odważyła się wyznać Chrisowi prawdę, wiedziała że musi tak postąpić. Zdawała sobie sprawę że blondyn znienawidzi ją, ale sama sobie na to zasłużyła. Rozbiła ich małżeństwo, skrzywdziła ich. Była głupią idiotką która po prostu pragnęła miłości. To Chris bowiem był jej pierwszym chłopakiem, to z nim przeżyła wspaniałe chwile. Chciała żeby to wróciło, żeby blondyn znów był z nią. Dopiero teraz zrozumiała że Chris już jej nie kocha, że owszem byli ze sobą ale to nie ona jest miłością jego życia..on znalazł ją w kimś innym, a ona przez swoją głupotę dała omotać się Tomowi który wykorzystując dobrą chwilę zakradł się i zniszczył wszystko co oni budowali przez kilka lat. Najgorsze że ona mu w tym pomogła. Pomogła skrzywdzić Chrisa którego tak kocha. Upiła drinka po czym wybrała numer blondyna i nacisnęła zieloną słuchawkę.
-Jeden sygnał
-Drugi
-Trzeci
-Piąty
-Niestety nie mogę w tej chwili rozmawiać. Po usłyszeniu tego dźwięku... proszę zostaw swoją wiadomość.
Blondynka przygryzła dolną wargę. - Cześć Chris, nie odbierasz a ja muszę powiedzieć ci coś ważnego. To nie może czekać. Słuchaj, pewnie mnie znienawidzisz i wcale ci się nie dziwię..eh..ale zrozumiałam swój błąd i postanowiłam wyznać ci prawdę...Twoje problemy z Cassie i rozwód którego ona żąda to..- dziewczyna głośno przełknęła ślinę- to wszystko moja wina...Chris to przeze mnie to wszystko. Zostałam opętana przez Toma...on też jest w to zamieszany..oboje jesteśmy nic nie wartymi śmieciami- z oczu blondynki zaczęły spływać łzy. Wzięła kolejny łyk drinka- kiedy Tom był z Cassie ja byłam u Ciebie pewnego wieczoru..pamiętasz? Wtedy dosypałam Ci tabletki nasenne do picia..Chris dostałam je od Toma...później zadzwoniłam po takiego chłopaka któremu zapłacił Tom, on pomógł mi cię przenieść do łóżka. Rozebrałam ciebie i siebie..i zrobiłam nam kilka zdjęć które później wysłałam Cassie......Chris- blondynce załamał się głos.- Chris..ja cię przepraszam...tak strasznie przepraszam...zrozumiałam że ty mnie już nie kochasz a to Cassie jest miłością twojego życia.- wzięła głęboki wdech- A ja to zniszczyłam...Chris ja nie wiem gdzie jest Cassie ale musisz ją odnaleźć..ona myśli że ty ją zdradziłeś, dlatego uciekła, dlatego przysłała ci te papiery rozwodowe. Wiem że mi nie wybaczysz..ale Chris pamiętaj ja po prostu cię kocham..-dziewczyna nacisnęła czerwoną słuchawkę po czym rzuciła telefonem o ziemię. Z oczu zaczęły spływać jej coraz więcej łez. Zaczęła szlochać. Była zła na siebie. Mocno ścisnęła szklankę w której nie było już trunku cisnęła nią o ścianę. Małe kawałeczki szkła rozprysły się na wszystkie strony. Nogi podkurczyła pod siebie chowając twarz w kolanach. Mimo wszystko czuła że taka spowiedź była jej potrzebna.
***
Chris obudził się z potwornym bólem pleców. Przetarł twarz rękami po czym rozejrzał się dookoła. No tak zasnął na kanapie. Telewizor wciąż grał. Wyłączył go po czym odruchowo spojrzał na zegarek.
-O cholera! Jestem spóźniony!- Wstał i pobiegł do sypialni. Ubrał się szybko. Przy wyjściu chwycił swoją torbę i pobiegł na zajęcia. Cały dzień znowu spędził na sali. Zmęczony wrócił do domu. Wyjął swój telefon na którego nie patrzył od wczoraj. Zauważył że ma jakąś wiadomość na poczcie. Usiadł na kanapie po czym włączył wiadomość. Słuchał każdego kolejnego zdania z coraz bardziej otwartymi ustami. Nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Jego umysł nie mógł pojąć i przyjąć tego wszystkiego. Zrobiło mu się niedobrze. Kiedy wiadomość się skończyła siedział jeszcze chwilę w bezruchu. Powinien się cieszyć przecież zagadka w pewnym stopniu została rozwiązana, ale nie był na to przygotowany. Nie spodziewał się czegoś takiego...takiego świństwa. Po Tomie mógł spodziewać się wszystkiego ale po Annie, miał ją za przyjaciółkę. Postanowił to wyjaśnić. Ubrał na siebie kurtkę, do kieszeni włożył telefon po czym pospiesznie wyszedł z domu.
W tym samym czasie.
Blondynka spakowała swoje najpotrzebniejsze rzeczy i z małą walizką wyszła z mieszkania zmykając drzwi. Musiała wyjechać. Wiedziała że Chris na pewno do niej przyjdzie kiedy odsłucha wiadomość a ona nie ma odwagi żeby po tym wszystkim spojrzeć mu w oczy, do tego dochodził jeszcze Tom który miał przyjechać. Z nim też nie chciała się widzieć. Musiała zniknąć na jakiś czas. Chwyciła swoją walizkę po czy zaczęła z nią schodzić, nie spodziewanie czyjaś dłoń ją zatrzymała. Blondynka odwróciła się.
-Wybierasz się gdzieś?
Cdn..
Jejku to już 30 rozdział! Dużo jak na mnie xD
Dziękuję za komentarze ! To dzięki wam mam chęć do pisania :*** <3
zajebiscie ulozone czekam na nastepny rozdzial :D
OdpowiedzUsuńNareście Chris zna prawdę o intrydze Toma i Ann.mam nadzieje ze jak najszybciej odnajdzie Cassie i będą razem szczęśliwi z swoim synkiem . Jay tatusiem ? .. :) . rozdział można opisać tylko jednym słowem BOSKI <3 .czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńJezuu !!
OdpowiedzUsuńale się dzieje !! czuje niedosyt ! Dawaj nastepny ;D
A jednak Jay! no tak, sytuacja jest poważna, a on w końcu jest dorosły i rozważny, także może pomóc wszystko wyprostować. Tylko musiałby chyba troszkę się pośpieszyć, bo każdy dzień zwłoki jest na niekorzyść Chrisa i Cassie. Mam przeczycie, że ten popaprany Tom zrobi coś Ann, w końca jest świrem, więc można się po nim wszystkiego spodziewać... Ann mogła pozostawić też podobną wiadomość dla Cassie, może ta przejrzałaby nareszcie na oczy. No tak, chłopiec. Chris oszaleje z radości kiedy się dowie. O ile będzie w stanie wybaczyć Cassie, że o niczym mu nie powiedziała. Biedny Watrin, dowiedział się po tak długim czasie o tej intrydze i nawet nie wie gdzie szukać Cass.
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie napisałabym nowy, nawet mam teraz więcej wolnego czasu, ale jestem chora:( i myślę naprawdę wolno ;p
Hej Lala,przepraszam ze dopiero teraz odpisuje,ale złapałam jakiegos pieprzonego doła i dopiero teraz weszłam na opowiadanie. Hah no prosze, Pan Khan we własnej osobie, i do tego zostanie tatusiem. :) Wykombinowałas :) Dobrze że chociaz jedna sie przyznała do swinstwa, a Tom to kawał drania,i coś czuje ze jeszcze może jakas krzywde Cassie zrobić,badz CHrisowi, byle tylko trzymać z daleka ich od siebie. Nie podoba mi się On i tyle!
OdpowiedzUsuńCzekam na nastepny odcinek, chociaz zdaje sobie sprawę że teraz już bedzie cieżko ;/ ale trzymam kciuki :* buziaki i czekam na nastepny!
OdpowiedzUsuńHej ;*
OdpowiedzUsuńWreszcie mogłam tu zajrzeć.
Więc Cassie spodziewa się synka, tak? I już nie mogła się doczekać, więc weszła do sklepu z asortymentem dla dzieci....
Jay się pojawił... jego kojarzę też (tak prywatnie, to nie słuchałam piosenek z ich wykonaniu, ale te twarze są mi dobrze znane). Cassie nie bez powodu się go bała...I on zapytał o Chrisa, to musiało być dla niej cięzkie. I wyznanie Anny? Oooo, aż się zdziwiłam, z jej spowiedzi...
Cóż, pięknie to wszystko napisałaś, że aż chcę wiedzieć co będzie dalej...
Naprawdę...
Dotrwałaś do dzisiaj z tyloma bardzo ciekawymi rozdziałami, wiele sie dzialo w życiu Cassie, i nie żałuję, że poznałam jej historię.
Oby tak dalej !
;*
pozdrawiam ;*
Woow. Po prostu woow. Nie spodziewałam się takiego wylewu szczerości, ale co bardziej mnie zaskoczyło to fakt, że Anna była w stanie zrobić coś takiego. Niby mówi się, że "czego się nie robi z miłości", ale to uwłaczało nie tylko jej osobie, ale przede wszystkim zraniła Chisa, który był szczęśliwy z Cassie. Mam nadzieję, że sprawa szybko się rozwiąże i zanim na świat przyjdzie mały Chris, jego rodzice zdążą do siebie wrócić.
OdpowiedzUsuńA jeżeli chodzi o mnie, to powoli zmierzam ku udostępnieniu kolejnego rozdziału, więc bądź na bieżąco ;)
Zapraszam na 8 rozdział "Człowieku, zostaw wino i chodź się kochać.". Zapraszam do czytania i komentowania, pozdrawiam :) Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Zapraszam do siebie na nowy ;)
OdpowiedzUsuń