(32)
„ Znalazłem cię”
Jego oczom ukazał się..
-Jay?- spytał zaskoczony blondyn
-Siema stary- brunet uśmiechnął się i przyjacielsko przytulił blondyna.
Uwagę blondyna przykuła brunetka która stała obok.
-Chris poznaj to moja narzeczona Nicola.
-Miło mi- blondyn uśmiechnął się i wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny.
-Mi również. Jay dużo opowiadał o tobie- brunetka uścisnęła jego dłoń.
-Mam nadzieję że same pozytywy. - cała trójka zaśmiała się.
-Wchodźcie zapraszam-blondyn otworzył szerzej drzwi zapraszając gości do środka. Jayowi w oczy od razu rzucił się nieporządek który panował w domu. Kiedy weszli do salonu zauważył porozrzucane zdjęcia i butelkę z alkoholem. To tylko utwierdziło go w tym że u Chrisa jest coś nie tak. Para usiadła w salonie a Chris pośpiesznie pozbierał zdjęcia i schował butelkę do barku.
-Napijecie się czegoś?
-Wystarczy herbata- odpowiedział brunet z uśmiechem. Blondyn poszedł do kuchni a para porozumiewawczo spojrzała na siebie. Rozumieli się bez słów. Po kilku minutach blondyn wrócił stawiając na stole kubki z napojami.
-Co was sprowadza do Nowego Jorku?
-Mamy pewną wiadomość do przekazania- brunet uśmiechnął się po czym podał blondynowi białą kopertę. Chris wziął ją po czym otworzył. Wyjął z niej białą kartkę, którą otworzył.
-No nie wierzę stary żenisz się- blondyn ucieszył się. - Gratuluję wam.
-Dziękujemy-brunet uśmiechnął się- A Cassie w pracy?- specjalnie zadał to pytanie
Na twarzy Chrisa pojawił się grymas który próbował zatuszować nikłym uśmiechem. Nie wiedział co ma odpowiedzieć. Prawda była zbyt skomplikowana poza tym to sam nie wiedział gdzie ona jest i nie chciał wciągać w swoje problemy przyjaciela.
-Ymm..tak w pracy- odpowiedział po chwili.
Jay spojrzał na Nicolę która tylko kiwnęła głową uśmiechając się.
-Przepraszam was, ale ja będę się już zbierać. Jesteśmy zmęczeni i musimy odpocząć- brunetka wstała po czym pogłaskała swój powiększony brzuch. Blondyn spojrzał na nią, dopiero teraz zauważył że brunetka jest w ciąży. Coś ukuło go pod sercem. Zazdrościł Jayowi. On też marzył o tym by zostać ojcem. Pragnął założyć własną rodzinę. Brunet również wstał.
-Kochanie wrócisz sama?
-Jasne że tak- odpowiedziała z uśmiechem
-To ja jeszcze zostanę, wrócę taksówką- powiedział po czym dał jej buziaka w policzek. Brunetka zaśmiała się. Chris również wstał.
-Miło było cię poznać- brunetka odwróciła się w stronę blondyna.
-Mi również- odpowiedział z uśmiechem.
-Więc do zobaczenia- brunetka uśmiechnęła się i ruszył w stronę wyjścia.
Blondyn chciał iść ją odprowadzić.
-Ja ją odprowadzę, a ty lepiej wyciągnij tą butelkę którą schowałeś. Blondyn kiwnął tylko głową.
Jay pożegnał się z ukochaną po czym wrócił do salonu. Blondyn siedział z twarzą schowaną w dłoniach, na stolę stała butelka z wódką i kieliszki. Brunet usiadł naprzeciw niego na fotelu. Blondyn spojrzał w jego stronę po czym bez słowa wziął butelkę i rozlał trunek do kieliszków podając jeden brunetowi. Oboje wypili bez słowa.
-A teraz powiedz mi co się dzieję?- brunet spojrzał znacząco na Chrisa
-Nie rozumiem co masz na myśli?- blondyn nie chciał mieszać go w swoje sprawy. Wziął butelkę po czym znowu nalał alkohol.
Wypili, krzywiąc się lekko.
-Chris do cholery!-brunet podniósł głos- przecież widzę że coś jest nie tak. W domu panuję rozgardiasz, ty wyglądasz jak pół trup, a poza tym wiem że Cassie nie jest w pracy prawda?- blondyn spojrzał na niego po czym schował twarz w dłoniach.
-To wszystko jest strasznie skomplikowane, poza tym to długa historia i nie chcę cię zanudzać- wymamrotał.
- Mamy całą noc więc z pewnością zdążysz poza tym nie ruszę się stąd póki nie powiesz mi co się dzieje- powiedział i tym razem to on wziął butelkę i rozlał do kieliszków. Blondyn spojrzał na niego. Chwycił kieliszek i wypił go nawet nie krzywiąc się już. Wziął głęboki wdech po czym zaczął opowiadać brunetowi całą historię od początku, od momentu kiedy nie mógł dogadać się z Cassie, przez poznanie Angeliki, wypadek blondynki, spotkanie Anny, aż do momentu znalezienia nieprzytomnej Anny na schodach. Brunet był tym wszystkim zszokowany, przeczuwał że coś się stało ale że nie aż tyle i to złego.
-I nie wiem Jay gdzie ona jest. Muszę ją odnaleźć i to szybko ale nie mam pojęcia jak mam to zrobić. Użyłem wszystkich sposobów a ona jakby zapadła się pod ziemię.- blondyn rozlał ostatnią kolejkę po czym szybkim ruchem opróżnił swój kieliszek.
-Teraz wiem że dobrze zrobiłem przyjeżdżając tu- blondyn spojrzał na Jaya- Chris ja widziałem ją- blondyn uniósł jedną brew do góry- widziałem Cassie.- Zapadła cisza. Do blondyna ta informacja docierała bardzo powoli, nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Otworzył usta a do oczy napłynęły mu łzy.
-Gdzie ją widziałeś?- wykrztusił w końcu
-W Bostonie.
-W Bostonie- powtórzył blondyn po czym poderwał się na nogi.
-Co ty robisz?- spytał zdziwiony brunet
-Muszę tam lecieć- odpowiedział szukając telefonu i portfela
-Teraz?
-Tak teraz! Natychmiast!- blondyn był pobudzony. Chciał jak najszybciej znaleźć się obok Cassie.
-Chris uspokój się- brunet podszedł do niego łapiąc go za barki- Jest środek nocy, raczej wątpię że jakiś samolot leci o tej porze, poza tym nawet nie wiesz gdzie jej szukać w Bostonie. Poczekaj za dwa dni wracamy z Nicolą do domu, pojedziesz z nami i zatrzymasz się u nas. Będziesz mógł jej na spokojnie poszukać.- blondyn spojrzał na Jaya po czym kiwnął głową na znak że się zgadza. Brunet puścił go i oboje usiedli z powrotem na sofie.
Blondyn podszedł do barku wyciągając kolejną butelkę alkoholu. Nalał do kieliszków po czym opróżnił swój na stojąco. Brunet spojrzał na niego.
-Chris jest jeszcze coś- blondyn spojrzał na niego
-Ale lepiej będzie jak usiądziesz- Zabrzmiało to groźnie co spowodowało u blondyna ścisk żołądka. Usiadł po czym spojrzał wyczekująco na bruneta.
-Nie wiem czy wiesz o tym..ale Cassie jest w ciąży- ta wiadomość zszokowała go. Ostatnie słowo które wypowiedział brunet odbijało się echem w jego głowię. Poczuł się strasznie niepewnie..czy to jego dziecko czy może Toma. Potrząsnął głową wyrzucając te myśli. Wiedział że blondynka była mu zawsze wierna i nigdy by go nie zdradziła...to na pewno jego dziecko-uśmiechnął się
A jeśli..w końcu byli sami tyle czasu ..na dodatek te zdjęcia które dostała..mogły popchnąć ją w jego ramiona. Blondyn bił się z myślami.- schował twarz w dłoniach
-Czy wiesz może..-blondyn spojrzał na przyjaciela po czym urwał pytanie.
-Nie, nie wiem stary czyje to dziecko. Nie pytałem..-blondyn z powrotem schował swoją twarz w dłoniach. Czuł się strasznie niepewnie...jakby wszystko stracił.
-Ale znam Cassie..wiem że ona nigdy by nie przespała się z kimś innym. Widziałem jak tworzycie ten związek, ona za bardzo cię kocha by mogła z kimś innym. Nie dopuszczaj do siebie takich myśli. - brunet położył dłoń na ramieniu blondyna.
-Masz rację!- blondyn podniósł głowę – Nie wiesz może który to miesiąc?- spytał z nadzieją
-Niestety nie, ale na moje oko jakiś 5, jej brzuszek był już sporo widoczny- uśmiechnął się.
Chris chwycił swój telefon i włączył kalendarz.
-Jay! To może być moje dziecko!- krzyknął z radością- Będę ojcem!- powiedział a łzy napłynęły mu do oczu.
-Gratuluję stary- brunet poklepał go po ramieniu- a teraz może pójdziemy spać? - spytał spoglądając na zegarek który wskazywał godzinę 3 nad ranem.
-Przydało by się- powiedział blondyn po czym oboje zaśmiali się.
***
Blondyn kręcił się z boku na bok, nie mógł zasnąć. Tyle informacji dzisiaj przeszło przez jego głowę że nie mógł tak spokojnie zasnąć. W ręce trzymał obrączkę blondynki.- Zrobię wszystko byśmy znowu byli rodziną...- ścisnął w dłoni złoty krążek.
***
Te dwa dni minęły dosyć szybko. Blondyn załatwił zastępstwo w swojej szkole, odwiedził Anne informując ją że chyba odnalazł Cassie. Ta wiadomość ucieszyła ją. Życzyła mu wszystkiego dobrego i przeprosiła jeszcze raz za wszystko.
Chris czekał na lotnisku ściskając swoją torbę. Denerwował się. Sam nie wiedział jak ma to załatwić, nie był pewny też czy Cassie będzie jeszcze w Bostonie. Modlił się o to by ją w końcu odnaleźć.
-Nie denerwuj się tak, wszystko będzie dobrze – powiedziała Nicola która zauważyła jego zdenerwowanie.
-Mam taką nadzieję- blondyn uśmiechnął się delikatnie.
***
Przez kilka dni chodził ulicami Bostonu szukając jej. Był w każdym gabinecie ginekologicznym niestety w żadnym niczego się nie dowiedział przez ochronę danych osobowych. Miał dość ale nie tracił nadziei, czuł bowiem że ona gdzieś tutaj jest. Siedział właśnie w parku delektując się śliczną majową pogodą. Zauważył ją...serce zaczęło mu szybciej bić a a poziom adrenaliny podniósł się. Założył bejsbolówkę na głowę i ciemne okulary na nos by nie poznała go. Wyglądała przepięknie, jej jasne włosy mieniły się w słońcu a brzuszek który odstawał dodawał jej niesamowitego uroku. Blondyn uśmiechnął się mimowolnie. Poczekał aż oddali się kawałek po czym ruszył za nią. Szedł powoli i w odpowiedniej odległości by blondynka go nie zauważyła. Dziewczyna weszła do domu, blondyn spojrzał na budek po czym zapisał jego adres.
-Znalazłem cię- powiedział po czym uśmiechnął się. Włożył ręce do kieszeni i odwracając się na pięcie ruszył w stronę mieszkania Jaya i Nicoli. Postanowił że kupi jakieś kwiaty i przygotuję się do odwiedzin blondynki. Niestety nie zauważył że ktoś mu się przygląda.
Tom siedział w zaparkowanym samochodzie naprzeciwko domu Cassie. Poznał blondyna od razu. Zacisnął dłonie na kierownicy.
-Nie odbierzesz mi jej.-powiedział wrogo patrząc na oddalającą się sylwetkę Chrisa.
Wyjął telefon z kieszeni i napisał wiadomość do blondynki.
„Zabieram cię na kolację. Bądź gotowa o 18. Odmowy nie przyjmuję.
Tom”
Wysłał po czym odjechał z piskiem opon.
Cassie właśnie siedziała w wannie kiedy usłyszała dźwięk sms-a. Sięgnęła po telefon który leżał na półce nad wanną.
-Wariat- powiedziała po czym zaśmiała się do siebie. Doceniała to że Tom jej pomaga i jest z nią w tych ciężkich chwilach ale nie chciała dawać mu nadziei na coś więcej niż przyjaźń. Kochała go ale jak przyjaciela..nie mogłaby wrócić do niego i stworzyć z nim rodziny. Dokończyła kąpiel po czym wyszła z wanny. Wysuszyła włosy i rozczesała zostawiając rozpuszczone. Owinięta w ręcznik poszła do pokoju. Spojrzała na zegarek który wskazywał 17:45. Otworzyła szafę i wyciągnęła z niej leginsy i tunikę. Ubierała się teraz tak by było jej po prostu wygodnie poza tym w połowę rzeczy nie mieściła się już za bardzo. Ubrała się i spryskała perfumami. Zakładała kolczyki kiedy usłyszała pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziała. Do pokoju wszedł brunet.
-Hej piękna- powiedział po czym podszedł i dał jej buziaka w policzek
-Cześć- powiedziała chichocząc.
-Gotowa?
-Tak-odpowiedziała szeroko się uśmiechając.
Oboje zeszli na dół gdzie w przedpokoju zastali ojca Cassie.
-Wybieracie się gdzieś?- spytał
-Tak jedziemy do Toma-odpowiedziała blondynka
-Yhy..uważaj na nią- mężczyzna pogroził palcem brunetowi
-Ma się rozumieć- odpowiedział po czym cała trójka wybuchła śmiechem.
„Para” wyszła z domu. Brunet otworzył drzwi od samochodu czekając aż blondynka wsiądzie, zamknął za nią po czym wsiadł z drugiej strony. Zapalił silnik i odjechali.
***
Wystrojony blondyn szedł ulicami Bostonu z wielkim bukietem czerwonych róż. Był zdenerwowany ale jednocześnie szczęśliwy. Starał się być dobrej myśli, nie dopuszczał nawet do siebie tego że Cassie mu nie wybaczy. W kieszeni miał telefon gdzie był dowód na to że Tom wszystko ukartował. Stanął przed drzwiami gdzie wchodziła Cassie. Wziął głęboki wdech po czym drżącą ręką nacisnął dzwonek. Drzwi uchyliły się a w nich stanął ojciec blondynki.
-Chris?- spytał mężczyzna
-Dobry wieczór panie Scott. - blondyn przełknął ślinę. Wiedział że nie będzie łatwo.
-Co ty tu robisz?- spytał z niechęcią w głosie
-Przyszedłem do Cassie....
-Nie ma jej. Poza tym daj jej spokój, już dość wycierpiała przez ciebie.- mężczyzna chciał zamknąć drzwi lecz blondyn zatrzymał je nogą.
-Musi mnie pan wysłuchać. Proszę dać mi 5 minut- powiedział patrząc mu prosto w oczy.
-Nie zasługujesz nawet na tyle- mężczyzna odepchnął go i zamknął drzwi.
Zdenerwowany blondyn zaczął walić w drzwi.
-Musi mnie pan wysłuchać!- krzyczał
-Odejdź bo wezwę policję!
-Cassie grozi niebezpieczeństwo!...musi mnie pan wysłuchać...proszę- blondyn z ciszył głos.
Na dźwięk słowa niebezpieczeństwo w głowie mężczyzny zapaliła się czerwona lampka. Wrócił do drzwi po czym otworzył je.
-Jeśli to jakaś sztuczka..
-Nie, żadna sztuczka. Proszę dać mi 5 minut a wszystko panu wyjaśnię.
-Dobrze, masz 5 minut chłopcze- powiedział mężczyzna krzyżując ręce.
Cdn...
Taki sobie...
Buziaki :* <3
Haaa wiedziałam ze to Jay :D A tak w ogole....E tam Twoje gadnie! odcinekk ahh :):) i jak zwykle, skonczony w nieodpowiednim momencie ;D przecież Chris miał ją odnależć i żyć długo i szcześliwie a nie... pozatym ten Tom to samo zło wcielone, i pewnie stanie się jej jakaś krzywda ;( oby dziecku sie nic nie stało:* no to nic tylko czekam na nastepny i niech już będą szczęsliwi :* pięknie Kochana!
OdpowiedzUsuńznalazł ją, znalazł ją !
OdpowiedzUsuńTen Tom działa mi na nerwy. Dosłownie. Mam do niego obrzydzenie ;/
mam nadzieję, że się zejdą ;D
pozdrawiam ;)
Co ten Tom! Jakby nie mógł pozwolić im żyć długo i szczęśliwie. Mam dość tego typa. Ciekawa jestem kiedy w końcu się zejdą,. nie mogę się tego doczekać! I Chris zostanie ojcem! <3 Zdecydowanie wyobrażam sobie go w tej roli :) Next please?
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 13 rozdział "Zapomnij o mnie.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Zapraszam do siebie na rozdział 12 ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 14 rozdział "Teraz pokaże Ci jakby to zrobił Damon Salvatore.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl