niedziela, 9 czerwca 2013

(11) „Przecież przysięgał jej wierność.”

(11)


Przecież przysięgał jej wierność.”


 

Kolejne dni były dla obojga z nich ciągłą rutyną. Cassie całymi dniami siedziała w pracy. Zdarzało się nawet że do domu wracała dopiero w środku nocy by z samego rana znów iść do pracy. Chris także rzucił się w wir pracy. Do jego szkoły zapisała się nowa uczennica, która zabierała mu wszystkie wolne popołudnia ponieważ brała dodatkowe lekcję.  Jemu to nie przeszkadzało, wolał się czymś zająć niż wracać do pustego domu.

Małżonkowie z każdym dniem coraz bardziej się od siebie oddalali. Nie rozmawiali ze sobą, nie całowali, nie kochali się ze sobą…

 

Pewnego popołudnia Cassie jak zwykle siedziała przy swoim biurku zasypana stertą dokumentów.

Blondynka jednak była tam tylko ciałem. Jem myśli krążyły wokół Chrisa. Tęskniła za nim. Mimo tego że codziennie go widziała to brakowało jej prawdziwej bliskości tej drugiej osoby.

-Halo Cassie!-blondynkę z amoku wyrwał głos. Spojrzała w tamtą stronę i ujrzała Toma -No w końcu od jakiś dobrych 15 minut mówię do Ciebie a Ty siedzisz jak zaczarowana-brunet szeroko się uśmiechnął.

Blondynka posłała mu tylko nikły uśmiech.

Chłopak podszedł do biurka dziewczyny poczym zajął miejsce na krześle.

-Co jest mała?-spytał

-Nic, a co ma być?

-Przecież widzę że coś Cię trapi. Dobrze Cię znam i nawet nie próbuj się wykręcać bo nie wyjdę z tąd dopóki nie powiesz mi co się stało-powiedział brunet po czym wpatrywał się w twarz blondynki.

-Eh-dziewczyna westchnęła po czym spojrzała w okno.-  Pokłóciłam się z Chrisem-odpowiedziała a jej wzrok z powrotem wylądował na brunecie.

-Coś poważnego?

-Tak, tzn. nie..Nie wiem-dziewczyna oparła się łokciami o biurko a  głowę oparła na dłoniach. –To wszystko przez to że tak dużo pracuję, owszem lubie swoją pracę ale nie chce zaniedbywać Chrisa. Przeze mnie oddaliliśmy się od siebie-ostatnie słowa blondynka wypowiedziała bardzo cicho

-Cassie to nie jest twoja wina. Przecież on dobrze wiedział z kim się wiąże, wiedział jaką masz pracę i że ją lubisz.

-Tak ale..

-Nie ma żadnego ale. Skoro masz mi się tu smucić to moim zdaniem powinnaś pójść teraz do Niego i porozmawiać z nim.

Blondynka przytaknęła tylko głową po czym szybkim ruchem wstała z krzesła.

-Masz rację. Dziękuję-blondynka nachyliła się nad brunetem po czym dała mu szybkiego buziaka w policzek i szybko wyszła z biura.
Po 20 minutach była pod szkoła Chrisa. Według jej zegarka powinien mieć jeszcze zajęcia.

Chwyciła obiad dla Niego który kupiła po drodze po czym ruszyła w stronę szkoły którą prowadził Chris.

Gdy blondynka weszła do środa ku jej zdziwieniu nikogo nie było na korytarzu.

Ruszyła więc w stronę Sali treningowej.

Gdy usłyszała muzykę na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Chciała w końcu przeprosić  swojego ukochanego i sprawić by wszystko było jak dawniej.

Z impetem otworzyła drzwi i zamarła.

Jej oczom ukazał się obraz jak z jakiegoś koszmaru.

Jej ukochany blondyn leżał na ziemi a na nim okrakiem siedziała jakaś brunetka i tak po prostu całowali się.

Cassie nie mogła wyksztusić słowa z siebie, w  gardle urosłą jej wielka gula która utrudniała jej nawet przełknięcie śliny. Powieki zaczęły ją piec co było spowodowane napływającymi łzami do  oczu.

Z  rąk wypadło jej  jedzenie które przywiozła dla Chrisa, robiąc przy tym hałas.  Blondyn z brunetką spojrzeli w stronę gdzie stała Cassie.

Chłopak cały zbladł a w jego oczach pojawił się strach.

-Cassie-powiedział lecz blondynka odwróciła się na pięcie po czym wybiegła ze szkoły.

Chłopak zwalił z siebie dziewczynę po czym ruszył za swoją żoną. Złapał ją dopiero przy samochodzie.

-Cassie zaczekaj..to nie tak-powiedział łapiąc ją za rękę

Dziewczyna spojrzała na niego cała zapłakana, po czym bez słowa wyrwała swoją rękę z jego uścisku i wsiadła do samochodu.

Chłopak próbował ją zatrzymać lecz blondynka pośpiesznie ruszyła samochodem.

 

Cassie jechała a po jej twarzy ciurkiem spływały łzy.

W głowie miała tysiące myśli.

Nie rozumiała jak ktoś kogo kocha bez granicznie mógł tak ją zranić.

Przecież przysięgał jej wierność.

Dziewczyna zatrzymała się przed „ich domem” po czym udała się do niego.

Czuła się taka bezsilna, ale postanowiła nie robić nic głupiego.

Postanowiła że poczeka na Chrisa i porozmawia z nim. Musieli przecież w końcu ze sobą porozmawiać. Tak szczerze…

Przecież są małżeństwem..kochają się.

A ta sytuacja to może jakiś jeden nic nieznaczący wyskok?

 

 

Cdn…

Przepraszam..

Brak weny…

Czasu…

I pełno problemów….

Pozdrawiam :*

3 komentarze:

  1. Ale dupek! i jeszcze to tłumaczenie, że to nie tak. a jak? szybko znalazł sobie pocieszenie i nie wiem jak on jej się będzie tłumaczył, ale jestem tego bardzo ciekawa. ciekawa perspektywa Chrisa- jako tego złego. zazwyczaj pokazuje się go jako idealnego, nieśmiałego i wiernego:) mogłaś napisać ten odcinek dłuższy, bo aż korci mnie żeby poznać wyjaśnienia Watrina. Czekam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, po pierwsze, nie zdawałam sobie sprawy, że ktoś pisze jeszcze o US5 i jest to dla mnie naprawdę miła niespodzianka! :) Sposób w jaki opisujesz miłość Cassie i Chrisa sprawia, że czyta się to sprawnie i czeka z niecierpliwością na kolejny rozdział! A co do tego... wydaje mi się, że blondynka dobrze zrobiła czekając w domu na Chrisa by wszystko sobie wytłumaczyli. Przecież on też ją kochał, może to naprawdę jakieś nieporozumienie? Czekam na kolejny z niecierpliwością, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie się pojawił, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń